O niespełnionych obietnicach Ministerstwa Zdrowia, czyli jak poprawić finansowanie POZ

W ocenie lekarzy rodzinnych nakłady na podstawową opiekę zdrowotną powinny stanowić 20 proc. wszystkich środków przeznaczanych na świadczenia medyczne. Tymczasem w Polsce wspomniany wskaźnik spada, nie przekraczając obecnie 12 proc. Lekarze alarmują, proponują zmiany i ... czekają na reakcję resortu zdrowia.

W ramach porozumienia zawartego 22 grudnia ub. r. po rozmowach władz Porozumienia Zielonogórskiego z premierem Donaldem Tuskiem zapadły następujące ustalenia: w kwietniu 2011 r. nastąpi analiza stanu finansów NFZ i - jeśli pozwoli na to sytuacja - wzrost finansowania świadczeń POZ.

Przypomnijmy: w grudniu 2010 r. lekarze domagali się m. in., aby stawka kapitacyjna za jednego pacjenta wzrosła o 72 gr (obecnie wynosi 8 zł). Zagrozili wówczas zamknięciem przychodni i gabinetów lekarzy rodzinnych od 1 stycznia 2011 r.

- Rozumiemy, że spełnienie naszych postulatów musi potrwać, ale czas wrócić do rozmów - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ). I przypomina, że pół roku temu warunek zaprzestania protestu lekarzy zrzeszonych w Federacji został jasno określony: powrót do spraw finansowania świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej wiosną 2011 r.

Bez odzewu
Tymczasem nic nie wskazuje na to, by zapowiadane zwiększenie finansowania POZ miało stać się faktem. Jacek Krajewski zaznacza, że w czerwcu br. PZ po raz kolejny skierowało pismo do minister zdrowia z propozycją rozpoczęcia negocjacji w sprawie stawki kapitacyjnej. Sygnał ze strony PZ pozostaje na razie bez żadnej odpowiedzi resortu. Porozumienie Zielonogórskie otrzymało jednocześnie informację od prezesa NFZ, że dodatkowych środków na wzrost wynagrodzeń dla lekarzy POZ nie ma.

- W oficjalnym sprawozdaniu pieniędzy brak, mogą się natomiast znaleźć w rozliczeniu z poprzedniego roku. Być może Fundusz jednak je wygospodaruje - rozważa Jacek Krajewski. I dodaje, że na taką właśnie możliwość wskazywał płatnik w rozmowach prowadzonych w grudniu ub.r.

Dr Adam Windak, wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce nie ma wątpliwości, że POZ jest niedofinansowana, zwłaszcza w kontekście wysokich oczekiwań formułowanych wobec lekarzy rodzinnych.

Także Jacek Łuczak, były konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej jest zdania, że lekarzom rodzinnym trzeba godziwie płacić za pracę.

- Nie przestaniemy upominać się o większe środki dla POZ - mówi nam dr Tomasz Tomasik, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, komentując działania PZ, zmierzające w kierunku zwiększenia stawki kapitacyjnej. Jego zdaniem konieczność starań o pieniądze dla POZ wynika m. in. z faktu, że rozwój medycyny rodzinnej w Polsce nie jest, niestety, procesem zaplanowanym długoterminowo.

- To, co dzieje się w medycynie rodzinnej, jest raczej wynikiem nacisków poszczególnych grup: NFZ, pracodawców ochrony zdrowia (PZ) lub środowisk medycznych (Kolegium Lekarzy Rodzinnych lub Naczelna Izba Lekarska). Naciski za pośrednictwem polityków wywierają także pacjenci - wyjaśnia Tomasz Tomasik.

Potrzebna motywacja
Jacek Krajewski podkreśla, że konieczna jest zmiana sposobu finansowania świadczeń w POZ z formy kapitacyjnej na bardziej motywującą, mieszaną. Około 70 proc. powinna stanowić stawka kapitacyjna i około 30 proc. stawka za poszczególne świadczenia.

- W ten sposób promowani będą lepiej wykształceni specjaliści - ocenia Jacek Krajewski. Dodaje także, że pożądane byłoby wprowadzenie normy dostępu do świadczeń lekarza POZ w zależności od liczby pacjentów. Po przeprowadzeniu realnej wyceny kosztów funkcjonowania praktyki lekarza rodzinnego należałoby obniżyć górny limit liczby pacjentów na jednego lekarza do maksimum 2200 osób, stosując w przypadku jego przekroczenia tzw. degresywną stawkę kapitacyjną.

Jacek Krajewski w rozmowie z Rynkiem Zdrowia podkreśla, że w grudniowych negocjacjach z premierem, niezależnie od postulatów finansowych, uzgodniono także kilka innych kwestii, które nie wymagały wzrostu nakładów.

- Na spełnienie tych obietnic czekamy już ponad pół roku - twierdzi Krajewski i zapowiada powrót do wspomnianych zagadnień.

Sześć punktów umowy
Pod koniec maja br. PZ ujawniło treść ustaleń, jakie w grudniu ub.r. zostały podpisane z Ministerstwem Zdrowia oraz NFZ. Dotyczyły one m.in. przepisów utrudniających pacjentom dostęp do niektórych świadczeń. Krzysztof Radkiewicz, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie informował wówczas, że resort zdrowia nadal nie wypełnił sześciu z dziesięciu punktów umowy.

Wśród niespełnionych obietnic PZ wymieniło zobowiązanie minister zdrowia do niezwłocznego podjęcia inicjatywy legislacyjnej umożliwiającej przeprowadzanie szczepień zalecanych tak, jak w poprzednich latach. Obecnie pacjenci muszą sami kupować szczepionki i - w celu zachowania odpowiedniej temperatury - zanosić je w torbach termicznych do lekarza.

Do niespełnionych obietnic PZ zalicza również brak unormowania zakresu danych gromadzonych i przekazywanych przez świadczeniodawców. Lekarze rodzinni liczyli też na wprowadzenie ustalonych zmian w tzw. rozporządzeniu koszykowym: minister zdrowia miała wydać interpretację wskazującą, że pielęgniarka POZ zobowiązana jest do wykonywania w swoim gabinecie zabiegowym zleceń lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, dotyczących pacjentów do niej zadeklarowanych. Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH