Eksperci: każda złotówka zainwestowana w chorych na SM da zyski

Inwestycja w dobre leczenie i rehabilitację chorych na stwardnienie rozsiane (SM) jest opłacalna. Choroba dotyka głównie osoby młode, które dzięki optymalnej terapii mogą podjąć pracę i płacić podatki - ocenili eksperci na debacie, która odbyła się w środę (29 lutego) w Warszawie.

W Polsce chorzy na SM mają niedostateczny dostęp do terapii standardowych i prawie wcale nie mogą korzystać z najnowszych leków - mówili neurolodzy, przedstawiciele pacjentów i posłowie na debacie pt. "Jak Europa leczy stwardnienie rozsiane". Podkreślali, że ogromny problem stanowi brak dostępu do regularnej rehabilitacji oraz pomocy psychologicznej i społecznej.

Jak przypomniał prof. Wojciech Kozubski, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, SM dotyka najczęściej ludzi między 20. a 40. rokiem życia, którzy są bądź u szczytu kariery zawodowej, bądź ją rozpoczynają. Jego zdaniem ci ludzie mogą jeszcze przez wiele lat pracować i płacić podatki, zamiast korzystać z publicznych pieniędzy, gdy staną się niepełnosprawni z powodu braku optymalnego leczenia.

- Tymczasem dostęp do terapii dla chorych na SM w Polsce jest oceniany jako jeden z najgorszych w Europie - zwrócił uwagę wiceprezes Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego (PTSR) Tomasz Połeć. Z badania BAROMETR SM 2011 wynika na przykład, że pod względem dostępności do terapii immunomodulującej. Polska znajduje się na trzecim miejscu od końca wśród 30 krajów europejskich.

Według prof. Krzysztofa Selmaja, kierownika Kliniki Neurologii UM w Łodzi, obecnie leczeniem immunomodulującym objętych jest 4 tys. chorych na SM, a powinno być 5 razy więcej. Reszta czeka w kolejce na miejsce w programie terapeutycznym, a w tym czasie ich stan zdrowia systematycznie się pogarsza. Poza tym, chorzy mogą liczyć maksymalnie na pięć lat terapii, podczas gdy na świecie kontynuuje się ją dopóty, dopóki daje efekty.

Prof. Kozubski podkreślił, że terapia immunomodulująca jest skuteczna u około jednej trzeciej chorych na SM. Pacjenci, którym to leczenie nie pomaga, mają w innych krajach możliwość korzystania z drogich leków alternatywnych, jak mitoksantron, natalizumab i dopuszczony w marcu 2011 roku pierwszy doustny lek na SM - fingolimod.

- W Polsce tych możliwości alternatywnych nie ma - zaznaczył neurolog. Fingolimod jest dostępny tylko dla tych, którzy sami go sobie sfinansują. Jest to jednak lek bardzo kosztowny, a polscy pacjenci z SM żyją na ogół w bardzo złych warunkach finansowych.

Jak zaznaczył Połeć, od 1 stycznia 2012 roku pogorszył się dostęp do wielu leków stosowanych w SM objawowo. Chodzi m.in. o leki przeciwdepresyjne, leki na nietrzymanie moczu czy spastyczność mięśni. - To powoduje, że chorzy muszą teraz wydawać na nie kilkaset złotych miesięcznie, czyli prawie całą swoją skromną rentę - dodał.

Prof. Selmaj przypomniał, że pacjenci z SM potrzebują stałej, regularnej rehabilitacji. W Polsce jest tylko kilka ośrodków specjalistycznych, ukierunkowanych na rehabilitację pacjentów z tym schorzeniem, ale to nie zaspokaja wszystkich potrzeb.

Eksperci podkreślali, że wiele problemów pomógłby rozwiązać Narodowy Program Leczenia SM, który zawierałby zbiór jasnych, zrozumiałych dla wszystkich zasad leczenia i rehabilitacji chorych. Jego projekt, opracowany przez ekspertów przy pomocy Europejskiej Platformy SM, złożono do MZ w 2005 roku, ale do dziś nie został on przyjęty.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH