Kandydat na prezydenta Warszawy: bezpłatne całodobowe dyżury ginekologiczne i nie tylko... W ocenie Rozenka kobiety w Warszawie "nie są specjalnie dobrze traktowane". Fot. PTWP

Szczególną opiekę miasta nad kobietami w ciąży oraz ofiarami przemocy domowej, a także seniorami i dziećmi zaproponował kandydat SLD na prezydenta Warszawy Andrzej Rozenek.

Rozenek oświadczył na wstępie poniedziałkowego (10 września) spotkania w warszawskiej restauracji "Słoik", że dla SLD "są ważniejsze rzeczy od budowania kolejnych apartamentów, czy też biurowców". - Jest to człowiek i to, jak miasto może ludziom pomagać - podkreślił.

Przypomniał, że jego hasłem jest "Miasto społeczne Warszawa" i zapowiedział, że dopiero po przedstawieniu swoich propozycji społecznych, odniesie się do pomysłu "19 dzielnicy" wzdłuż Wisły, który przedstawił w niedzielę kandydat Zjednoczonej Prawicy Patryk Jaki.

W ocenie Rozenka kobiety w Warszawie "nie są specjalnie dobrze traktowane". Dlatego kandydata SLD zaproponował wprowadzenie - z myślą o "sytuacjach awaryjnych" - całodobowego dyżuru ginekologicznego, który będzie dostępny "zarówno po prawej, jak i po lewej stronie Wisły".

- Oczywiście będą to dyżury bezpłatne - za to zapłaci miasto i będą one rotacyjne, nie zawsze w tym samym gabinecie - zapowiedział.

Mówiąc o ofiarach przemocy domowej, Rozenek ocenił, że "jedynym sposobem na to, żeby im pomóc jest wybudowanie tak zwanych bezpiecznych domów". - Tych bezpiecznych domów na początku planujemy trzy - jeden po prawej stronie Wisły, a dwa po lewej. Gdy się okaże, że będzie ich potrzeba więcej, oczywiście będziemy rozszerzać ten projekt - zadeklarował.

Polityk zapewnił, że jeżeli zostanie prezydentem Warszawy, "zlikwiduje dofinansowanie do przedszkola i do żłobka dla rodziców dzieci nieszczepionych". - W XXI wieku nie powinno być zgody na ciemnogród. Jeżeli ktoś świadomie nie szczepi dzieci powoduje ogromne niebezpieczeństwo, naraża w ten sposób inne dzieciaki - podkreślił.

Kolejna propozycja kandydata SLD ma przeciwdziałać efektowi - jak powiedział - "zagazowania naszych dzieci". Jak wyjaśnił, chodzi o "zaciąganie smogu podczas wietrzenia klasy". Powołał się na badania, z których wynika, że dzieci "siedzą w klasach, w których poziom stężenie smogu jest pięciokrotnie wyższe niż na zewnątrz". Wskazał też na wysokie stężenia dwutlenku węgla w klasach.

Zaproponował w związku z tym wprowadzenie specjalnego filtrowania powietrza w klasach. Przekonywał, że inwestycja zwróci się mniej więcej po czterech latach, gdyż dzięki "systemowi rekuperacji z filtracją oszczędza się na ogrzewaniu". Polityk chciałby także pomóc uczniom dźwigającym zbyt ciężkie tornistry. "Dzieci trzeba wyposażyć w czytniki, czyli w tablety" - zaproponował.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych