Leczenie światopoglądów - świadczenie gwarantowane politycznie W Polsce wciąż nie udaje się wyeliminować punktów zapalnych tj. prawna regulacja przerywania ciąży, zaawansowanych metod leczenia niepłodności, przeprowadzania testów genetycznych czy dobrowolnej eutanazji. Fot. Fotolia

Aktualny stan wiedzy medycznej i możliwości finansowe płatnika nie są jedynymi kryteriami wpływającymi na to, które świadczenia zdrowotne zapewnia się pacjentom. Coraz większą rolę w tworzeniu medycznej oferty zaczyna odgrywać światopogląd osób decydujących o tym co, jak i za ile leczyć.

Premier Beata Szydło zapowiedziała (21 grudnia 2015 r. w Radiu Puls w audycji Sedno Sprawy), że "rząd nie planuje rozpoczynania dyskusji na tematy światopoglądowe''.

Nie będzie więc - przynajmniej na razie - całkowitego zakazu aborcji i zakazu stosowania metody in vitro, bo - jak powiedziała - ''obserwując napięcia społeczne wywoływane przez środowiska przeciwne rządowi - to nie jest dobry moment na rozpoczynanie takiej dyskusji''.

Premier obawiała się, że ''przy tych protestach ten kruchy kompromis moglibyśmy zniszczyć''.

Tymczasem jedna z pierwszych decyzji ministra Konstantego Radziwiłła dotyczyła wygaszenia do połowy 2016 r. finansowania rządowego programu in vitro. Program Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego został przedłużony przez poprzednią ekipę rządzącą tuż przed jej odejściem (miał obowiązywać do 31 grudnia 2019 r.), co spotkało się z krytyką PiS.

Po objęciu Ministerstwa Zdrowia Konstanty Radziwiłł zdążył także poinformować, że w resorcie prowadzone są analizy dotyczące przepisów dopuszczających do sprzedaży bez recepty osobom powyżej 15. roku życia pigułki ''dzień po''.

- Niewątpliwie główny kierunek tej analizy jest taki, czy dostępność tego leku bez recepty, szczególnie w odniesieniu do osób nieletnich, dla dzieci, jest rozwiązaniem właściwym - powiedział 3 grudnia ubiegłego roku na konferencji prasowej.

Sygnał z MZ w tej sprawie ma najpewniej związek z akcją organizacji prorodzinnych, które zebrały ok. 200 tys. podpisów pod petycją do rządu o wycofanie pigułki "dzień po" ze sprzedaży. Przedstawicielki tych organizacji przekonywały w październiku 2015 r. na konferencji w Sejmie, że środek ellaOne ''przyczyni się do promocji rozwiązłości seksualnej i deprawacji młodzieży, czego ofiarami będą przede wszystkim dziewczęta''.

Z kolei Koalicja Mam Prawo Do Antykoncepcji Awaryjnej wystosowała petycję do ministra zdrowia o utrzymanie obecnego statusu tabletek ellaOne, jako leku wydawanego bez recepty. Wskazywano, że zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Seksualnych WHO, każdy człowiek ma prawo do podejmowania wolnych i odpowiedzialnych decyzji dotyczących posiadania potomstwa. Obejmuje ono możliwość decydowania o posiadaniu lub nieposiadaniu potomstwa, jego liczbie, różnicy wieku między potomstwem, a także możliwość pełnego dostępu do środków regulacji płodności.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH