Medycyna pracy nadal jest bardzo potrzebna, ale wymaga poważnych zmian Model opieki medycznej nad pracownikami wymaga poważnych zmian; FOT. PTWP

Część rozwiązań dotyczących opieki medycznej nad pracownikami jest już anachroniczna. Trzeba ją dostosować do nowych wyzwań związanych m.in. ze starzejącym się społeczeństwem i wydłużeniem aktywności zawodowej.

Zgodnie z danymi ZUS za 2014 r. Polacy w sumie otrzymali prawie 17 mln zwolnień lekarskich i byli 212 mln dni na zwolnieniu lekarskim.

- W rezultacie koszty absencji chorobowych są ogromne. W 2014 r. wynosiły aż 13,5 mld zł, w tym 4,7 mld zł to wydatki, które ponieśli pracodawcy - informował Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP, prezes Centrum Medycznego Mavit Sp. z o.o., podczas sesji "Pracodawcy w systemie ochrony zdrowia" w ramach niedawnego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Jak przypominał, najpierw za 33 dni choroby pracownika do 50. roku życia płaci pracodawca, potem ZUS. - Szacuje się, że jeśli do tego wszystkiego doliczymy skutki orzeczeń o niezdolności do pracy, roczne koszty - łącznie z rentami - mogą wynieść nawet do 50 mld zł - dodawał prezes Mądrala.

Przepisy i finansowanie
Czy zatem nasz system opieki zdrowotnej nad pracownikami jest dobrze skonstruowany? Czy odpowiada współczesnym potrzebom? Jak ograniczyć te ogromne koszty ponoszone przez pracodawców i ZUS?

- Musimy mieć świadomość, że o kształcie opieki profilaktycznej nad pracownikiem decydują dwa akty prawne o randze ustawy. Mamy ustawę o służbie medycyny pracy z 1997 r., która określa kształt systemu i zakres działań, które może podejmować medycyna pracy - wyjaśnia Paweł Wdówik, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny pracy.

- Z drugiej strony mamy kodeks pracy, która sprowadza opiekę profilaktyczną nad pracownikiem tak naprawdę do badań okresowych, wstępnych, kontrolnych - dodaje.

- Natomiast sama ustawa daje możliwości zdecydowanie większego katalogu działań i do tego lekarze są przygotowani - mówi konsultant krajowy, ale podkreśla, że jest problem z finansowaniem tych świadczeń.

- Jeśli pracodawca ma pieniądze i zechce, to sfinansuje dodatkowe, ale nieobowiązkowe świadczenia - przyznaje Ryszard Szozda, przewodniczący Oddziału Śląskiego Polskiego Towarzystwa Medycyny Pracy.

Przypomina, że ZUS lub KRUS praktycznie są zainteresowani orzeczeniami służby medycyny pracy, gdy dochodzi o orzekania o rentach z tytułu niezdolności do pracy. Wydaje się więc, że cześć kosztów pracodawców mogłoby być przerzucona na tych ubezpieczycieli.

- W tej chwili jednak trudno wyobrazić sobie, żeby ZUS miał cokolwiek dołożyć do medycyny pracy, szczególnie że sam ma deficyt - konstatuje Szozda.

Kierunek zmian

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH