NIK: będzie kontrola w warszawskim Centrum Onkologii i innych instytutach

Najwyższa Izba Kontroli skontroluje wszystkie instytuty podległe Ministerstwu Zdrowia - to jeden z efektów niepokojących sygnałów kierowanych do NIK, związanych z sytuacją w Centrum Onkologii - Instytut im. M. Curie-Skłodowskiej w Warszawie.

Jak powiedział portalowi rynekzdrowia.pl Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK, na przełomie sierpnia i września Najwyższa Izba Kontroli sprawdzi wszystkie instytuty podległe resortowi zdrowia, w tym Centrum Onkologii w Warszawie, w którym ostatnio doszło do wycięcia pacjentowi zdrowej nerki zamiast chorej.

Nie chodzi o tragiczny incydent

Ale nie ten tragiczny incydent spowodował kontrolę. Do NIK napływały powtarzające się od lat sygnały o koszmarnych kolejkach w przychodni Centrum Onkologii na Ursynowie.

- Przypuszczam, że sama kontrola w placówkach potrwa do grudnia. Potem trzeba będzie napisać raport, który - jak sądzę - będzie gotowy w kwietniu lub w maju 2012 r. Kontrola będzie dotyczyła głównie spraw finansowych, a więc przetargów, finasowania remontów i inwestycji, a także wydatków na usługi medyczne - wyjaśnił nam Biedziak.

W opinii wiceministra zdrowia Andrzeja Włodarczyka, kontrola NIK byłaby przydatna instytutowi. W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl powiedział, że NIK zobowiązana jest przedstawić wnioski pokontrolne osobie, która zarządza jednostką. - Wnioski te są bardzo ważne. Pokazują kierunki działań, ułatwiają restrukturyzację. Dlatego nie miałbym nic przeciwko temu, żeby NIK skontrolował Instytut Onkologii - dodał Włodarczyk.

Konieczna restrukturyzacja

Wiceminister podkreślił również, że jego resort powoła zespół, który ma doprowadzić do restrukturyzacji instytutu, żeby ten mógł spełniać rolę, która była pierwotnie mu przypisana. - Miał być on wiodącym ośrodkiem w kraju, jeśli chodzi o onkologię. Powinien emanować różnymi działaniami, a dzisiaj tak nie jest - przypomniał Andrzej Włodarczyk.

Jego zdaniem nowy dyrektor (został nim prof. Marian Reinfuss) musi przeprowadzić audyt i przeorganizować pracę przychodni, by pracowała na dwie zmiany.

Tu jest sajgon

Tymczasem Gazeta Wyborcza publikuje wypowiedź lekarki z przychodni w Centrum Onkologii. Skarży się, że przyjmuje dziennie ponad 50 pacjentów: - Czasami są trzy osoby w gabinecie. Tu pacjentka goła, tu ktoś wchodzi o coś spytać, tu ktoś chce donieść kartę. Wariactwo. Jak w fabryce na taśmie albo na kasie w Biedronce - opowiada.

Wyjawia także przyczyny, dla których kontrola Rzecznika Praw Pacjenta nie dostrzegła nic niewłaściwego w funkcjonowaniu przychodni: - Pacjentki nie skarżyły się, jak naprawdę jest. Nie chcą nam narobić problemów. Boją się, że potem ich nie przyjmiemy. Ale niech ktoś wreszcie do cholery powie głośno, jaki tu sajgon - apeluje lekarka.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH