KR/Rynek Zdrowia | 06-04-2011 16:35

MZ: będzie kontynuacja Narodowego Programu Leczenia Hemofilii

Ewa Kopacz zapewniła, że do lipca 2011 r. powstanie nowy Narodowy Program Leczenia Hemofilii na lata 2012-2018. Znajdą się w nim czynniki rekombinowane dla dzieci do tej pory nieleczonych.

Podczas konferencji „Leczenie profilaktyczne hemofilii w Polsce – podążanie za najlepszymi praktykami w Europie” zorganizowanej 6 kwietnia br. w Warszawie przez Polskie Stowarzyszenie Chorych na Hemofilię minister zdrowia powiedziała, że finansowanie leczenia hemofilii wzrosło znacznie w ostatnich latach.

- W 2007 r. na sam zakup czynnika wydawaliśmy 117 mln zł, w 2010 r. - prawie 200 mln zł. Nie zostawiliśmy więc choroby rzadkiej, jaką jest hemofilia, bez wsparcia. Uważam, że każdy następny minister powinien iść jeszcze dalej, kontynuować to, co zaczęliśmy robić: wprowadzenie czynnika rekombinowanego dla dzieci - powiedziała Ewa Kopacz.

Minister zapewniła, że do lipca 2011 - „przy współudziale lekarzy i pacjentów” - powstanie nowy Narodowy Program Leczenia Hemofilii na lata 2012-2018. Znajdą się w nim czynniki rekombinowane dla dzieci do tej pory nieleczonych.

- Nie wykluczam jednak, że jeśli środków w budżecie będzie więcej, a co roku tak jest, to kupimy je dla większej liczby pacjentów. Dla dzieci kupujemy obecnie czynniki rekombinowane drugiej generacji. Przed nami trzecia generacja, Chciałabym, by nasi lekarze i pacjenci dostali to co najlepsze - mówiła Ewa Kopacz.

Podczas konferencji, w której udział wzięli m.in. dr Gabor Varga - prezes Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię na Węgrzech, prof. Jerzy Windyga - kierownik Zakładu Hemostazy i Zakrzepic Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, dr Joanna Zdziarska - lekarz hematolog z Kliniki Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie oraz Bogdan Gajewski - prezes Polskiego Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię, mówiono o sytuacji chorych na hemofilię w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem terapii dzieci.

Chociaż leczenie w Polsce w ostatnich latach poprawiło się, szczególnie dzięki wprowadzeniu profilaktyki dla dzieci, to jednak wiele trzeba jeszcze zmienić. Przede wszystkim pacjenci powinni mieć dostęp do najbezpieczniejszych leków, którymi są rekombinowane czynniki krzepnięcia - twierdzili specjaliści. Jak do tej pory w Polsce czynniki rekombinowane otrzymuje wyłącznie ok. 10 dzieci. Pozostałe, jak również dorośli pacjenci, otrzymują leki produkowane z krwi.

- Pomimo wielu procedur inaktywacji jakimi są poddawane osoczopochodne czynniki krzepnięcia, mogą one nadal przenosić niektóre typy wirusów, jak również priony - powiedział Bogdan Gajewski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię. Podkreślił, że Polska jest krajem wysoko rozwiniętym i ma możliwości by zapewnić pacjentom dostęp do najbezpieczniejszych leków.

- Wiemy, że kraje o podobnej sytuacji ekonomicznej, jak na przykład  Węgry, Czechy, Litwa, taki dostęp pacjentom umożliwiają - zaznaczył Gajewski.

Jak mówił dr Gabor Varga, na Węgrzech sytuacja chorych na hemofilię ostatnio bardzo się poprawiła. Ilość otrzymywanego czynnika krzepnięcia w ostatnich 20 latach wzrosła aż 18-krotnie.

– Obecnie leczeniem profilaktycznym są objęci wszyscy chorzy, którzy tego potrzebują, bez względu na wiek. 35 proc. wszystkich leków na Węgrzech dla chorych na hemofilię, to czynniki rekombinowane, a ich ilość sukcesywnie rośnie - informował prezes Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię na Węgrzech.

Najpoważniejsze problemy polskich dorosłych pacjentów to wciąż za mała ilość czynników krzepnięcia, brak leczenia profilaktycznego (mają je zapewnione tylko dzieci i młodzież do 18. roku życia).

Narodowy Programu Leczenia Hemofilii ma być, jak wynika z zapewnień ministerstwa, z roku na rok udoskonalany.

- Mamy nadzieję, że uda się objąć leczeniem profilaktycznym młodych ludzi do 25. roku życia, tak by mieli szansę zdobyć zawód i rozpocząć normalne pełne życie. W imieniu chorych na hemofilię dziękuję minister zdrowia za zainteresowanie naszymi problemami. Jest nas niewielu, ale nie zostaliśmy bez pomocy. Jesteśmy za to wdzięczni - dodał Bogdan Gajewski wypowiadając się dla portalu rynekzdrowia.pl