Eksperci: epidemia Eboli poza kontrolą, nie ma globalnego planu działania

Epidemia wirusa Ebola w Afryce jest poza kontrolą; mieszkańcy ignorują instrukcje ws. kwarantanny. Pracownicy Lekarzy bez Granic (MsF) są wyczerpani i nie wiadomo, kto ich zastąpi, a społeczność międzynarodowa wciąż nie ma planu, co robić - alarmują eksperci.

Podczas zorganizowanej we wtorek (5 sierpnia) w Waszyngtonie konferencji eksperci Rady Stosunków Międzynarodowych (CFR) ostrzegali, że w trzech afrykańskich krajach najbardziej dotkniętych wirusem - Liberii, Gwinei i Sierra Leone - panuje chaos i istnieje ryzyko przeniesienia się epidemii na kolejne kraje.

- Epidemia jest poza kontrolą. Najpilniejszym problemem jest to, że pracownicy Lekarzy bez Granic są wyczerpani i błagają wspólnotę międzynarodową, by ktoś ich zastąpił - powiedziała ekspertka CFR ds. globalnego zdrowia Laurie Garrett.

- W trzech krajach najbardziej dotkniętych epidemią - zwłaszcza w Liberii i Sierra Leone - mieszkańcy stawiają opór wobec kwarantanny. Nie zgadzają się, by chorzy byli zabierani z domów i nie zarażali innych; nie chcą też zrezygnować z tradycyjnych pochówków (obejmujących m.in. mycie ciał zmarłych przez rodzinę - PAP), czym narażają się na zarażenie" - wyjaśniła Garrett.

Jak dodała, walczący z wirusem wolontariusze i pracownicy ochrony zdrowia żyją w strachu nie tylko ze względu na niebezpieczeństwo zarażenia, ale także ze względu na ataki ze strony mieszkańców. - Ludzie nimi gardzą; szerzone są plotki, że oni specjalnie zarażają, a nawet obcinają ludziom ręce. Są nawet plotki, że są zagranicznymi kanibalami - powiedziała ekspertka.

Zwróciła uwagę, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) "jest praktycznie bankrutem". - Na ostatniej sesji obcięto jej budżet na działania w odpowiedzi na epidemie i WHO może jedynie "werbalnie" zmagać się z problemem - tłumaczyła.

Czyt.: Lęk przed Ebolą: British Airways zawiesza loty do Liberii i Sierra-Leone

Dopiero w poniedziałek (4 sierpnia) Bank Światowy zapowiedział nadzwyczajną pomoc w wysokości 200 mln dolarów dla Liberii, Sierra Leone i Gwinei. Dotychczas - według Laurie Garrett - wysiłki, by powstrzymać wirusa, opierały się głównie na dobrowolnych datkach i pracy kilkuset wolontariuszy.

Ekspert CFR ds. Afryki John Campbell, który był ambasadorem USA w Nigerii w latach 2004-2007, ocenił, że wszystkie trzy dotknięte wirusem Ebola kraje są "bardzo słabymi państwami" i same nie powstrzymają epidemii.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH