Lecznice kategorii A i B - czy to nowy resortowy pomysł na tworzenie sieci szpitali?

Ponieważ szpitali przybywa (tylko w Warszawie przez ostatni rok pojawiła się setka nowych podmiotów, które chciałyby wykonywać świadczenia szpitalne), a pieniędzy w systemie brakuje, należy zapewnić finansowanie przede wszystkim tym lecznicom, których usługi są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli - to myśl przewodnia pomysłu minister Ewy Kopacz.

Jak powiedział nam Piotr Olechno, rzecznik prasowy MZ,  w tej chwili pani minister nie chce ujawnić szczegółów koncepcji; zrobi to, gdy pomysł zostanie dopracowany na etapie legislacyjnym. Jest on jednak na tyle interesujący i ważny dla finasowania ochrony zdrowia w Polsce, że warto odnieść się do tego, co już ujawniła szefowa resortu.

O kategoryzowaniu szpitali decydowałby wojewoda w oparciu o coroczne sprawozdania składane przez marszałka województwa. Np. kategorię A dostawałby zakład, który na danym terenie jest absolutnie niezbędny, natomiast kategorię B - zakład, który może funkcjonować, ale bez niego potrzeby zdrowotne ludności i tak będą zaspokojone.

Koordynatorem opieki zdrowotnej byłby natomiast marszałek województwa, który mógłby podejmować decyzje co do liczby łóżek i profilu lecznic, zwiększając lub zmniejszając liczbę łóżek zależnie od potrzeb zdrowotnych pacjentów. Pomysł minister Ewa Kopacz przedstawiła w jednym z wywiadów w Gazecie Wyborczej.

W tym proponowanym podziale ról nie może zabraknąć płatnika, który musiałby finansować decyzje wojewody i marszałka. Co prawda expressis verbis o NFZ w wywiadzie się nie wspomina, ale należy przyjąć, że płatnik pozostanie trzecim elementem decyzyjnym.

Trzeci element i kooperanci
Gdyby pomysł został zrealizowany relacje między wojewodą a płatnikiem musiałyby być precyzyjnie uregulowane. Dowodzi tego najnowszy przykład zamieszania z kontraktowaniem ratownictwa medycznego i rzadko praktykowane wystąpienie prezesa NFZ do ministrów zdrowia oraz spraw wewnętrznych i administracji z postulatem, żeby kontraktowanie świadczeń w rodzaju ratownictwo medyczne wzięli na siebie wojewodowie.

Wojewodowie nie są jednak zainteresowani przejęciem nowych obowiązków, zaś pomysł przekazania im kontraktowania usług ratownictwa medycznego odczytują jako chęć pozbycia się przez NFZ odpowiedzialności za poziom świadczenia usług przez podmioty, w stosunku do których Fundusz ma uprawnienia kontrolne. Tak mówił nam niedawno Ryszard Wilczyński, wojewoda opolski w tekście ”NFZ kontra wojewodowie: kto właściwie winien odpowiadać za kontraktowanie ratownictwa”, zamieszczonym w portalu rynekzdrowia.pl.

Istotą sporu jest w tym przypadku odpowiedzialność i podział kompetencji. Jednakże koncepcja Ewy Kopacz zakłada - jak można sądzić - ścisłą współpracę wojewodów z płatnikiem. I to nie tylko w jednym obszarze, jakim jest ratownictwo medyczne , ale we wszystkich możliwych. Gdy wojewoda przyzna kategorię A nowemu szpitalowi, Fundusz będzie musiał sfinansować jego działalność. Otwiera się tu pole potencjalnych konfliktów i nieporozumień.

Marszałek czy wojewoda?
- Trzeba określić na poziomie krajowym pewne wskaźniki dotyczące infrastruktury ochrony zdrowia, np. liczbę i strukturę szpitalnych łóżek na 100 tys. mieszkańców. Wojewodowie wraz z płatnikiem muszą ściśle współpracować i przełożyć je na realia danego województwa - radzi Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego. Uważa on, że przyznawanie kategorii przez wojewodę w porozumieniu z płatnikiem jest w sumie dobrym pomysłem.

Zgodnie z zamysłem szefowej resortu, kolejnym podmiotem, z którym współpracowałby wojewoda byłby marszałek województwa jako koordynator opieki zdrowotnej. I tu sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Bo ile obecnie szpitale marszałkowskie są dla NFZ jednym z oferentów zabiegających o kontrakty, o tyle - w myśl koncepcji Ewy Kopacz - ich organ założycielski, czyli marszałek zyskałby jeszcze większą pozycję i mógłby decydować o tym, że np. ”trzeba zmniejszyć liczbę łóżek internistycznych, bo część jest niewykorzystana, ale (…) zwiększyć liczbę łóżek geriatrycznych”.

Przychylny tej koncepcji Kozierkiewicz zgłasza w tym punkcie zastrzeżenia i podkreśla, że marszałek województwa na pewno nie powinien mieć wpływu na proces nadawania kategorii, bo samorząd województwa sam jest inwestorem na rynku ochrony zdrowia, więc byłby stroną zabiegającą o pieniądze.

Kooperacja wydaje się największym zagrożeniem w realizacji koncepcji. Wykraczałaby ona bowiem poza struktury resortu zdrowia i podległych mu jednostek, obejmując na szczeblu wojewódzkim administrację rządową i samorządową.

Jak inwestor z płatnikiem
Część naszych rozmówców sądzi jednak, że skórka warta jest wyprawki, gdyż trzeba w końcu jakoś unormować sytuację inwestorów, którzy wykładają grube miliony na szpitale i wyposażenie, a nie mają żadnej gwarancji, że ich usługi kupi publiczny płatnik.

- Nie może być tak, że inwestorzy budują szpitale, a potem szantażem wzmocnionym przez media i straszeniem prokuratorem domagają się kontraktu. A cóż my możemy, gdy pieniędzy mało… Niech będzie tak, jak powiedziała pani minister, że wojewoda poprzez nadanie szpitalowi określonej kategorii zadecyduje o tym, czy dana placówka jest potrzebna - przekonuje Wanda Pawłowicz, rzecznik Mazowieckiego Oddziału NFZ i opisuje nam obecne relacje płatnika z potencjalnymi inwestorami.

- Teraz przychodzą do nas i usiłują wysondować, jakie mają szanse na kontrakt. Oczywiście żadnych obietnic nie składamy, o wszystkim decyduje konkurs ofert - zarzeka się Pawłowicz.

Z kolei Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ stwierdza stanowczo, że nie ma mowy nawet o jakichkolwiek wskazówkach ze strony płatnika.

- Sugerując, że dany zakres świadczeń zostanie zakontraktowany lub nie, popełnilibyśmy przestępstwo - wyjaśnia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl i podkreśla: - Kolejność jest następująca: najpierw budowa szpitala, a następnie przystąpienie do konkursu. Wszystko na ryzyko inwestora.

Kontrakty nie tylko na rok
Nasi rozmówcy są również zgodni co tego, że jeśli już nowopowstała lecznica otrzyma kontrakt, to powinien być on dłuższy - nie na rok, czy trzy lata. Dla płatnika to łatwiejsze rozwiązanie, a dla inwestora, który musi zaplanować wydatki związane z obsługą zaciągniętego kredytu - prawdziwa łaska niebios. W grę wchodzą przecież grube miliony, zaś bank musi wiedzieć, w jaki sposób, z jakich źródeł i kiedy nastąpi spłata.

Na problem niedostosowania terminów obowiązywania kontraktów do obecnych warunków finansowo-gospodarczych ( to w kontekście partnerstwa publiczno-prywatnego) w ochronie zdrowia zwracał uwagę Krzysztof Siwek, dyrektor departamentu przygotowania projektów indywidualnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.

- Myślę, że to absurdalne zapisy, bo w Konstytucji nie mówi się o zagwarantowaniu obywatelom opieki zdrowotnej w kilkuletnich okresach, tylko w sposób ciągły. Bez uregulowania tych kwestii nie uda się ani partnerstwo publiczno-prywatne w ochronie zdrowia, ani w ogóle uzdrowienie ochrony zdrowia - zauważał rozmawiając z Rynkiem Zdrowia dyrektor Siwek.

Wojewoda zarzuci sieci
Ewentualna realizacja projektu dotyczącego kategoryzowania szpitali przez wojewodów może w konsekwencji doprowadzić do utworzenia sieci szpitali. Ale istotny wpływ na jej kształt będzie miała też obowiązująca od lipca ustawa o działalności leczniczej, która wyeliminuje najsłabsze finansowo podmioty.

Należałoby zatem skorelować oba rozwiązania, żeby uniknąć chaosu, który może się wkraść, gdy z jednej strony szpitale weryfikował będzie mechanizm rynkowy, a z drugiej - gdy ich finasowanie będzie ręcznie sterowane przez wojewodów.

Trzeba jednak zaznaczyć, że część ekspertów opowiada się za zupełnie innym modelem tworzenia sieci szpitali. Stanisława Golinowska, profesor nauk ekonomicznych w Collegium Medicum UJ mówi nam, że sieć powinna być opracowana przez zewnętrznych ekspertów, a jej zasady przyjęte w drodze ustawy.

- Bez oparcia o taką sieć, powstanie sytuacja społecznie i zdrowotnie niebezpieczna. Placówki będą się orientować na zysk i pełne pokrycie kosztów terapii. Uruchomiony został niebezpieczny proces, którego efekt społeczny i zdrowotny jest zupełnie nieznany - przestrzega.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH