Lekarze do lekarzy: działania NRL ws. recept refundowanych nie służą interesom świadczeniodawców

Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia przyjęło 22 czerwca stanowisko, w którym zarzuca Naczelnej Radzie Lekarskiej namawianie lekarzy do łamania prawa i wprowadzanie w błąd pacjentów w sprawie recept. Katarzyna Strzałkowska, rzecznik NIL, zaznacza, że każda organizacja lekarska ma prawo do własnej oceny. Nawet "zaskakującej dla innych".

Naczelna Rada Lekarska zarekomendowała w piątek (22 czerwca), by od 1 lipca wszyscy lekarze i stomatolodzy - bez względu na rodzaj zatrudnienia i miejsce wykonywania zawodu - wypisywali pełnopłatne recepty, czyli nie zamieszczali na druku adnotacji o refundacji.

Lekarski samorząd sprzeciwił się w ten sposób umowom z NFZ na wypisywanie recept refundowanych, które do 30 czerwca mają podpisywać lekarze prowadzący prywatne praktyki. Umowy zawierają zapis o karach za błędnie wypisane recepty, który został wykreślony w styczniu przez Sejm z ustawy refundacyjnej. Protest poparł także Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

Tymczasem PPOZ w swoim komunikacie "stanowczo sprzeciwia się działaniom Naczelnej Rady Lekarskiej, które szkodzą pacjentom, wprowadzając ich w błąd, że od 1 lipca br. będą wystawiane tylko recepty pełnopłatne (na 100 proc.) oraz szkodzi właścicielom poradni POZ/AOS i dezinformuje pozostałych lekarzy, nakłaniając ich do łamania prawa”.

PPOZ ocenia, że są to działania na szkodę lekarzy, w szczególności lekarzy - pracodawców, a takich  w Polsce jest blisko 40 tysięcy.

"NRL wprowadza w błąd pacjentów karmiąc ich informacjami, że od 1 lipca 2012 r. nie będą mogli otrzymać recept ze zniżką we  wszystkich placówkach ochrony zdrowia. Powoduje to strach wśród pacjentów o dalsze leczenie, a co za tym idzie ogromny stres i napięcie w gabinetach lekarskich. Jednocześnie dezorganizuje pracę lekarzom POZ, ponieważ do gabinetów napływa ogrom pacjentów, którzy próbują wymuszać na lekarzach wystawianie na zapas recept na leki refundowane” - stwierdzają przedstawiciele PPOZ.

Jest protest, są konsekwencje
Organizacja informuje, że obecny konflikt receptowy odnosi się do zapisów aneksowanych umów i dotyczy jedynie gabinetów prywatnych zabiegających o uzyskanie uprawnień do wystawiania recept refundowanych. Sprawa nie ma natomiast związku z poradniami i placówkami mającymi już podpisane umowy na świadczenia z NFZ - te powinny działać i wystawiać recepty na leki refundowane tak, jak dotychczas.

- Świadczeniodawcy mający podpisaną umowę z NFZ nie mogą wypisywać recept ze 100-procentową odpłatnością pacjentom, którym przysługuje refundacja, ponieważ w ten sposób złamaliby prawo. A to grozi lekarzowi konsekwencjami, o czym NRL już nie informuje. NFZ może z takim lekarzem zerwać umowę. W grę wchodzą także reperkusje np. ze strony Rzecznika Praw Pacjenta - komentuje dr Bożena Janicka, prezes PPOZ.

- Oczekujemy od NRL rzetelnej informacji o konsekwencjach grożących z tytułu protestu pieczątkowego. Chodzi o to, aby każdy lekarz mógł sam podjąć decyzję, czy chce i może taki ciężar udźwignąć. Naczelna Rada Lekarska jest obecnie odbierana przez środowisko lekarskie jako związek zawodowy reprezentujący określoną, wąską grupę lekarzy. Najgorsze jest to, że reprezentując tę grupę, działa jednocześnie na szkodę pozostałych członków Izby - dodaje doktor Zbigniew Miklas, członek zarządu PPOZ.

Ponadto, jak podkreśla PPOZ, NRL wzywa wszystkich lekarzy do wypisywania leków ze 100-procentową odpłatnością bez względu na rodzaj zatrudnienia i miejsce wykonywania zawodu. Oznacza to, że jeżeli właściciel przychodni będzie wystawiał recepty zgodnie z umową z Funduszem na leki refundowane, a zatrudniony u niego lekarz lub lekarz będący na zastępstwie przyłączy się do protestu NRL, wówczas konsekwencje prawne z tego tytułu poniesie lekarz -pracodawca.

Taki był cel
Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, odnosząc się do stanowiska PPOZ wskazuje, że każdy ma prawo do swojego zdania, dlatego każda organizacja lekarska może zająć stanowisko "zaskakujące dla innych".

Zwraca też uwagę, że wszystkie dotychczasowe rekomendacje NRL oraz dużych organizacji skupionych w Porozumieniu Organizacji Lekarskich zmierzały do przeciwstawienia się biurokratyzacji zawodu lekarza i pozbycia się z umów na wystawianie recept na leki refundowane zapisów o karach dla lekarzy, wykreślonych już w styczniu z ustawy refundacyjnej.

- Porozumienie Organizacji Lekarskich 17 marca br. przyjęło stanowisko w sprawie grupowego wystąpienia świadczeniodawców do NFZ z wnioskiem o wykreślenie kar umownych - przypomina rzecznik NIL.

- Temu wspólnemu celowi, tj. zmianom w umowach z NFZ, zarówno z praktykami lekarskimi na wystawianie recept na leki refundowane, jak i zmianom w umowach NFZ ze świadczeniodawcami na udzielanie świadczeń, ma również służyć podjęty przez NRL 22 czerwca br. apel do lekarzy i lekarzy dentystów, aby - bez względu na miejsce i formę wykonywania zawodu - wystawiali od 1 lipca recepty bez adnotacji o refundacji - dodaje Katarzyna Strzałkowska.

Zdanie odrębne
Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia ustosunkowuje się do fragmentu stanowiska PPOZ, w którym organizacja zaznacza, że ''obecny konflikt receptowy odnosi się do zapisów aneksowanych umów i dotyczy tylko i wyłącznie gabinetów prywatnych, które zabiegają o uzyskanie uprawnień do wystawiania recept refundowanych''.

- Zarzucając NRL, że reprezentuje ona niewielką grupę lekarzy, PPOZ stawia w złym świetle Radę, chociaż samo Porozumienie nie jest reprezentatywne dla całego środowiska, w którym często pojawiają się odmienne zdania na dany temat. Stanowisko PPOZ odnoszące się do działań NRL w sprawie niewypisywania recept od 1 lipca jest jednak oceną dokonaną przez bardzo wąską grupę przedstawicieli naszego zawodu. Nie jest ona podbudowana żadnym sensownym argumentem - uważa Krajewski.

I podkreśla, że Naczelna Rada Lekarska słusznie zwraca uwagę, że rząd i NFZ nie wywiązują się z obietnicy, którą złożyli lekarzom w styczniu br.

- Zmiany miały zapobiec karaniu lekarza za drobne uchybienia, które można popełnić przy wypisywaniu recepty. Przez pół roku od złożenia wspomnianej obietnicy niewiele się zmieniło. Działania NRL alarmują jedynie, że NFZ we wzorze umowy z lekarzami prywatnie praktykującymi zamieszcza dokładnie te same zapisy, które zostały kilka miesięcy temu publicznie skrytykowane - zaznacza Krajewski.

- Dlatego nie rozumiem, na czym bazuje PPOZ oceniając działanie NRL jako szkodliwe. Jest ono jak najbardziej w interesie lekarzy i świadczeniodawców. Stanowisko PPOZ uważam za absolutnie odrębne, natomiast całkowicie popieram działania NRL - mówi prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Umowa jest umową
Barbara Rodziewicz, lekarz i współwłaściciel Praktyki Lekarza Rodzinnego Amicus w Poznaniu, wskazuje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że protest receptowy dotyczy głównie recept wypisywanych w gabinetach prywatnych, pro familia i pro auctore. Ponieważ lekarze pracujący w placówkach mających podpisane kontrakty z NFZ, muszą je realizować i są zobowiązani do wypisywania recept refundowanych dla każdego pacjenta posiadającego uprawnienia.

- Nasza lecznica ma podpisaną umowę z Funduszem. Jeśli zaczniemy protestować i wypisywać leki na 100 proc., NFZ ma prawo ją zerwać. Nie zgadzamy się z karami dla lekarzy, ale fakt pozostaje faktem: mamy roczny kontrakt i musimy realizować go do 31 grudnia 2012 r. Dotyczy to również naszych pracowników: podpisując umowę z NFZ podajemy skład zespołu lekarskiego zatrudnionego na umowy cywilno-prawne lub umowę o pracę. Personel zna warunki kontraktu i wie, że jeżeli Fundusz zerwie umowę z lecznicą, to i on pozostanie bez pracy. Dlatego będziemy wypisywać recepty refundowane - zapowiada Barbara Rodziewicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH