Ekonomiści sceptycznie patrzą na Bartosza Arłukowicza

Eksperci ekonomiczni, zajmujący się rynkiem ochrony zdrowia w Polsce zwracają uwagę, że sama osoba ministra nie jest tak istotna, jak plany reform, które przyjdzie mu przedstawić.

Według Roberta Mołdacha, eksperta ds. zdrowia Pracodawców RP bez względu na to jaki minister został wybrany, trudno go ocenić, dopóki nie przedstawi swego rodzaju "mapy drogowej" systemowej reformy, w szczególności finansowania ochrony zdrowia.

Andrzej Sadowski wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha uważa, że fakt objęcia ministerstwa zdrowia właśnie przez Bartosza Arłukowicza nie ma znaczenia. - Minister realizuje politykę rządu, którą wyznacza premier - stwierdza. Podkreśla, że minister może tylko odpowiadać za udolne, bądź nieudolne realizowanie wyznaczonej polityki.

Z kolei Wojciech Bociański ekspert ds ochrony zdrowia Business Center Club, negatywnie ocenia decyzję premiera Donalda Tuska o powołaniu na stanowisko ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. - Jego poglądy nie pasują do zmian, które przez rząd zostały zapoczątkowane - mówi ekspert, wskazując na to, że nowy minister nie był zwolennikiem wolnego rynku w ochronie zdrowia, był raczej za koncepcją finansowania centralnego.

- Trudno powiedzieć jak pogodzi on swoje poglądy z tym co przecież już się zdarzyło - zastanawia się Bociański. Przypomina, że weszły w życie ustawy komercjalizujące ochronę zdrowia. Ma obawy, że ten proces Arłukowicz może spowolnić. Dodaje, że ustawy, które weszły w życie mają szereg wad i wymagają poprawek, idących w kierunku zdrowego rozsądku i wolnego rynku. - Nie wiem jak sobie z tym poradzi nowy minister.

Andrzej Sadowski uważa, że polityka premiera Tuska - którą będzie zmuszony kontynuować Bartosz Arłukowicz - w ostatnich czterech latach dążyła do utrzymania status quo, bez dokonywania fundamentalnych zmian, zwłaszcza w obszarze ochrony zdrowia. Według Sadowskiego zmiany, które wprowadziła minister Ewa Kopacz były zmianami na gorsze. Wskazuje na ustawę refundacyjną, która w jego opinii eliminuje konkurencję cenową.

- Ustawa wprowadza odgórne sztywne marże, co spowoduje wzrost cen leków w naszym kraju - uważa Sadowski.

Jego zdaniem zmiana musi nastąpić nie tylko na stanowisku ministra zdrowia, ale musi być zmianą systemową. Jak przekonuje, rząd powinien uczciwie się przyznać, że nie istnieje coś takiego jak nieograniczona i bezpłatna ochrona zdrowia. Według niego zamiast wmawiać, że każdy będzie miał nieograniczony dostęp do służby zdrowia, rząd powinien powiedzieć ile jest pieniędzy i w związku z tym na jaki zakres usług państwo stać. - Pozostałe sprawy zdrowotne niestety pozostają w rękach obywateli.

Jak informuje Sadowski, Centrum im. Adama Smitha proponuje rozwiązanie fundamentalne: - Rząd przestaje się zajmować ochroną zdrowia, bo jak widać nie potrafi tego robić profesjonalnie. Natomiast za pieniądze budżetowe, które pochodzą z naszych podatków i są przeznaczane na ochronę zdrowia, kupuje na komercyjnym, konkurencyjnym rynku ubezpieczenia, czy pakiety medyczne dla obywateli - tłumaczy wizję Centrum Andrzej Sadowski. Dodaje, że to właśnie robią, w trosce o pracowników, prywatne firmy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH