Lekarski protest na niewielką skalę?

Drugi dzień lekarskich protestów przeciwko karom zapisanym w umowach z NFZ na wypisywanie recept refundowanych nie przyniósł spektakularnych niedogodności dla pacjentów - w aptekach pojawiło się niewielu chorych z nieprawidłowo wypisaną receptą, która uniemożliwia zakup leku ze zniżką. Jednak jak będzie w dniach następnych - nie wiadomo. Może warto byłoby przyjrzeć się jak problem refundacji recept jest rozwiązywany w innych krajach.

Lekarze protestują przeciwko obarczaniu ich odpowiedzialnością finansową za nawet drobne błędy na receptach i wskazują, że w innych krajach lekarze w ogóle nie muszą interesować się kwestią refundacji czy ubezpieczenia pacjenta.

Lekarz nie zajmuje się kwestią refundacji

Dr Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że za granicą są stosowane bardzo różne rozwiązania. - Jednak generalnie na tle innych krajów europejskich odróżnia nas przede wszystkim nieprawdopodobny stopień skomplikowania recepty. Co za tym idzie możliwość popełnienia dużej liczby pomyłek nawet w jednej recepcie - tłumaczy wiceprezes.

Wyjaśnia, że systemy refundacyjne są różne, jednak, co warto podkreślić, w wielu krajach jest to rozwiązane w ten sposób, że lekarz praktycznie w ogóle nie zajmuje się sprawami refundacji.

- Przykładowo w Szwecji pacjent jest w systemie aptecznym i to apteka oblicza czy w ogóle i ile pacjent powinien zapłacić. W Szwecji regułą jest, że płaci się za pierwsze recepty w roku. Po wykupieniu leków o określonej wartości następne leki po prostu otrzymuje się za darmo - mówi Radziwiłł.

I dodaje: - W niektórych krajach ustalane są sumy ryczałtowe za każdą receptę, albo za każdą pozycję na recepcie. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, tak jest też w Irlandii. Lekarze w ogóle nie zajmują się sprawą ubezpieczenia pacjenta, a tym bardziej poziomu refundacji każdego z leków.

CWU niewiele pomoże

Zapowiadane przez Michała Boniego, ministra administracji i cyfryzacji, wprowadzenie we wrześniu Centralnego Wykazu Ubezpieczonych (CWU), który pozwalałby na weryfikację ubezpieczenia pacjenta raczej też nie zmieni stanowiska lekarzy.

- W dzisiejszej sytuacji lekarz, czy świadczeniodawca ma obowiązek sprawdzić coś, co jest niesprawdzalne. Jeżeli pojawi się system, który pozwoli sprawdzać status ubezpieczeniowy pacjentów, będzie to krok w dobrym kierunku. Jednak mając na uwadze to, że przytłaczająca większość polskich obywateli jest ubezpieczona, to planowany przez MAiC system sprawdzania ubezpieczenia będzie mało ekonomiczny - tłumaczy wiceprezes NRL.

Jego zdaniem, zaangażuje się mnóstwo środków i ludzi, żeby sprawdzić to, czego wynik jest w ogromnej większości wiadomy. Znacznie prościej byłoby sprowadzić sprawę do postępowania odwrotnego. Pacjent, który jest nieubezpieczony i oszukuje, byłby wychwytywany przez NFZ, który refundowałby każdą raportowaną przez placówkę wizytę. - To byłoby znacznie prostsze i wystarczyłoby, żeby CWU było w NFZ, a nie w każdej placówce w kraju.

Lekarz to nie urzędnik

Kary dla lekarzy zapisane w umowach z NFZ to jest "kropla która przepełnia kielich" - uważa Radziwiłł. - Rzeczywiście w tej chwili nieadekwatne, nieuzasadnione kary za błędy formalne w receptach są problemem. Jednak tak naprawdę narastającym problemem jest m in. właśnie to, co się wiąże także ze sprawdzaniem ubezpieczenia. Mam na myśli biurokrację, jaką narzuca się pracownikom medycznym.

Jego zdaniem nie po to za ciężkie pieniądze kształci się lekarza, żeby go zamienić następnie w urzędnika. - Lekarz powinien się skupić na medycynie i tym się zajmować. Przełożenie jego decyzji na różnego rodzaju formalności do wykonania w gabinecie powinno być ograniczone do minimum.

Nieprawidłowych recept jak na lekarstwo?

Natomiast podsumowując drugi dzień protestu lekarzy, NFZ podaje, że otrzymał tylko 19 sygnałów w skali całego kraju o negatywnych dla pacjenta skutkach protestu.

Z informacji zebranych przez centralę Funduszu wynika, że jedynie 19 pacjentów skarżyło się na problemy z uzyskaniem właściwej recepty. Do Rzecznika Praw Pacjenta z kolei wpłynęło 13 sygnałów związanych z protestem lekarzy. W pięciu przypadkach RPP postanowił o wszczęciu postępowań wyjaśniających. Z kolei do Ministerstwa Zdrowia nie dotarły niepokojące zgłoszenia.

Spośród 13 sygnałów, które odebrał RPP, cztery zgłoszenia dotyczyły przychodni, a jedno szpitala. Osiem pozostałych zgłoszeń to zapytania informacyjne oraz prośby o porady. Pięć zgłoszeń - po których prowadzone będą postępowania - pochodzi z województw: łódzkiego (dwa), mazowieckiego, małopolskiego i pomorskiego (po jednym). Pacjenci otrzymali tam receptę na lek ze 100 proc. odpłatnością, mimo przysługującej refundacji.

Podlaski oddział NFZ otrzymał od pacjentów informacje o zaledwie czterech receptach wystawionych w ramach akcji protestacyjnej lekarzy - poinformował rzecznik NFZ Adam Dębski.

Trzy z tych recept wypisał jeden lekarz rodzinny, czwartą szpital. - Po interwencji pracowników funduszu u dyrektora placówki, pacjent otrzymał zapewnienie, że dziś zostanie mu wystawiona prawidłowa recepta - poinformował Dębski.

Na razie nie wiadomo jak duża jest skala protestu w Podlaskiem. Jak powiedziała PAP wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Białymstoku Jolanta Szczurko, na zebranie tych informacji potrzeba 2-3 dni. Poinformowała też, że w środę zbierze się prezydium Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku, wtedy też powinno być znanych więcej szczegółów.

Protest przebiegał spokojnie w aptekach w centrum miasta. W dwóch z nich farmaceutki powiedziały PAP, że od rana nie spotkały się z "oprotestowanymi receptami".

Z kolei do Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ nie wpłynęły zgłoszenia od pacjentów w sprawie błędnie wypisywanych recept - poinformowała po południu jego rzeczniczka Małgorzata Bartoszek.

Na stronie internetowej lubelskiego NFZ opublikowano listę kilkudziesięciu placówek w całym regionie, które zobowiązały się wystawiać recepty zgodnie z obowiązującym wzorem. Tam mogą zgłaszać się pacjenci, którym odmówiono wypisania recepty refundowanej. Jedną z takich przychodni jest Ośrodek Medyczny DMP. Do poniedziałkowego popołudnia (2 lipca) nikt tu nie zgłosił się z takim problemem - poinformował prezes spółki prowadzącej ośrodek DMP Jerzy Portka.

W regionie kujawsko-pomorskim protest lekarzy też nie był dotkliwy dla pacjentów. Bydgoscy aptekarze nie spotkali się z przypadkami recept ostemplowanych "Refundacja do decyzji NFZ", wypisanymi na formularzach opracowanych przez NRL lub ze skargami klientów na nierespektowanie ich praw do tańszych leków. Skargi nie dotarły także do oddziału NFZ w Bydgoszczy

Jak poinformowała Ewa Szuba z olsztyńskiego NFZ  w woj. warmińsko-mazurskim zgłosił się tylko jeden pacjent, któremu – mimo przysługującej refundacji - wypisano pełnopłatną receptę. - Został skierowany do jednego ze Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, gdzie udzielono mu powtórnej porady lekarskiej i wypisano receptę z określonym stopniem refundacji - powiedziała.

W regionie łódzkim nie ma na razie większych problemów w związku z protestem lekarzy. Do łódzkiego oddziału NFZ nie wypłynęły dotąd skargi od pacjentów ani informacje od aptekarzy ws. błędnie wypisywanych recept.

Okręgowa Rada Lekarska w Katowicach nie może określić w woj. śląskim skali protestulekarzy. Jak dotąd tylko kilka aptek zgłosiło w Śląskiej Izbie Aptekarskiej, że mają problemy z receptami.

Z zebranych po południu przez Śląską Radę Lekarską danych, wynika, że w ciągu ostatnich kilku dni ponad 150 lekarzy odebrało bloczki liczące po min. 50 druków recept, a część z nich drukuje recepty ze strony internetowej.

Mazowiecki NFZ z  kolei otrzymał z aptek informacje o kilku receptach wypisanych w ramach protestu lekarzy i jednej skardze do Rzecznika Praw Pacjenta - powiedziała dyr. mazowieckiego oddziału NFZ Barbara Misińska.

Do lubuskiego oddziału NFZ w Zielonej Górze nie wpłynęły żadne skargi od pacjentów. Fundusz otrzymał informacje od apteki o jednym przypadku niewłaściwego wystawienia recepty.

Prezes Gdańskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej dr Paweł Chrzan poinformował, że do aptek trafiają recepty świadczące o proteście lekarzy, ale trudno na razie powiedzieć, jaka jest skala protestu.

NFZ zapłaci za poprawki

Z sondażu przeprowadzonego przez portal Konsylium24 wśród 1548 lekarzy, do których wpłynęła prośba resortu i Funduszu wynika, że 92 proc. nie będzie poprawiać recept, 7 proc. lekarzy nie wie jeszcze, jak będzie postępować, a tylko 1 proc. twierdzi, że zgodnie z prośbą z Narodowego Funduszu Zdrowia będzie poprawiało recepty wystawione w ramach protestu przez innych lekarzy.

NFZ zapowiedział, że za każdym razem, gdy lekarz poprawi pełnopłatną receptę wystawioną przez innego lekarza, Fundusz zapłaci poprawiającemu 25 zł. Warunkiem wypłaty tego wynagrodzenia jest dodatkowo dostarczenie recepty wraz z danymi protestującego lekarza do NFZ.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH