Lekarze rodzinni: jak wykorzystać ten potencjał? Wizerunek lekarza rodzinnego przestaje kojarzyć się przede wszystkim ze stetoskopem i ciśnieniomierzem Fot. Fotolia

Nowelizacja ustawy o POZ, wraz z przepisami przejściowymi, na nowo określi katalog lekarzy uprawnionych do pracy w POZ. Docelowo to lekarze medycyny rodzinnej i specjaliści medycyny ogólnej mają tworzyć podstawowe ogniwo systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Pierwsza praktyka lekarza rodzinnego pojawiła się w 1995 r. w Bielawie na Dolnym Śląsku.

- W drugiej połowie lat 90. oczekiwano takiej zmiany. Było łatwiej niż obecnie - ocenia prof. Adam Windak, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej w Katedrze Chorób Wewnętrznych i Gerontologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dodaje, że wprowadzając lekarzy rodzinnych do systemu dano im bardzo szeroki obszar odpowiedzialności, wyposażając w odpowiednie narzędzia. Nie było jednego, obowiązującego modelu, z tego choćby  powodu, że podstawowa opieka zdrowotna pozostawała w gestii lokalnych samorządów. Lekarzy obciążało mniej biurokracji, a system był bardziej stabilny i przewidywalny.

- Pamiętam pierwsze kontrakty z lekarzami rodzinnymi zawarte na 3-4 stronach. Ich zapisy były przejrzyste i jednoznaczne. Nie regulowały tego, czego nie musiały regulować. Wiele pozostawiano do decyzji lekarzy. Później pojawiły się Kasy Chorych, które przejęły od władz lokalnych odpowiedzialność za zdrowie - przypomina prof. Windak.

Wskazuje, że wraz z powstaniem NFZ wprowadzono jednolity system w całym kraju. Zastosowano rozwiązania, które nie okazały się najbardziej efektywne. Lekarzom przybywało coraz więcej pracy administracyjnej, a coraz mniej czasu zostawało im dla pacjenta. Kurczył się też obszar swobody w decydowaniu o sposobie działania.

Coraz bardziej skutecznie
Wraz z upływem lat nastąpiło też wiele zmian w medycynie.

- Przykładami chorób, których skuteczne leczenie trafiło do zakresu umiejętności i wiedzy lekarza rodzinnego, są np. astma czy POChP. Innym przykładem jest cukrzyca. Trudno przecenić rolę lekarzy rodzinnych, którzy prowadzą takich pacjentów na co dzień - mówi prof. Przemysław Kardas, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

- W efekcie np. śpiączka cukrzycowa zniknęła niemal zupełnie. Zdarza się tak rzadko, że trudno obecnie znaleźć jej przypadek, aby pokazać go studentom medycyny. Do historii przeszyły takie schorzenia jak np. owrzodzenia żylne kończyn dolnych, zanika też choroba wrzodowa żołądka. Jest w tym istotna rola lekarzy rodzinnych i ich codziennej aktywności w prowadzeniu pacjentów - daje prof. Kardas.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH