Gazeta Wyborcza, KR/Rynek Zdrowia | 09-09-2015 11:34

Licealiści protestują przeciw tzw. rozporządzeniu sklepikowemu

W liceum uczą się osoby pełnoletnie. Mogą głosować, legalnie kupować piwo i papierosy, ale w szkolnym sklepiku nie mogą kupić kawy i słodkiej bułki - podnoszą gorzowscy licealiści. Chcą wyłączenia szkół średnich z rozporządzenia MZ.

Uważają, że rozporządzenie jest dobre uczniów szkół podstawowych. Fot. archiwum

Jak informuje Gazeta Wyborcza, w jednym z gorzowskich liceów ajent zamknął sklepik. Uznał, że w świetle wejścia w życie rozporządzenia MZ z dnia 26 sierpnia 2015 r. ws. grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty - jego interes jest nieopłacalny.

Licealiści protestują. Wskazują, ze w sklepiku były napoje gazowane, ale było też sporo zdrowej żywności. Uważają, że rozporządzenie jest dobre uczniów szkół podstawowych, u których kształtują się nawyki żywieniowe. W szkołach średnich, gdzie uczą się również pełnoletnie osoby, które mogą legalnie kupować papierosy i alkohol - takie obostrzenia są niepotrzebne.

Chcą, by z obowiązującego rozporządzenia wyjęto szkoły średnie. Zmierzają zebrać podpisy pod petycją w tej sprawie.

Jak pisaliśmy w portalu rynekzdrowia.pl, ajenci szkolnych sklepików wieszczą, że wycofają się z interesów, a dzieci trafią do pobliskich szkołom sklepów, którym oferty rozporządzenie MZ nie ogranicza. Wskazują, że sporo kosztuje choćby samo słodzenie napojów miodem naturalnym pszczelim, paczka bakalii to wydatek 8-10 zł, a czekolada bez cukru jest trzy razy droższa od tej, którą bez chwili zawahania rodzice kupują swoim dzieciom na co dzień.

A samo rozporządzenie - twierdzą - jeśli doprowadzi do jakiegoś schudnięcia, to głównie portfeli rodziców i właścicieli sklepików...

Czytaj też: Ze szkolnych sklepików znikają złe kalorie. Czy zobaczymy spadek wagi u najmłodszych?