GIS na zarzuty NIK: kontrola suplementów jest w Polsce restrykcyjna FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

System kontroli suplementów diety w Polsce jest bardzo restrykcyjny, często bardziej niż regulacje UE - podkreślił rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego w odpowiedzi na opublikowany w czwartek (9 lutego) raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący krajowego rynku suplementów diety.

Na podstawie kontroli przeprowadzonej w ciągu ostatnich dwóch lat NIK stwierdziła, że bezpieczeństwo suplementów diety w Polsce nie jest wystarczające.

W ocenie NIK, organy państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo stosowania tych produktów - w tym GIS - nierzetelnie realizowały zadania związane z wprowadzaniem ich po raz pierwszy do obrotu - nieskuteczny był także nadzór nad jakością zdrowotną suplementów oraz polityka edukacyjna dotycząca tych produktów.

- Sam tytuł raportu NIK "Dopuszczanie do obrotu suplementów diety" świadczy o niezrozumieniu prawa unijnego, bo takiego pojęcia w prawie UE po prostu nie ma. Suplementy nie są lekami, zatem podlegają jedynie procedurze notyfikacji - powiadomieniu o zamiarze sprzedaży, a nie rejestracji - wyjaśnił PAP rzecznik GIS Jan Bondar.

Rzecznik GIS podkreślił, że - co potwierdza sam NIK - w Polsce system kontroli suplementów diety należy do bardziej restrykcyjnych. W jego opinii, świadczą o tym skargi do Komisji Europejskiej dotyczące ograniczenia swobodnego przepływu towarów kierowane przez firmy próbujące wprowadzić suplementy do obrotu.

- Długi czas rozpatrywania zgłoszonych notyfikacji wynika stąd, że każda jest dokładnie sprawdzana. Zdarza się bowiem, że zakres kontroli znacznie wykracza poza regulacje unijne np. w zakresie zawartości substancji farmakologicznych. Zgodnie z wieloma wyrokami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, nie może to blokować sprzedaży - dodał Bondar.

GIS w swoim stanowisku dotyczącym raportu NIK zwraca uwagę, że zawarte w dokumencie zdanie - "W ocenie Najwyższej Izby Kontroli obowiązujący system notyfikacji, pozwalający na wprowadzenie do obrotu suplementu diety natychmiast po złożeniu powiadomienia, stwarza możliwość wystąpienia zagrożenia dla zdrowia lub życia konsumenta" - otwarcie kwestionuje prawo obowiązujące w Unii Europejskiej. Inspektorat Sanitarny proponuje, aby tak sformułowany postulat został skierowany wprost do Komisji Europejskiej.

W raporcie NIK przytacza m.in. wyniki analiz biochemicznych wybranych losowo próbek suplementów; niektóre z nich potwierdzają obecność niedozwolonych substancji psychoaktywnych, chorobotwórczych bakterii czy niedobory żywych bakterii w preparatach probiotycznych.

Zdaniem Bondara, uogólnione wnioski wysnuwane na podstawie kilku próbek, dotyczące rynku, na którym znajduje się kilkanaście tysięcy produktów, mają "posmak taniej sensacji" - zwłaszcza w sytuacji, gdy organy inspekcji badają tysiące produktów.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH