WOK/Rynek Zdrowia | 15-04-2019 13:41

Eksperci: budujmy model płacenia za terapie przynoszące oczekiwane efekty

O koncepcji finansowania nie tylko samych terapii i poszczególnych świadczeń, ale przede wszystkim ich efektów, mówią w wywiadzie dla Rynku Zdrowia Gábor Sztaniszláv, dyrektor generalny Amgen w Polsce i Jacek Graliński, dyrektor ds. korporacyjnych Amgen w Polsce.

Gábor Sztaniszláv, dyrektor generalny Amgen w Polsce; FOT. Arch. RZ

Rynek Zdrowia: - Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało zwrot polityki zdrowotnej w kierunku Value Based Healthcare - medycyny opartej na wartościach - oraz finansowania nie tylko samego świadczenia, ale efektu terapii (Value Based Pricing). Jakich decyzji w tym obszarze oczekuje przemysł farmaceutyczny?
Gábor Sztaniszláv: - Cieszymy się, że zarówno minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski, jak i przedstawiciele NFZ wskazują na potrzebę ukierunkowania systemu ochrony zdrowia na osiąganie jak najlepszych efektów terapeutycznych. Amgen od lat wspiera modele Value Based Healthcare i Value Based Pricing i wdraża rozwiązania w pełni zgodne z ich założeniami, na które składają się skuteczność kliniczna, efektywność kosztowa i wysoka jakość świadczeń

Zdajemy sobie sprawę, że pomimo zwiększania nakładów, opieka zdrowotna w Polsce nadal zmaga się z poważnymi wyzwaniami finansowymi. Niestety, w systemie ochrony zdrowia nie ma wystarczających zasobów, aby zaspokoić wszystkie potrzeby. Dlatego szukamy rozwiązań, które z jednej strony umożliwią osiąganie pożądanych rezultatów terapii, a z drugiej pozwolą płatnikowi i ministerstwu na najbardziej efektywne zarządzanie posiadanymi środkami.

Wycena świadczenia leczniczego w postaci pożądanego rezultatu terapii jest bardzo dobrym rozwiązaniem; zarówno leczenie, jak i wyznaczanie standardów usług medycznych czy ich rozliczanie może się przecież odbywać z uwzględnieniem mierników efektów zdrowotnych. Takie podejście ułatwia też kwalifikowanie grup pacjentów, którzy mogą najbardziej efektywnie korzystać z poszczególnych terapii. Value Based Pricing nie naraża budżetu na potencjalnie nieefektywne wydatki, kiedy wydaje się pieniądze na drogie świadczenia pomimo tego, że niektórzy pacjenci nie muszą odnieść pożądanych i oczekiwanych korzyści.

Jacek Graliński, dyrektor ds. korporacyjnych Amgen w Polsce
Jacek Graliński, dyrektor ds. korporacyjnych Amgen w Polsce

Dlatego przedłożyliśmy ministerstwu kilka bardzo pragmatycznych rozwiązań: NFZ byłby zobowiązany jedynie do zapłaty za te świadczenia, dzięki którym - na podstawie ustalonych wcześniej kryteriów - pacjent zareaguje tak, jak tego oczekuje lekarz. Natomiast nie ponosi kosztów tych metod leczenia, po których zastosowaniu wynik nie będzie zadowalający. Jest to więc bezpieczne rozwiązanie, w którym pacjenci uzyskują dostęp do najnowszych osiągnięć medycyny i najskuteczniejszych terapii, a z drugiej strony płatnik może być przekonany, że naprawdę płaci tylko za takie leczenie, dzięki któremu osiągane są założone cele.

- Jakie więc wartości - w szeroko rozumianym podejściu Value Based Healthcare - są najważniejsze?
Jacek Graliński: - Są to wyniki leczenia, takie jak przedłużenie życia, czas wolny od progresji choroby i inne bardzo konkretne parametry kliniczne, pozwalające na podjęcie dalszego leczenia (np. przeszczepienie szpiku).

Gábor Sztaniszláv: - Z naszej perspektywy są to rozwiązania, które pozwalają również pójść na kompromis, ponieważ wiemy, że płatnicy nie mogą sobie pozwolić na opłacenie wszystkich świadczeń, chociaż chcieliby zapewnić pacjentom dostęp do terapii opartych na wartości. To bardzo ważne, ponieważ w niektórych obszarach terapeutycznych innowacje wprowadzane na rynek od kilku lat są już dostępne dla pacjentów w wielu krajach europejskich - a w Polsce, niestety, jeszcze nie.

Staramy się być bardzo konstruktywni i wierzymy, że oferujemy systemowi ochrony zdrowia to, co spełnia jego oczekiwania, także z rozwiązaniem Value Based Pricing.

- Jednak w Polsce nie dysponujemy jeszcze wszystkimi narzędziami koniecznymi do stosowania Value Based Pricing. Nadal w większości dziedzin medycyny nie mamy szczegółowych rejestrów medycznych, pozwalających m.in. na monitorowanie efektów terapii w dłuższej obserwacji, w rzeczywistych warunkach, a nie tylko w oparciu o populację dobraną w badaniach randomizowanych.
Gábor Sztaniszláv: - To bardzo ważne wymaganie. Rzeczywiście, obecnie w polskim systemie ochrony zdrowia nie ma części twardych danych, które mogłyby wspierać te rozwiązania, dlatego proponujemy rozpocząć stosowanie Value Based Pricing w tych obszarach terapeutycznych, w których pacjenci mogą być łatwo monitorowani, czyli tam, gdzie np. są niewielkie grupy chorych monitorowanych w oparciu o jasne kryteria, gdzie śledzenie postępu choroby nie jest zbyt skomplikowane.

Przykładem mogą być niektóre choroby hematoonkologiczne, w których wspieramy tworzenie krajowych rejestrów, przy współpracy z towarzystwami naukowymi oraz innymi partnerami.

Staramy się zaproponować kompleksowe rozwiązanie wspierające leczenie i monitorowanie chorób oraz zapewniać większy wachlarz możliwych opcji terapeutycznych dla środowiska medycznego, a także dla płatnika, który może nie tylko zaoferować pacjentom więcej terapii, ale także monitorować wyniki i płacić za efekty. Wierzymy, że dzięki temu pokażemy model, który - jeśli będzie działał prawidłowo - zostanie później wykorzystany przez większe populacje pacjentów.

Jacek Graliński: - Oczywiście bez dostępu do wiarygodnych danych system oparty na finansowaniu efektów terapii nie będzie w stanie dobrze funkcjonować. Rejestry medyczne są bardzo dobrym źródłem informacji o przebiegu leczenia. Amgen stara się wspierać takie rozwiązania. Ale są też funkcjonujące w naszym kraju rozwiązania, które po pewnych udoskonaleniach i naprawdę nieznacznych modyfikacjach mogą świetnie służyć monitorowaniu wyników leczenia.

Przykładem jest SMPT - System Monitorowania Programów Terapeutycznych (narzędzie informatyczne udostępnione przez NFZ służące do wprowadzania informacji na temat zrealizowanych badań dla pacjentów, którzy zostali zakwalifikowani do leczenia w ramach Terapeutycznych Programów Zdrowotnych - przyp. red).

- Czy obecny system oceny technologii medycznych w Polsce, a także negocjacje dotyczące podziału ryzyka (RSS) są wystarczająco wykorzystywane i mogą przyczynić się do wdrażania systemu opartego na finansowaniu efektów terapii?
Gábor Sztaniszláv: - Z mojego punktu widzenia chodzi bardziej o gotowość do podjęcia decyzji w celu zwiększenia zastosowania modelu Value Based Pricing, ponieważ rozwiązania, które przedstawiamy Ministerstwu Zdrowia, można już dziś zastosować dzięki kilku naprawdę łatwym transformacjom istniejących systemów.

Z jednej strony jesteśmy gotowi pomagać i współpracować z władzami przy tworzeniu rejestrów dla poszczególnych chorób, aby pozyskiwać więcej danych dla systemu i zobaczyć, jak i gdzie leczeni są pacjenci, a także jakie są wyniki terapii. Z drugiej strony wierzymy, że wdrażane terapie i ich rezultaty lecznicze są zgodne z wcześniejszymi badaniami. W interesie wszystkich uczestników systemu jest kwalifikowanie do leczenia takich grup pacjentów, którzy najbardziej skorzystają ze stosowania tych terapii. Rzecz jasna do tego potrzebne są twarde dane, które można wykorzystać przy podejmowaniu przyszłych decyzji dotyczących finansowania.

Jacek Graliński: - System Health Technology Assessment (HTA), czyli oceniania technologii medycznych (m.in. funkcjonujący od ponad 10 lat w Polsce), w oparciu o przegląd dostępnej literatury pozwala określić, że dane świadczenie jest bezpieczne, skuteczne oraz racjonalne kosztowo.

Z kolei RSS to narzędzie kontrolujące różne ryzyka w procesie finansowania poszczególnych terapii. Można rozszerzyć obecne RSS-y o mechanizm Value Based Pricing wymuszający płacenie za wyniki terapii, co w konsekwencji spowoduje przekazanie dodatkowej odpowiedzialności finansowej (ryzyka) na firmę farmaceutyczną. Płatność dokonywana jest bowiem za osiągane efekty terapeutyczne, a nie tylko za dostępność lub liczbę realizowanych świadczeń lub też całkowitą wielkość wydatków płatnika. Jest to więc dość istotna zmiana, wymagająca możliwości mierzenia efektów terapii również w dłuższej perspektywie.

Wszystkim stronom budującym model Value Based Pricing, powinny przyświecać dwa główne cele. Po pierwsze, należy stworzyć system gromadzenia i analizowania informacji pozwalający na monitorowanie efektów terapii. Po drugie, ważne jest dotarcie do pacjentów, którzy odniosą największą korzyść ze stosowania danej terapii.

- Amgen jest bardzo aktywny, jeśli chodzi o terapie najnowszej generacji m.in. w leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej oraz szpiczaka mnogiego. To przykłady farmakoterapii, których stosowanie dobrze wpisuje się w model finansowania w oparciu o efekty leczenia?
Gábor Sztaniszláv: - Rzeczywiście, to przykłady terapii, w których przypadku zaproponowaliśmy Ministerstwu Zdrowia konkretne rozwiązania. Dla produktu, który stosujemy w leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej, pomiary są dosyć proste. Liczba pacjentów, o których rozmawiamy, jest niewielka i bardzo łatwa do monitorowania. Mamy też bardzo miarodajne wyniki dotyczące terapii i możliwości ich mierzenia.

Szpiczak mnogi jest nieco bardziej wymagający, jednak z powodu ogromnej, niezaspokojonej potrzeby medycznej, wspólnym naszym celem powinno być znalezienie odpowiedniego rozwiązania także w przypadku tego nowotworu. Wierzę, że w trakcie rozmów z przedstawicielami ministerstwa znajdziemy oraz wprowadzimy właściwe rozwiązania pozwalające udostępnić pacjentom obie terapie - zarówno w szpiczaku mnogim, jak i ostrej białaczki limfoblastycznej. To dwa doskonałe przykłady na to, jak wdrażać rozliczanie oparte na wartości; płatnik tak naprawdę zapłaciłby wyłącznie za pomyślne wyniki leczenia.

Z drugiej strony, na podstawie tych dwóch przykładów, władze mogą zdobyć niezbędną wiedzę, jak potencjalnie rozszerzyć te efektywne rozwiązania na większe populacje pacjentów i inne choroby.

- Wydaje się, że podejście Value Based Pricing to koncepcja win-win, dzięki której korzystają wszyscy uczestnicy systemu ochrony zdrowia. Czy rzeczywiście tak jest?
Gábor Sztaniszláv: - W ramach propozycji, które przekazaliśmy decydentom, chcemy być tak kreatywni i elastyczni, jak tylko to możliwe. Uważam, że we wspomnianych wcześniej przypadkach szpiczaka mnogiego i białaczki limfoblastycznej jest to typowa sytuacja, w której wszystkie strony wygrywają. Pacjenci, którzy potrzebują innowacyjnych leków, zyskują dostęp do skutecznego leczenia, a płatnik może być pewny, że refunduje tylko koszt sukcesu terapeutycznego.

Dlatego mam nadzieję, że uda się wdrożyć te programy w najkrótszym możliwym czasie, aby następnie jak najszybciej rozpocząć leczenie chorych.