Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 28-02-2013 06:20

Implementacja dyrektywy ws. transgranicznej opieki zdrowotnej: szanse i zagrożenia

Do października br. Polska jest zobowiązana do wdrożenia unijnej dyrektywy ws. stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej. Według jej uregulowań, obywatele UE mają prawo do swobodnego wyboru miejsca leczenia, jeśli w ich ojczystym kraju czas oczekiwania na świadczenie jest zbyt długi.

To dobra wiadomość dla pacjentów, tym bardziej, że rachunki za leczenie ma płacić ich ubezpieczyciel. Ministerstwo Zdrowia szuka jednak sposobów, aby takie możliwości mocno zredukować.

- Wprowadzenie dyrektywy w życie bez żadnych ograniczeń może spowodować wypływanie z Funduszu miliardów złotych na świadczenia realizowane poza granicami Polski. Chcielibyśmy zatem, aby w takich przypadkach większość wysokospecjalistycznych procedur musiała mieć zgodę NFZ - mówił w radiu TOK FM wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

O zgodzie płatnika
Jak wyjaśnia nam Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy resortu zdrowia, implementacja dyrektywy zagwarantuje polskim świadczeniobiorcom możliwość otrzymania od NFZ zwrotu kosztów świadczeń opieki zdrowotnej uzyskanych odpłatnie w innych państwach członkowskich UE, według stawek stosowanych przez Fundusz.

- Dotyczy to usług z koszyka świadczeń gwarantowanych. Warunkiem uzyskania refundacji będzie ponadto posiadanie odpowiednich skierowań, zgodnie z zasadami zawartymi w ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych - zaznacza Bąk.

Jak zastrzega MZ, w przypadku części świadczeń warunkiem otrzymania zwrotu kosztów będzie uzyskanie uprzedniej zgody NFZ na przeprowadzenie zabiegu lub badania diagnostycznego w innym państwie UE, przy czym lista świadczeń objętych wymaganiem zgody płatnika zostanie opublikowana wraz z wejściem w życie ustawy implementującej dyrektywę.

Na liście, zgodnie z dyrektywą, będą mogły znaleźć się jedynie świadczenia wymagające pozostania pacjenta w szpitalu przez co najmniej jedną noc lub zastosowania wysokospecjalistycznej, kosztownej infrastruktury medycznej - wiążące się ze szczególnym ryzykiem dla pacjenta lub dla populacji.

- NFZ nie będzie mógł odmówić zgody, jeżeli wnioskowane świadczenie zdrowotne nie będzie mogło zostać udzielone w kraju w terminie uzasadnionym przesłankami medycznymi, z uwzględnieniem aktualnego stanu zdrowia i prawdopodobnego przebiegu choroby - dodaje Bąk.

Co zmieni dyrektywa?
Jak tłumaczy dr Andrzej Balicki, radca prawny, szef zespołu regulacyjnego DLA Piper, podstawową funkcją dyrektywy jest kodyfikacja dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE kształtującego uprawnienie do korzystania z transgranicznej opieki zdrowotnej.

Dodatkowo dyrektywa reguluje pewne kwestie dotyczące np. współpracy w zakresie oceny technologii medycznych lub transgranicznego uznawania recept. Jednocześnie potwierdza brak harmonizacji systemów ochrony zdrowia w poszczególnych państwach członkowskich Unii.

- Istota dyrektywy nie opiera się na wprowadzeniu rewolucyjnych zmian w zakresie uprawnień pacjentów, lecz na "zmuszeniu" ustawodawcy, by wdrożył procedury umożliwiające pokrywanie kosztów leczenia za granicą, a zatem na praktycznym zagwarantowaniu możliwości realizacji takich uprawnień - stwierdza dr Balicki

Fundamentalnym uprawnieniem wynikającym z dyrektywy jest uzyskanie, bez konieczności zgody NFZ, zwrotu kosztów planowego leczenia ambulatoryjnego prowadzonego za granicą. Polskie przepisy nie przewidują obecnie takiej możliwości.

 - W konsekwencji wdrożenia dyrektywy możliwe będzie realizowanie za granicą np. planowego leczenia stomatologicznego, chirurgii jednego dnia lub innych usług leczniczych, które nie wymagają zastosowania specjalistycznej i kosztownej infrastruktury medycznej - dodaje dr Balicki.

Różnicę zapłaci pacjent
Polscy pacjenci czekają w kraju na operację usunięcia zaćmy lub wszczepienia endoprotez stawu biodrowego bądź kolanowego nawet kilka lat. Miesiącami trwa także oczekiwanie na badanie tomografem lub rezonansem. Czy w takich przypadkach będą mogli szybko poddać się operacji lub badaniu za granicą? Tak, warunkiem jest jednak odpowiednio zasobny portfel.

Obok zgody wydanej przez NFZ na zabieg za granicą, potrzebne będą wyjeżdżającemu także własne środki na pokrycie kosztów podróży oraz świadczenia medycznego, Fundusz bowiem zwróci pieniądze, ale dopiero po przedstawieniu rachunku za leczenie za granicą.  Ponadto będzie to zwrot jedynie do wysokości wyceny świadczenia, jaka obowiązuje w ramach finansowania z NFZ w Polsce.

- Podstawowy model polega na zwrocie przez krajowego płatnika kosztów poniesionych przez pacjenta za granicą. Jednak z uwagi na brak harmonizacji narodowych systemów ubezpieczenia zdrowotnego w zakresie usług, których zwrot dotyczy, decyduje koszyk świadczeń gwarantowanych kraju pochodzenia pacjenta - stwierdza dr Balicki.

Impuls dla turystyki medycznej?

Zdaniem dr Andrzeja Balickiego, na wejściu w życie dyrektywy powinni zyskać przede wszystkim pacjenci.

- Możliwe, że doprowadzi ona do skrócenia kolejek po krajowe usługi medyczne. Jednocześnie może jednak skutkować zwiększeniem wydatków ponoszonych przez narodowego płatnika. I właśnie ta obawa wydaje się leżeć u źródeł obecnego kształtu ministerialnych założeń do ustawy implementującej dyrektywę, idących w kierunki ograniczenia zakresu jej stosowania w Polsce - mówi dr Balicki.

Jednocześnie przypomina o europejskim rynku transgranicznych usług zdrowotnych, szacowanym na około 10 mld euro i nie ukrywa, że wejście w życie dyrektywy może spowodować duży wzrost zainteresowania tzw. turystyką medyczną.

- Nie chodzi tu jedynie o potencjalne wyjazdy Polaków na leczenie za granicę - przeciwnie, można oczekiwać dalszego wzrostu zainteresowania pacjentów z Wielkiej Brytanii, Niemiec lub państw skandynawskich polskimi usługami medycznymi. Naturalnym motorem będą tu niższe koszty leczenia w Polsce i większy poziom refundacji we wspomnianych państwach. Należy przy tym pamiętać, że główny skutek wprowadzenia dyrektywy ograniczony będzie do planowanej opieki ambulatoryjnej - mówi dr Balicki.

- Obecnie jesteśmy na etapie szacowania potencjalnych kosztów wprowadzenia dyrektywy w życie. To bardzo trudne, bo dopiero kiedy określimy wspólnie z ministerstwem listę procedur, na które trzeba będzie mieć skierowanie, będziemy mogli określić przybliżone wielkości - przypomina Agnieszka Pachciarz.

- Nie tak łatwo połączyć w jeden systemy ochrony zdrowia z poszczególnych krajów, które dysponują tak różnymi środkami finansowymi na ich realizację. Musimy mieć świadomość, że im większy wypływ środków finansowych z Funduszu na leczenie pacjentów za granicą, tym mniej będzie środków na leczenie pacjentów w Polsce - konkluduje Sławomir Neumann.