Medycyna jak ruch drogowy - także wymaga bezkolizyjnych rozwiązań Prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego; FOT. PTWP

Zwykle nie jest tak, jak chciałoby Ministerstwo Zdrowia i NFZ, że pacjent choruje tylko na jedną chorobę. Dlatego kardiolodzy muszą mieć możliwość konsultowania swoich decyzji terapeutycznych z innymi specjalistami - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Kliniki Wad Wrodzonych Serca w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

Rynek Zdrowia: - Specjaliści podkreślają, że niewydolność serca staje coraz większym problemem zdrowotnym. Dlaczego tak się dzieje?
Prof. Piotr Hoffman: - Szacuje się, że Polsce na niewydolność serca cierpi ok. 800 tys. osób. Ta liczba będzie rosła, między innymi ze względu na starzejące się społeczeństwo (niewydolność serca to jeden z objawów starzenia się tego narządu), ale także z powodu prawidłowego leczenia np. choroby niedokrwiennej serca. Konsekwencją terapii jest spowolnienie przebiegu tej choroby ale na pewnym jej etapie, jak najpóźniejszym, dochodzi do niewydolności serca.

Ten zespół kliniczny to jednak także rezultat nieprawidłowej diagnostyki oraz spóźnionego podjęcia leczenia ostrego zespołu wieńcowego. Stąd tak ważna jest „złota godzina” czy 120 minut, w których powinna być wykonana reperfuzja zapewniająca zachowanie i powrót prawidłowego, tlenowego metabolizmu mięśnia sercowego.

Jeżeli niedokrwienie trwa dłużej, komórki umierają, dochodzi do uszkodzenia czynności skurczowej lewej komory, rozpoczyna się progresja w kierunku niewydolności serca.

W skrócie można więc powiedzieć, że wzrost liczby pacjentów z niewydolnością serca wynika z trzech głównych mechanizmów: uszkodzenia mięśnia lewej komory w przebiegu opóźnionej terapii lub nieprawidłowej diagnostyki; po drugie - historii naturalnej choroby prawidłowo leczonej; po trzecie - starzenia się zdrowego narządu.

- Czyli, w pewnym stopniu, wzrost liczby osób z niewydolnością serca jest, paradoksalnie, efektem sukcesów w leczeniu m.in. ostrych zespołów wieńcowych?
- Tak, gdyż z jednej strony dzięki tej terapii pacjenci żyją dłużej, ale z drugiej strony przybywa osób w podeszłym wieku ze starzejącym się sercem. Niestety, w znacznie większym stopniu wzrost liczby chorych z niewydolnością serca to konsekwencja braku efektywnego systemu poszpitalnej opieki nad pacjentami po zawale serca.

Poza tym trzeba uwzględniać nową grupę chorych z toksycznym uszkodzeniem mięśnia lewej komory w trakcie leczenia chorób nowotworowych. Dobrze, że zwiększa się świadomość wśród lekarzy, m.in. kardiologów, dotycząca znaczenia powikłań kardiologicznych wynikających z terapii onkologicznej. W tym roku Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne wydało tzw. position paper, czyli rodzaj wytycznych porządkujących współczesną wiedzę na temat kardioonkologii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH