GIS szuka oszczędności, a starostowie postulują: nie likwidować lokalnych stacji, przekazać nam!

Starostowie obawiają się likwidacji powiatowych stacji sanepidu. GIS tymczasem uspokaja i zapewnia, że podjęte działania mają na celu reorganizację placówek, aby zniwelować koszty związane z ich funkcjonowaniem. Rzecznik GIS podkreśla, że nie musi oznaczać to likwidacji stacji.

16 lutego w Miliczu odbyło się spotkanie starostów wraz z powiatowymi inspektorami sanitarno-epidemiologicznymi z subregionu wrocławskiego. Dyskutowali o projektowanym systemie zmian w sieci sanepidów na Dolnym Śląsku i zagrożeniach wynikających z stopniowej likwidacji stacji powiatowych.

Do Milicza przyjechali starostowie: Jerzy Krochmalny (Strzelin), Marek Gajos (Wołów), Robert Adach (Trzebnica), Joanna Kruk (Oława), Piotr Kraśny (sekretarz powiatu oleśnickiego) oraz szefowie wszystkich terenowych stacji sanitarno-epidemiologicznych, poza Górą, z terenu dawnego województwa wrocławskiego.

Starostowie przeciw
Celem spotkania było zanegowanie pomysłu likwidacji stacji oraz zaproponowanie własnego rozwiązania, jakim jest przekazanie zadania wraz z budżetem - powiatom.

Zapytany o cel takiego projektu zmian Jan Bondar, rzecznik GIS, odpowiada w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że główny inspektor sanitarny poprosił na razie inspektorów wojewódzkich o przedstawienie perspektyw działania stacji w ich regionach w latach 2013-2016, z uwzględnieniem posiadanych środków finansowych.

- To dopiero początek dyskusji. Chodzi o takie dostosowanie struktury organizacyjnej, aby była ona wydolna finansowo w stosunku do wzrastającej liczby zadań, m.in. unijnych. Te działania mają doprowadzić do zmniejszenia kosztów, jednocześnie, co chciałbym podkreślić, nie zmniejszając możliwości kontrolnych na poszczególnych obszarach, ani możliwości badawczych - mówi rzecznik GIS.

GIS uspokaja
Wyjaśnia, że jednym z powodów wprowadzenia takich rozwiązań są zapisy nowej ustawy o finansach publicznych, która zlikwidowała w 2010 roku rachunek dochodów własnych w jednostkach budżetowych. To, co stacje mogły wypracować dzięki usługom komercyjnym, musi być teraz odprowadzane do budżetu państwa.

- Prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Finansów, aby część w ten sposób wypracowanych dochodów mogła wrócić do stacji - informuje Jan Bondar.

Jak zaznacza, na razie nie wiadomo, czy te działania doprowadzą do likwidacji placówek. Jego zdaniem jednym z rozwiązań może być np. łączenie laboratoriów, aby zmniejszyć koszty administracyjne.

- Co ważne, mają zostać wdrożone takie rozwiązania, które pozwolą uniknąć zwolnień kadrowych. Na to wszystko mamy cały rok. Zaczynamy rozmowy już teraz, aby przeprowadzić je bezkonfliktowo, chcemy mieć także czas na wprowadzanie ewentualnych zmian prawnych - dodaje rzecznik.

W tym samym tonie wypowiada się Magdalena Mieszkowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu.

Jedyna informacja z resortu, którą dysponuje stacja, dotycząca zapowiadanych zmian, została przekazana przez głównego inspektora sanitarnego w piśmie ze stycznia br.

Pismo dotyczyło ono dwóch kwestii: czy ilość stacji powiatowych w naszym regionie jest optymalna oraz tego, czy laboratoria są wykorzystywane w sposób właściwy, a ilość badań w nich wykonywanych jest adekwatna do ich możliwości. Te pytania zadane zostały inspektorom wojewódzkim, którzy teraz mają się sprawą zająć, ale to na razie zupełny początek, etap pierwszych spotkań, rozmów - podkreśla Magdalena Mieszkowska.

Dopiero po Euro 2012
I dodaje: - Nie wynika z tego, że będzie miała miejsce likwidacja placówek sanitarno-epidemiologicznych. Nie zostały wytyczone żadne ramy czasowe, ani konkretne zadania. Na razie też nie podejmujemy żadnych działań, sprawą zajmiemy się dopiero po Euro 2012 - mówi rzecznik WSSE we Wrocławiu.

Tymczasem uczestnicy spotkania w Miliczu jednogłośnie wyrazili swój sprzeciw wobec "szkodliwych społecznie działań reorganizacyjnych".

Zdaniem Marka Gajosa, starosty wołowskiego, plany likwidacji powiatowych stacji nie są w żaden sposób uzasadnione i budzą duże wątpliwości. Szczególnie niepokoi brak przygotowania jednostek wojewódzkich do przejęcia zakresu zadań realizowanych przez powiatowe placówki sanepidu.

- Zmniejszenie liczby placówek byłoby niekorzystne również ze względów społecznych, gdyż zakłóciłoby ciągłość realizacji zadań i współpracy przede wszystkim na linii przedsiębiorca-sanepid. Nie wiadomo, jaka idea przyświeca planom reorganizacji ani jakie kryteria mogą być brane pod uwagę przy ewentualnej likwidacji placówek - zastanawia się Arkadiusz Muszyński, rzecznik prasowy starosty wołoskiego.

Jednak, na spotkaniu udało się wypracować stanowisko, które wydaje się być korzystne przede wszystkim dla społeczności lokalnych i jest satysfakcjonujące dla samego sanepidu i przedstawicieli samorządów.

- Konstruktywnym rozwiązaniem, może być przejęcie stacji sanepidu przez powiaty, taka jest nasza propozycja - dodaje rzecznik.

Teren bez sanepidu?
Pomysł reorganizacji nieprzemyślany wydaje się także Jackowi Dudkowiakowi, asystentowi Piotra Lecha, starosty milickiego.

- Według założonej przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego Jacka Klakocara reorganizacji, okalające Wrocław inspekcje powiatowe maja być wcielone pod jedną miejską. Jest to o tyle dziwne rozwiązanie, że aby je wprowadzić trzeba zmienić około 160 ustaw - mówi Dudkowiak.

Dodaje, że trzeba pamiętać o tym, iż stacje epidemiologiczne wpisane są w ustawy o zarządzaniu kryzysowym. W rezultacie w sytuacji kryzysowej bezpośrednio podlegają one staroście, a nie prezydentowi miasta.

Jak wyjaśnia, starostowie obawiają się, że takie rozwiązanie doprowadzi do stworzenia jednej dużej stacji, zaś prowincja pozostanie bez zabezpieczenia epidemiologicznego.

- Poza tym nie wiadomo, jak w takiej sytuacji będzie wyglądał podział obowiązków i rozdział kompetencji. Taka reorganizacja prowadzi do wykluczenia powiatowych jednostek poza sprawy powiatu - dodaje Jacek Dudkowiak.

Chodzi o bezpieczeństwo
Przeciwna takiemu rozwiązaniu jest także Joanna Kruk-Gręziak, wicestarosta powiatu oławskiego. Jak podkreśla, stacje sanepidu są bardzo istotnymi elementami życia publicznego: - W naszym powiecie, pewnie w innym jest tak samo, przedstawiciel stacji sanepidu jest członkiem komisji bezpieczeństwa publicznego.

- Jeżeli stanie się tak, jak proponuje dyrektor WSSE we Wrocławiu, to zastanawiam się, jak będzie wyglądać sytuacja, gdy starosta będzie musiał prosić wojewodę lub marszałka województwa, aby ten wydał zgodę na przeprowadzenia badań na terenie powiatu - mówi wicestarosta.

- Starosta zatem zamiast wydać szybko rozporządzenie, bo przecież sprawa dotyczy jego terenu, zna problem i możliwości finansowe i kadrowe, będzie pisał pismo do wyższych rangą urzędników, którzy sytuację ocenią ze swojej perspektywy - rozważa Joanna Kruk-Gręziak.

Jak mówi wicestarosta, przedstawiciele powiatów zaproponowali, żeby w struktury powiatu włączyć stacje epidemiologiczne, aby władze powiatu miały na nie bezpośredni wpływ. Nie po to, jak wyjaśnia, aby kreować prace tej jednostki, ale po to, żeby do maksimum zwiększyć bezpieczeństwo ludności.

- Dodam, że mieliśmy możliwość zapoznania się z budżetami poszczególnych stacji epidemiologicznych w powiatach naszego regionu i wynoszą one średnio 1,5 mln zł, natomiast wojewódzka stacja we Wrocławiu, która nie wykonuje bezpośrednio zadań dotyczących bezpieczeństwa dysponuje budżetem w wysokości 15 mln zł - zaznacza Joanna Kruk-Gręziak.

Jak dodaje Arkadiusz Muszyński, rzecznik prasowy starosty wołoskiego, wspólne stanowisko w tej sprawie trafi do wojewody dolnośląskiego, a także zostanie skierowane do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH