Oblicza bezpieczeństwa, czyli czego obawiają się dyrektorzy szpitali FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Marnujemy potencjał kadrowy. Pielęgniarki kończą u nas studia i wyjeżdżają, a Europa ich chętnie przyjmuje - mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka po raz kolejny skłania do dyskusji o bezpieczeństwie pacjentów w polskich szpitalach.

Właśnie o bezpieczeństwie kadrowym, ale także finansowym i prawnym szpitali, rozmawiali uczestnicy jednej z sesji zakończonego niedawno VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach*.

Grażyna Kuczera, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju, zaznaczyła, że reprezentuje lecznicę (20 oddziałów, w tym 7 zabiegowych), w której jak w soczewce skupiają się wszystkie niekorzystne rozwiązania systemu.

Jest to np. niewłaściwa wycena świadczeń i niskie kontraktowanie w niektórych zakresach. Zmusza to do przenoszenia środków z zakresów lepiej wycenianych na procedury niedoszacowane.

- Przykładem jest laryngologia, gdzie kontrakt pozwala zapewnić finansowanie tylko 10 łóżek. Przy tym poziomie nakładów w żaden sposób nie będzie się bilansował. Mamy na szczęście oddziały, dla których wycena jest na tyle dobra, że można pokryć ujemny wynik innych oddziałów - powiedziała Grażyna Kuczera.

Balansujemy nad kadrową przepaścią?
O bezpieczeństwie kadrowym mówił dr Józef Kurek, dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego w Jaworznie. Podkreślił, że problem dotyczy zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek, przy czym w obu grupach zawodowych mamy do czynienia ze starzeniem się personelu.

- Jako chirurgowi trudno mi sobie wyobrazić współpracę z 65-letnią instrumentariuszką, bo musielibyśmy zgrać drżenie naszych rąk, żebym narzędzia sprawnie odbierał - żartował i wspominał, że kiedyś pielęgniarki w wieku 45-46 lat odchodziły do poradni, a na dyżurach zastępowały je młodsze.

O zagrożeniach wynikających z dramatycznego niedoboru kadry pielęgniarskiej mówił też prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

- To prawda, że mamy mało lekarzy. Na szczęście powstają wydziały lekarskie i z tym damy sobie radę. Jeśli system ochrony zdrowia się rozsypie, to nie z powodu braku lekarzy, a z braku pielęgniarek, których mamy najmniej w Europie. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa pacjentów jest mała i stale malejąca ich liczba - powiedział prof. Wysocki.

Pielęgniarki alarmują
- Tylko co trzecia pielęgniarka i położna, która kończy uczelnię, wchodzi do zawodu - mówiła Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Tymczasem kształcenie pielęgniarek kosztuje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH