RR, PAP/Rynek Zdrowia | 22-03-2013 17:00

Ministerialne wielkie zamiary i wielkie reformy: jakie mogą być efekty?

Likwidacja centrali NFZ, przekazanie kompetencji i samodzielności wojewódzkim oddziałom funduszu oraz powołanie Urzędu Ubezpieczeń Zdrowotnych, który zajmie się m.in. wyceną świadczeń, przewidują plany reform przedstawione przez ministra Bartosza Arłukowicza.

W Ministerstwie Zdrowia odbyła się w piątek (22 marca) konferencja prasowa na temat reformy Narodowego Funduszu Zdrowia. Minister Bartosz Arłukowicz zapowiedział, że likwidacja Centrali NFZ nastąpi - jak to określił - w okresie międzykontraktowym, czyli na przełomie 2014/2015 roku.

W czasie konferencji Bartosz Arłukowicz i wiceminister Sławomir Neumann przedstawili nie tylko plany dotyczące roli i zadań płatnika, ale omówili również podstawowe założenia reformy ochrony zdrowia obejmującej okres do 2015 r.

- Będzie to jedna z największych zmian systemowych w tej kadencji - zapowiedział Arłukowicz, który zaprosił wszystkie środowiska do dyskusji nad konkretnymi propozycjami resortu zdrowia. Będą one przedstawiane na kolejnych konferencjach.

Diagnozując obecną sytuację w ochronie zdrowie minister wskazał m.in. na: utrudniony dostęp do lekarzy, ograniczony wpływu lokalnych środowisk i lekarzy na politykę zdrowotną w regionach, nieefektywne wykorzystanie środków finansowych (ponad 60 mld zł), brak systemu finansowej gratyfikacji placówek, które leczą skutecznie i efektywnie.

- Mapę działań podzieliliśmy na trzy główne obszary - powiedział Arłukowicz. W pierwszym obszarze - którym jest reforma systemu lecznictwa - wymienił wprowadzone niedawno lub przygotowywane zmiany w ustawach o działalności leczniczej, o konsultantach krajowych, zmiany w POZ, projektowane ustawy o zdrowiu publicznym i o szpitalach klinicznych, a na końcu tej drogi - ustawę o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Bartosz Arłukowicz podkreślił, że kluczowym elementem w tym obszarze jest reforma NFZ.

Płatnik zdecentralizowany
Minister zapowiedział: likwidację Centrali NFZ i utworzenie nowego Urzędu Ubezpieczeń Zdrowotnych z rozwiniętą funkcją kontrolną i nadzorcza; dokonywanie wycen świadczeń medycznych w urzędzie, który nie będzie jednocześnie płatnikiem ("żeby wyceny były obiektywne"); weryfikację jakości leczenia i premiowanie tych podmiotów leczniczych, które leczą najlepiej i efektywnie; stworzenie regionalnych map planowania zdrowotnego ("żeby regiony mogły decydować o wydatkach i planować rozwój potrzebnych świadczeń"); zbudowanie systemu planowania inwestycji medycznych.

Projekt ustawy o instytucjach systemu ubezpieczenia zdrowotnego zakłada, że wojewódzkie oddziały funduszu będą bardziej samodzielne, a kontrolę nad nimi będzie sprawować Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych. Będzie on m.in. zatwierdzał plany finansowe, które będą tworzone w oddziałach wojewódzkich.

Jednym z podstawowych zadań urzędu będzie wycena świadczeń. Zajmie się on także oceną jakości usług medycznych świadczonych w szpitalach i przychodniach. Nowy urząd przejmie też zadania Agencji Oceny Technologii Medycznych, która m.in. opiniuje zasadność refundacji danego leku.

Minister wyjaśnił, że chodzi o to, by wycenę procedur przeprowadzano w niezależnej agencji - żeby płatnik nie miał wpływu na wycenę procedury, zaś ci, którzy wyceniają procedurę, nie byli poddani presji płatnika.

Istotnym punktem zmian będzie weryfikacja jakości leczenia i premiowanie tych, którzy leczą najefektywniej, najszybciej i najbezpieczniej. Jednostki, które nie odsyłają pacjentów i podejmują się kompleksowego leczenia mają być premiowane.

Regionalna mapa potrzeb
- Proponowana reforma NFZ ma dać regionom realny wpływ na to, jaką politykę zdrowotną płatnik publiczny będzie realizował w przyszłości. W tym celu powstanie mapa potrzeb zdrowotnych - powiedział wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

Neumann zastrzegł, że proponowane przez resort zdrowia zmiany nie oznaczają powrotu do kas chorych i do tego, żeby 16 regionów ze sobą konkurowało o pacjenta i składkę zdrowotną.

- Cały czas pozostanie jedna istotna rzecz, czyli składka będzie przyjmowana centralnie i centralnie będzie rozdzielana na regiony - podkreślił.

Jak dodał, istotnym elementem propozycji MZ jest stworzenie "mapy potrzeb zdrowotnych", która pokaże, na podstawie danych z wcześniej podpisywanych kontraktów oraz informacji o rozmieszczeniu placówek, w jakim kierunku w najbliższych latach rozwijać i zmieniać kontraktowanie w danym regionie -  czyli budowanie spójnego systemu planowania inwestycji medycznych w województwie.

Spójne inwestycje
Neumann ocenił, że dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której różne podmioty - publiczne i prywatne - inwestują w ochronę zdrowia, a dopiero potem starają się uzyskać kontrakt z NFZ.

- Chcielibyśmy, żeby inwestor wiedział, że to, co zamierza wybudować, czy kupić, rzeczywiście będzie w przyszłości potrzebne i będzie kontraktowane przez płatnika publicznego. To jest coś, co w procesie biznesowym daje gwarancję dla tego biznesplanu, który przedstawia się czasami w bankach, czasami swoim inwestorom - powiedział.

Jak dodał, mapa potrzeb zdrowotnych w przyszłości może być narzędziem zamawiania usług przez płatnika publicznego.

- Bo jeżeli będzie nam wychodziło z mapy, że potrzebujemy jakiejś specjalności, jakiegoś sprzętu, czy jakiegoś oddziału w danym terenie województwa, gdzie jest biała plama, to będziemy tym inwestorom mówili: nas interesuje zakontraktowanie za kilka lat w danym terenie takiej specjalności, czy takiego oddziału - powiedział.

W rezultacie "Mapy zapotrzebowania" i wspólna polityka inwestycyjna pozwolą na racjonalne wydawanie pieniędzy i ułatwią życie pacjentom. Zdaniem wiceszefa resortu mapa pomoże też samorządom ustalać własne plany zdrowotne związane z profilaktyką.

Szerokie konsultacje
- Proponowana reforma systemu ochrony zdrowia będzie poddana nie tylko konsultacjom społecznym. Za pośrednictwem poczty elektronicznej swoje zdanie w tej sprawie będzie mógł wyrazić każdy - zapowiedział.

- Chcemy wysłuchać głosów wszystkich, którzy chcą głos w tej sprawie zabrać. Obok toczących się konsultacji wewnątrzrządowych, formalnej procedury, która przebiegać musi, chcemy, aby ta debata toczyła się w sposób przejrzysty i publiczny - powiedział minister.

Zapowiedział, że z resortem będzie można w tej sprawie skontaktować się bezpośrednio za pośrednictwem poczty elektronicznej. Uwagi na temat obecnego sposobu funkcjonowania NFZ, a także proponowanych zmian, można kierować na adres reformanfz@mz.gov.pl.

- Ten adres będzie analizowany przez ludzi, którzy pracują nad zmianami, nad założeniami. Będziemy odnosili się także publicznie do zgłaszanych uwag. (...) Wsłuchamy się w głosy samorządowców, pacjentów, środowisk lekarskich, pielęgniarskich. Wsłuchamy się w głosy opozycji i koalicji - zapewnił minister.

Powołane mają zostać też zespoły ekspertów złożone z "ludzi, którzy oddzielają politykę od reformy systemu ochrony zdrowia". 

- Chcemy wsłuchać się w ich głos czysto ekspercki(...) Jeżeli będą propozycje, które będą korygowały, poprawiały nasze propozycje wypracowane tu, w resorcie zdrowia, otwarcie je przyjmiemy - podkreślił Arłukowicz.

Minister mówił także o koniecznych zmianach w systemie refundacji (m.in. nowelizacji ustawy refundacyjnej) oraz informatyzacji systemu opieki zdrowotnej.

Więcej urzędników
Jak oceniają ministerialne propozycje eksperci?  Zdaniem Jerzego Gryglewicza, eksperta ochrony zdrowia, wykładowcy Uczelni Łazarskiego w Warszawie,  zapowiadane zmiany niewiele zmienią z punktu widzenia pacjenta, gdyż dalej będzie obowiązywał system ubezpieczeniowy i umowy ze świadczeniodawcami.

- W zapowiedziach ministra elementem kluczowym jest natomiast likwidacja Centrali NFZ, a także zmiana organizacyjna jednostek centralnych i stworzenie planu zabezpieczenia świadczeń na szczeblu wojewody. Trzeba mieć jednak świadomość, że plany zabezpieczenia świadczeń już funkcjonują w województwach - tworzone są przez dyrektorów oddziałów NFZ, którzy mają swobodę w kształtowaniu wydatków - zaznacza Jerzy Gryglewicz.

Widać to, wskazuje, w przypadku chorób onkologicznych i środków przekazywanych na jednego ubezpieczonego w poszczególnych województwach.

- Poza tym warto zauważyć, że obecnie NFZ jest bardzo oszczędną instytucją jeśli chodzi o wydatkowanie pieniędzy na zarządzanie składką. W USA koszty zarządzania składką sięgają 12 proc. , u nas to 1 proc. Kiedy powstanie 16 oddziałów, nie uda się utrzymać dobrej efektywności. Powstaną organizacyjne struktury, które będą tworzyć plany i analizować je na poziomie wojewódzkim. Liczba urzędników musi się zwiększyć - podkreśla ekspert.

Nadmiar administracji, jak stwierdza, prowadzi z kolei do tego, że w pewnym momencie udowadnia ona potrzebę swego istnienia, co negatywne wpływa na pacjentów i świadczeniodawców.

Jak zaznaczył Jerzy Gryglewicz, decentralizację robi się wtedy, kiedy jest dobra sytuacja finansowa. Jego zdaniem robienie jej teraz spowoduje rozczarowanie, sukcesu nie należy się spodziewać.

Działania pozorowane?
Sceptyczny jest też Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: - Nie wierzę, że minister Arłukowicz, który mówił na konferencji prasowej, że lekarze powinni mieć większy wpływ na politykę zdrowotną w regionach, weźmie pod uwagę głosy naszego środowiska. Chyba że te, które akurat będą zgodne z jego stanowiskiem lub stanowiskiem premiera. Do tej pory nie liczył się z naszymi opiniami.

- Zapowiadane reformy to działania pozorowane. Dotyczą bowiem pewnych instytucji i sfery organizacji, a nie rzeczy najważniejszych. Jest za mało pieniędzy w stosunku do potrzeb zdrowotnych i niezależnie od tego, czy będzie 16 funduszy czy jeden, to ich działania będą podobne - dalej będzie zaniżanie wycen i limitowanie świadczeń - podkreśla szef OZZL.

Jego zdaniem zmiany organizacyjne nie są teraz najważniejsze. Najważniejsze jest zbilansowanie nakładów z wydatkami i zastanowienie się, co zrobić z koszykiem świadczeń gwarantowanych. Teraz potrzebny jest polityk, który otwarcie powie na co nas stać, a czego nie jesteśmy w stanie zapewnić, co może być bezpłatne, a do czego pacjent musi dopłacać, jakie grupy ludności trzeba chronić?

Z kolei Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, w związku z zapowiadanymi przez ministra Bartosza Arłukowicza zmianami w NFZ, życzy pacjentom i wszystkim  sprawującym opiekę zdrowotną, aby planowane zmiany były faktyczne, a nie polityczne.

 - Propozycję, aby projekt decentralizacji NFZ poddać debacie publicznej oceniam pozytywnie. Zwłaszcza jeśli rozszerzy to udział ekspertów z dziedziny medycyny - podkreśla.