Lekarze nie będą wystawiać refundowanych recept?

Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie rekomenduje niepodpisywanie umów na wystawianie recept refundowanych przez NFZ, jeżeli przepisy nowej ustawy refundacyjnej wejdą w życie. - Nie może być tak, że lekarz będzie się zajmował weryfikowaniem ubezpieczenia, a nie leczeniem. To uniemożliwi mu właściwe wykonywanie zawodu - mówi nam Mieczysław Szatanek, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Podkreśla, że lekarze już teraz mają obawy przy wypisywaniu recept.

Rynek Zdrowia: - Czy do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie docierają sygnały, że lekarze nadal mają obawy przed wypisywaniem recept przewlekle chorym pacjentom bez wizyty w gabinecie, mimo że resort zdrowia stwierdził, że można to robić?
Mieczysław Szatanek: - NFZ dokonuje częstych kontroli. Niestety, lekarze nigdy nie mogą być pewni, co zakwestionują kontrolujący. Doświadczenie pokazuje, że zakwestionowane może być wszystko, zarówno wypisywanie recept bez wizyty, jak i np. zasadność zastosowania leku. W środowisku lekarskim wyczuwa się duży niepokój z tym związany. Lekarze spodziewają się różnych kontroli i nigdy nie wiedzą, co może być tym razem sprawdzane.

Nierzadko są zobowiązani dostarczać do NFZ dokumentację, której nie są właścicielami. Przykładowo jeżeli dokumentacja jest przechowywana w jednostce, w której pracuje lekarz, to nie jest on jej właścicielem. Mimo tego, to właśnie od lekarza żąda się dostarczenia dokumentacji. Poza tym wyniki kontroli NFZ są praktycznie niepodważalne. Natychmiast nakładane są wysokie kary na lekarzy. Jakość kontroli NFZ i wysokość kar pokontrolnych to horror.

Często - jeżeli już jesteśmy przy wypisywaniu recept - za brak drobnych szczegółowych danych czekają lekarzy znaczne koszty. Zdarzają się kary w wysokości 40, 100, 400 tys. zł. Najwyższa kara jaka została nałożona to 800 tys. zł. Kiedy usłyszy się tą kwotę, można sobie uświadomić skąd bierze się niepokój lekarzy związany z wypisywaniem recept.

Urzędnicy NFZ mogą przyjść do gabinetu i dokonać kontroli dotyczącej pięciu lat wstecz, dopatrzeć się nieprawidłowości i naliczyć ogromną karę. Jednak lekarz ma niewielkie możliwości sprawdzenia zasadności kontroli, musiałby na to poświęcić np. dwa dni, a który lekarz może sobie na to pozwolić?

- Jakie zastrzeżenia ma samorząd lekarski do ustawy refundacyjnej?
- Szykowana jest ustawa, w myśl której na lekarza zostaje przeniesiony obowiązek zweryfikowania, czy człowiek zgłaszający się do niego ma ubezpieczenie, czy też nie. Jeżeli lekarz źle to sprawdzi lub pacjent wprowadzi go w błąd, to koszty refundacji zaordynowanego leku poniesie lekarz.

Doprowadzi to do absurdu, że dla mnie, jako lekarza, nie będzie ważne, na co jest chory człowiek i jakie ma objawy, tylko ważne ma być ubezpieczenie. Lekarz będzie musiał przeprowadzać swoiste śledztwa. Jakie ma ku temu możliwości, kiedy przed gabinetem siedzi 30 osób?

Nowe regulacje sprawią, że lekarz będzie musiał przede wszystkim sprawdzić, czy ludzie z poczekalni mają ubezpieczenia. Jeżeli nie mają, to będzie ich leczył z własnych pieniędzy, bo otrzyma wysoką karę nałożoną przez Fundusz.

Zgłosiłem stanowisko na XXX Okręgowym Zjeździe Lekarzy w Warszawie, które rekomenduje lekarzom niezawieranie umów na wystawianie recept refundowanych z NFZ po 1 stycznia 2012 r. w przypadku wejścia w życie ustawy refundacyjnej w obecnym kształcie. To stanowisko zostało podczas Zjazdu przyjęte.

Moim zdaniem kształt umowy po wprowadzeniu nowych przepisów, będzie skrajnie niekorzystny z punktu widzenia lekarza oraz interesu pacjenta. Proszę zwrócić uwagę na skomplikowanie tego systemu. Zgodnie z nową ustawą lekarz będzie musiał podpisać umowy refundacyjne zarówno w swoim gabinecie, jak i w szpitalu oraz w przychodni, jeżeli tam też pracuje.

W każdym miejscu pracy trzeba podpisać oddzielną umowę. Każda recepta - w zależności od miejsca pracy - ma inne kody. Jeżeli np. ja się pomylę i wypiszę receptę gabinetową w szpitalu, to dokonam przestępstwa... W efekcie będę musiał zapisany lek zrefundować i jeszcze zapłacić karę, mimo że prawidłowo leczyłem pacjenta. Lekarze się w tym pogubią.

- Czyli Izba rekomenduje niepodpisywanie umów obawiając się ich konsekwencji dla lekarzy?
- Jakie lekarz ma możliwości zweryfikowania w gabinecie, czy dany pacjent jest ubezpieczony, czy mówi prawdę, czy nie? Żadnych. Na lekarza nie można nałożyć obowiązku weryfikacji ubezpieczenia. Dlatego - jeżeli ustawa refundacyjna wejdzie w życie w obecnej postaci - spotka się z oporem środowiska lekarskiego.

Prawdopodobnie lekarze w większości nie podpiszą umów refundacyjnych. Będą po prostu wystawiać recepty płatne w 100 proc. Wówczas pacjenci będą musieli sami dochodzić swoich praw refundacyjnych. Nie może być tak, że lekarz będzie się zajmował weryfikowaniem ubezpieczenia, a nie leczeniem - to uniemożliwia mu właściwe wykonywanie zawodu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH