– Czyli mamy dobry "filtr"?
– Owszem, ten filtr się sprawdza, jednak jest zakładany zdecydowanie zbyt późno. Jak wiadomo, w Polsce brakuje lekarzy. Na studia medyczne przyjmujemy 2,5 tys. osób rocznie, a powinniśmy przyjmować ok. 6 tysięcy. Świetni maturzyści dostają się na studia, a potem zdają na nich kolejne egzaminy w formie testów. Podobnie Lekarski Egzamin Państwowy przy zdobywaniu uprawnień po studiach. Cały czas młodzi ludzie rozwiązują krzyżówki... Należy więc zadać pytanie, czy studia nie powinny kończyć się obroną pracy w formie ustnego egzaminu wieńczącego cały tok studiów, jak np. w Szwajcarii?
W naszym kraju doszło do sytuacji, w której można być nieprzyjemnym człowiekiem z cuchnącym oddechem, mieć psychopatyczną osobowość, a mimo to przejść przez całe studia medyczne oraz odbywać staż podyplomowy. Dopiero wtedy, od swojego opiekuna w szpitalu, ów adept dowiaduje się, że nie powinien być lekarzem.
Uważam, że kwalifikacja sprawdzająca także psychologiczne predyspozycje do zawodu powinna odbywać się już podczas egzaminów wstępnych na uczelnię medyczną.
Cały wywiad – w kwietniowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.
Czytaj więcej: Maciej Hamankiewicz | Naczelna Rada Lekarska | samorząd lekarski | kształcenie lekarzy | edukacja lekarzy
Warszawa: prezydent w klinice stresu bojowego
Byłem działaczem Izb Lekarskich-to towarzystwo wzajemnej adoracji,intryg,układów politycznych,załatwiania sobie konkursów na stanowiska głównie ordynatorów i trampolina mająca pomóc w zrobieniu kariery kosztem zwykłego lekarza-Kralkowska,Włodarczyk itp.)A także wprowadzanie rożnych obowiązkowych czynności za które wyciąga nie małe pieniądze. Nic dziwnego że ocena Izb Lekarskich w środowisku jest druzgocąco negatywna. Izba Lekarska zawsze służyły aktualnej władzy a obecne kierownictwo jak słusznie powiedział Zdzisław Szramik z Podhala na ostatnim Zjeździe jest kierownictwem kontynuacji.
Może by tak uczyć na studiach pokory względem swojej wiedzy bo wiedza medyczna jest wielka i nie do ogarnięcia nawet na sześcioletnich studiach. Kiedyś dawno moja żona upadła na ulicy na dyżurze w szpitalu zrobiono zdjęcie no i założono gips rano zadzwonił do mnie lekarz przepraszając poprosił i zgłoszenie się do szpitala aby zrobić zdjęcie drugiej nogi bo złamanie tej kości śródstopia w zasadzie jest niemożliwe. No i zdjęto gips nie było złamania, tylko który lekarz dzisiaj przyznałby się do błędu.