GRUPA PTWP

Izby wytrzeźwień to relikt przeszłości. Czy są powody, aby ta instytucja istniała?

  • Jacek Janik/Rynek Zdrowia
  • 04-11-2011 06:15

W Polsce wciąż funkcjonują izby wytrzeźwień, choć z roku na rok jest ich coraz mniej - obecnie niewiele ponad czterdzieści. Czy jednak w ogóle powinny istnieć?

Tym, którzy znajdują się w stanie zagrożenia życia, także po zatruciu alkoholem, powinna zostać udzielona pomoc medyczna, natomiast ci, którzy popełnili przestępstwo, powinni znaleźć się w miejscu odosobnienia. Czy jednak nietrzeźwymi powinien zajmować się także SOR?

Nic wspólnego z rozwiązaniem problemu alkoholowego
- Izby wytrzeźwień nie mają nic wspólnego z rozwiązywaniem problemów alkoholowych. Izby są przeżytkiem, sposobem na zamiatanie problemu pod dywan - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Są cztery kategorie „klientów" izb wytrzeźwień. Pierwsza to osoby chronicznie chore, często bezdomne, które powinny znaleźć się w przytułkach, czasem w hospicjach. Druga kategoria to osoby, które naruszyły prawo. Czasem po alkoholowej bójce trafiają, zamiast za kratki, do izby wytrzeźwień.

- Kolejną grupą są osoby po incydentach z policją. Wystarczy, że krzywo spojrzą na policjanta, a ten im pokaże, że jest... władzą. Nie złamali prawa i nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo, więc powinni zostać odwiezieni do domu. Oczywiście odpłatnie, ale na pewno izba nie powinna być miejscem ich przetrzymywania - stwierdza Brzózka.

Są też tacy, którym po spożyciu alkoholu wydarzyło się coś złego, więc  powinni znaleźć się w placówce ochrony zdrowia. - Nie ma w ogóle powodów, aby ta instytucja w ogóle istniała - mówi dyrektor PARPA o izbach.

Na kłopoty izba wytrzeźwień
Izby zaczęły powstawać w Polsce na mocy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych do ustawy z 1956 roku o zwalczaniu alkoholizmu. Dlaczego więc izby, mimo upływu wielu lat i zmiany podejścia do problemu alkoholizmu, wciąż funkcjonują?

- Istnienie izb jest niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, ale służba zdrowia ma kłopot z osobami pod wpływem alkoholu. Policja podobnie. Wszyscy chcą się pozbyć osoby nietrzeźwej. Pokutuje przekonanie, że jak ktoś wypił, zrobił to na własny rachunek. Niech wytrzeźwieje i wraca do domu. To nieprawda - to człowiek pod wpływem środka psychoaktywnego i mogą się z nim dziać  różne rzeczy - mówi dyrektor PARPA.

Także zdaniem Agnieszki Litwy-Janowskiej, dyrektorki Krakowskiego Centrum Terapii Uzależnień, funkcjonowanie izb od dawna mija się z celem. Odtruwanie alkoholików czy toksykomanów odbywa się w miejscach detoksykacyjnych a od łamania prawa, także pod wpływem alkoholu, są policja i sądy. Po co więc izby?

- Osoby, które nadużyły alkoholu, muszą być odtrute. Ostre zespoły abstynencyjne powinny być leczone. W przypadkach zagrożenia życia i urazów - musi pomóc służba zdrowia. Te osoby, które nadużywają alkoholu, a chcą być leczone, powinny trafić do specjalistycznych ośrodków. Izby wytrzeźwień nie mogą też w żaden sposób wyręczać policji - stwierdza Agnieszka Litwa-Janowska.

Zgony w izbach
Media opisywały też niepokojące przypadki zgonów w izbach. W samym Wrocławiu zmarło w nich sześć osób w tym roku. 12 września płonęła kobieta przypięta pasami do łóżka. Z poparzeniami na powierzchni 70 proc. ciała i zespołem ciężkiej niewydolności wielonarządowej trafiła z izby do szpitala, gdzie niedługo później zmarła. Przemyconą zapalniczką próbowała przepalić pasy, aby wyswobodzić się z uwięzi.

20 października policjanci przywieźli do izby bezdomnego, który po kilku godzinach zmarł. Wszystkie te przypadki miały miejsce pod okiem kamer monitoringu, który ma zapewnić pełną kontrolę personelowi izb nad „pensjonariuszami".

Izb coraz mniej
W Polsce wciąż funkcjonują 43 izby. Z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Nietrzeźwymi mają się zajmować wyspecjalizowane służby. Jako główny powód zamykania podaje się jednak często to, że samorządów nie stać na ich utrzymywanie.

Jednym z miast, które zlikwidowało taką placówkę, m.in. obok Radomia, Bydgoszczy, Inowrocławia, Kalisza, Gdańska - są Kielce. Decyzja została podjęta m.in na wniosek Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Kielcach.

- Izbę zlikwidowano w listopadzie 2010 roku. Odbyło się to po wielu konsultacjach z policją, strażą miejską, służbą zdrowia. Przygotowywaliśmy się do tego przez wiele miesięcy. Jednak sama likwidacja nie jest sztuką, bo przecież problem pozostaje - stwierdza Anna Gromska, zastępca dyrektora MOPR.

- U podstaw zamknięcia izby nie może leżeć kwestia oszczędności. W jej miejsce powinien powstać  skuteczny system pomocy, a profesjonalna pomoc musi kosztować - dodaje Gromska.

Cały system
W Kielcach osobami agresywnymi, popełniającymi przestępstwa pod wpływem alkoholu, zajmuje się policja i straż miejska. Wymagającymi pomocy medycznej zajmuje się służba zdrowia, natomiast w miejscu izby otwarty został ośrodek interwencyjno-terapeutyczny. Znajdują w nim pomoc szczególnie ludzie bezdomni, którzy często maja problem z alkoholem. To miejsce zostało wpisane w system szeroko rozumianej pomocy społecznej.

- Mamy umowę z policją, że jeżeli jest w stanie ustalić miejsce zamieszkania osoby pod wpływem alkoholu, która nie popełniła żadnego przestępstwa - to ją po prostu tam zawożą. Pozostali trafiają do punktu pomocy doraźnej, ponieważ przebywanie w takim stanie na ulicy zagraża ich życiu i zdrowiu - mówi Anna Gromska.

W punkcie pomocy doraźnej obok lekarzy i odpowiednio wyszkolonego personelu zatrudnieni są także psychoterapeuci. W drugiej części budynku mieszczą się mieszkania, gdzie osoby bezdomne po detoksie, które chcą zmienić coś w swoim życiu, na czas terapii znajdują schronienie.

- Problemy ludzi uzależnionych są bardzo trudne i nie da się ich od ręki rozwiązać. Droga trzeźwienia i wychodzenia z bezdomności jest bardzo długa i trudna. Ważne jest, że ten, kto się na to decyduje, otrzymuje maksymalne wsparcie - stwierdza Gromska.

Nietrzeźwi w szpitalu
Nowy system, bez izb wytrzeźwień, to problem dla służb medycznych. To więcej nietrzeźwych trafiających na jedyny w mieście SOR w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach.

Interweniowano nawet u Rzecznika Praw Obywatelskich z sugestią, że nietrzeźwi ograniczają prawa trzeźwych pacjentów.

- Odpowiedziałam rzecznikowi wprost - osoby nietrzeźwe też mają swoje prawa. Ze statystyk policyjnych wynika, że dziennie średnio 1,2 osoby nietrzeźwej trafia na SOR. To nie jest chyba wiele - stwierdza dyrektor Gromska.

Jednak dr Dorota Adamczyk-Krupska, szefowa SOR w WSZ w Kielcach, jest zgoła odmiennego zdania.

- W mojej ocenie likwidacja izby to jeden z najgorszych pomysłów rady miasta i prezydenta. Cierpią na tym pacjenci i lekarze. To, co się dzieje na SOR, jest nie do pomyślenia. Kiedy zrobiło się zimno, to już prawdziwa klęska. W weekendy trafia do nas 15-17 osób nietrzeźwych, brudnych, śmierdzących. 26 października przez 12 godzin było dziewięciu takich pacjentów - wylicza.

SOR jak szara maść - na wszystko?
-  Powinny istnieć miejsca, gdzie lekarz mógłby ocenić stan zdrowia takich „pacjentów", ale w osobnych pomieszczeniach. Nasz oddział ratunkowy jest jedynym na powiat kielecki, na 400 tys. ludzi. Warunki lokalowe mamy ciężkie, de facto nie spełniamy wymagań SOR. Mamy pacjentów z wypadku, poparzonych, z zawałem, z urazem czaszkowo-mózgowym, kobiety w ciąży i przy tym wszystkim też pijani i agresywni - mówi nie bez emocji dr Adamczyk-Krupska.

Zdaniem szefowej SOR nie można w tych samych pomieszczeniach przyjmować pacjentów w ciężkich stanach zagrożenia życia i jednocześnie tych w ciężkim upojeniu alkoholowym. Jako przykład podaje niedawny przypadek, kiedy na ciężarną, która przyszła do porodu, rzucił się pijany.

- Oddział ratunkowy jest ciężki odcinkiem. Pracują tu ludzie z zamiłowania. To jednak, co się dzieje u nas po likwidacji izby wytrzeźwień, powoduje, że każdy ma już dość tej pracy. SOR nie jest szarą maścią na wszystko, na podstawową opiekę zdrowotną, na likwidowane izby itd. - dodaje dr Adamczyk-Krupska.

Czytaj więcej:    Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach |  alkoholik |  izba wytrzeźwień |  Krzysztof Brzózka |  Dorota Adamczyk-Krupska |  nietrzeźwy pacjent |  alkohol |  Agnieszka Litwa-Janowska |  Anna Gromska

światełko w tunelu
  • 2011-11-04
  • 23:45:47
  • ~Hammurabi
Polska to kraj w którym najwięcej przywilejów posiadają pospolite mendy, żuleria i przestępcy. Uczciwy szarak, wkuwający codziennie w pocie czoła swój los, nie ma szans! Jest okradany przez bandytów z Wiejskiej, i tych na warunkowych zwolnieniach za dobre sprawowanie. Miesiącami czeka w kolejce do lekarza, bo nie stać go na prywatne leczenie a kiedy wyląduje z chorym płaczącym dzieckiem na SOR-ze, musi najpierw ustąpić nawalonemu, zdefektowanemu menelowi... Bo menel to jest człowiek... chroniony przez zgraję hipokrytów i immunitety dziennikarskich hien. Obrazu groteski dopełnia fakt, że ów szarak jest również fundatorem socjalno-medycznej turystyki menelstwa. A jak podskoczy, swoje piętno odciśnie na nim polska ślepa temida. Pragnienie nie ma szans!!! Dalej... "współpraca z policją i strażą miejską"... nie istnieje! Do każdego pijaka wzywają pogotowie. bo wewnętrzne procedury nie pozwalają (sic!) im transportować żula, bez badania lekarskiego. Zatem generują w skali kraju tysiące fałszywych wezwań do "nieprzytomnych" po flaszce denaturatu. W tym samym czasie chory z bólem zamostkowym czeka wiele minut na przyjazd karetki, która uwięzła przy wezwaniu do zatrucia... alkoholem... Podobno alkoholizm to choroba... choroba to coś na co nie mamy wpływu! Alkoholizm to świadomy wybór! Wolność to także odpowiedzialność! Każdy ma prawo skoczyć z mostu do rwącej rzeki. Tylko dlaczego odpowiedzialny za to ma być konstruktor mostu!? No dobra, przyjmijmy że alkoholizm to jakaś tam "choroba" Jako podatnik i "szarak" jestem gotów finansować leczenie! Wiem nawet jak rozwiązać problem!!! Po trzeciej interwencji medycznej na skutek nadużywania alkoholu, przymusowe odwykowe leczenie... pracą(!) w kamieniołomie? Skąd wziąć pieniądze? Leżą na ulicy! Należ zlikwidować bezproduktywne instytucje utylizujące znaczne sumy z kieszeni podatników np. takie jak Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Z zaoszczędzonych milionów należny pokryć realne koszty usług hotelowo-opiekuńczych świadczonych pijakom przez SOR-y, oraz sfinansować przymusowe leczenie, "pijakowozy", izby wytrzeźwień..., Można nauczyć społeczeństwo odpowiedzialności i korzystania z wolności wraz z konsekwencjami. Chcesz skoczyć na bandżi, proszę bardzo! Możesz wybrać gumową lub stalową linę... Wybór należy do Ciebie! Znasz konsekwencje...
PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia