Łatwiej walczyć z zarazą niż z interesami koncernów tytoniowych?

W 1950 roku Amerykanie Doll i Hill zidentyfikowali palenie tytoniu jako odpowiedzialne za znaczący wzrost zachorowań na raka płuc. Według innych źródeł faktycznym odkrywcą tego związku był niemiecki lekarz i członek NSDAP Franz Muller. Z jednej strony nazistowskie Niemcy prowadziły kampanię przeciwko paleniu, z drugiej nie zdecydowały się na wprowadzenie zakazu sprzedaży papierosów.

Gotująca się do wojny III Rzesza nie mogła sobie pozwolić na zrezygnowanie z wpływów do budżetu pochodzących z podatków od sprzedaży wyrobów tytoniowych. Ten dylemat nie został rozwiązany do dziś. A właśnie dziś (31 maja) warto o tym wspomnieć, bo obchodzimy Światowy Dzień Bez Papierosa.

W czerwcu 2011 r. Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji społecznych projekt rozporządzenia wprowadzającego graficzne ostrzeżenia zdrowotne na opakowaniach wyrobów tytoniowych. We wrześniu 2011 r. resort zorganizował konferencję uzgodnieniową.

Podczas spotkania ustalono termin umożliwiający wymianę i wyprzedaż starych opakowań połączoną z coroczną wymianą produktów związaną z wprowadzeniem nowych oznaczeń akcyzowych (tj. od 1 marca 2013 r.).

Spodziewano się, że zakończeniem sprawy będzie podpisanie rozporządzenia przez Ministra Zdrowia. Zamiast tego w komunikacie z 27 marca MZ napisało, że ”Komisja Europejska nie zakończyła prac nad ostatecznym kształtem ostrzeżeń łączących nowe teksty z ilustracjami graficznymi i w chwili obecnej nie jest jeszcze znany termin zatwierdzenia biblioteki nowych, ilustrowanych obrazami ostrzeżeń”.

Stowarzyszenie Manko i Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych zaprotestowały przeciwko tej decyzji. Tłumaczą, że zachowanie ministerstwa jest niezrozumiałe, tym bardziej, że mowa jest o aktualizacji katalogu, a nie jego zastąpieniu nowym.

- Z założenia dyrektywa unijna dostosowuje ostrzeżenia obrazkowe do aktualnego stanu wiedzy, uwzględniając fakt, że wrażliwość ludzka na dany obraz z czasem obniża się. Fundamentem tej dyrektywy jest jej okresowa aktualizacja - wyjaśnia dr Łukasz Balwicki z Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przypominając, że taka argumentacja była prezentowana przez resort podczas konferencji uzgodnieniowej.

Odwieczny konflikt
- Wbrew opiniom środowiska związanego z biznesem tytoniowym, Ministerstwo Zdrowia we wrześniu ubiegłego roku uznało, że nie ma podstaw do wstrzymania prac nad rozporządzeniem, mimo toczących się prac nad unijną dyrektywą - dodaje Balwicki i przytacza przedstawioną wtedy przez resort opinię: "Komisja dostosuje ostrzeżenia do postępu naukowego i technicznego, zatem żadna treść i forma ostrzeżeń nie ma charakteru ostatecznego wobec obecnych założeń. Nowelizacja dyrektywy wprowadzająca nowy załącznik nr 1, czyli nowy tekst ostrzeżeń będzie miała co najmniej 4-letni okres dostosowawczy".

Decyzja o wydaniu rozporządzenia była długo wstrzymywana, co można było tłumaczyć zmianą na stanowisku Ministra Zdrowia. - Po nowym roku aktywność środowiska tytoniowego wzrosła - do resortu masowo wysyłano listy, w prasie zaczęły pojawiać się komentarze mówiące o braku czasu na dostosowanie się do wymagań rozporządzenia, podnoszono też argument o stratach, jakie poniesie branża w związku z koniecznością zmiany opakowań papierosów - opisuje ekspert.

Antytytoniowym aktywistom nie pomogły protesty KE wobec ministerialnej decyzji o wstrzymaniu się z publikacją rozporządzenia. Nie pomogło też spotkanie w Ministerstwie Finansów w styczniu br., podczas którego eksperci WHO przedstawili raport ukazujący dysproporcje między zyskami z podatków, a wydatkami ponoszonymi na leczenie chorób i łagodzenie konsekwencji palenia.

- To odwieczny konflikt między Ministerstwem Finansów, które czerpie zyski z akcyzy w postaci konkretnych kwot trafiających do budżetu, a Ministerstwem Zdrowia, które nie ponosi bezpośrednio wydatków na zwalczanie konsekwencji palenia, gdyż te są finansowane ze składek zdrowotnych wpływających bezpośrednio do NFZ - dodaje Balwicki.

Troska o obrót gospodarczy
W niektórych krajach, mimo braku aktualizacji katalogu uznano, że nie opłaca się utrzymywać tak wysokiej konsumpcji wyrobów tytoniowych i należy ją ograniczyć. Polska powinna przeznaczać rocznie na realizację programu ograniczania zdrowotnych następstw palenia kwotę równą 0,5% wartości podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych, czyli ok. 90 mln zł. W ubiegłym roku wykorzystano jedynie 1 mln zł.

W odpowiedzi na podnoszone przez aktywistów argumenty MZ podkreśla, że "popiera rozwiązania zmierzające do podkreślania negatywnych skutków palenia dla zdrowia i zgadza się z inicjatywą KE, natomiast w sytuacji braku ostatecznych rozwiązań na poziomie unijnym w tym zakresie, istotnym elementem mającym wpływ na podjęcie decyzji jest również pewność obrotu gospodarczego i poszanowanie zasady zaufania do organów państwa, znajdującej odzwierciedlenie w trwałości prawa krajowego".

Jednak "mając na względzie wagę negatywnych skutków zdrowotnych związanych z występującą na świecie i w Europie epidemią tytoniową, rozporządzenie jednocześnie wprowadzające nowe ostrzeżenia  graficzne i tekstowe zostanie wydane niezwłocznie po zatwierdzeniu do użytku przez Komisję Europejską nowych form graficznych połączonych z treścią nowych ostrzeżeń dodatkowych" - informuje nas rzecznik resortu, Agnieszka Gołąbek.

Czarne owce
Walka z AIDS to walka z wirusem, w walce z malarią wrogiem są moskity. Tymczasem ostrze walki o ograniczenie palenia skierowane jest przeciwko koncernom tytoniowym, których celem jest zachęcenie do nałogu jak największej liczby ludzi. Nie ma się co dziwić, że przemysł tytoniowy lobbuje, przekonuje i współpracuje z różnymi instytucjami, by powstrzymywać działania prawne zachęcające do rzucania palenia.

Przekonała się o tym nawet Fiona Godlee, szefowa prestiżowego British Medical Journal. W 1995 r. ukazał się jej krytyczny artykuł o WHO, podważający priorytety budżetowe organizacji i przeznaczanie zbyt małych środków na poprawę zdrowia w krajach rozwijających się.

Jak wyjaśniła 5 lat później, swoje tezy oparła na raporcie amerykańskiego ekonomisty Richarda Tollisona. "Nie wiedzieliśmy, że Tollison był na liście płac British American Tobacco. Ani tego, że fundusze przeznaczone dla takich „niezależnych” ekspertów były częścią kampanii branży tytoniowej mającej na celu zdyskredytowanie WHO" - wyjaśniła Godlee na łamach BMJ.


W 2004 r. ujawniono poufne dokumenty dotyczące metod stosowanych przez przemysł tytoniowy, by odciągnąć uwagę od szkodliwości oferowanych przez branżę produktów. Na liście płac znalazł amerykański prawnik Paul Dietrich, który dostawał pieniądze za publikacje atakujące i podważające wiarygodność WHO, organizowanie brifingów prasowych i konferencji, na których występował jako „niezależny” ekspert.

Inny "ekspert", prof. Roger Scruton, w publikacjach zarzucał WHO, iż propaguje legislację ograniczającą palenie bez demokratycznego mandatu, co stanowi zagrożenie dla wolności. Dwa lata później do prasy "przeciekły" jego maile skierowane do firm tytoniowych, w których polecał swoje usługi w zamian za korzyści finansowe.

Wśród ofert były publikacje na temat palenia papierosów w poczytnych pismach oraz strategie marketingowe, np. odwrócenie uwagi opinii publicznej od szkodliwości palenia w kierunku śmieciowego jedzenia jako czynników ryzyka chorób. Po ujawnieniu sprawy gazeta Financial Times, w której Scruton był stałym felietonistą, podziękowała mu za współpracę. 


Sianie zwątpienia
Firmy tytoniowe wpływały na decyzje wykorzystując osoby indywidualne, jak i instytucje - fundacje non-profit, agendy Narodów Zjednoczonych, w tym Banku Światowego - które często nieświadomie przesuwały akcenty swoich aktywności z obszaru zdrowotnych konsekwencji palenia na ekonomiczne korzyści z rozwoju przemysłu tytoniowego. Czytając raporty i opracowania, trzeba mieć dużą wiedzę i znać kontekst informacji, by móc obiektywnie ocenić, np. na ile uprawa tytoniu w niektórych regionach świata jest problemem ekonomicznym i podstawą egzystencji rolników, a na ile efektem lobbingu.

Wykorzystano: F. Godlee, WHO faces up to its tobacco links: report provides compelling evidence for transparency about competing interests, BMJ, August 5, 2000; K. Maguire, J. Borger, Scruton in media plot to push the sale of cigarettes, The Guardian, 24 January 2002.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH