E-papierosy: naukowcy sprawdzają, co wdychają palacze

Szacunkowo już nawet ponad pół miliona palaczy zamieniło papierosy na ich substytut, czyli e-papierosy. Brakuje jednak przepisów regulujących ten rynek.

Sprzedaż e-papierosów nie jest regulowana przez ustawę o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu, bo tytoniu nie zawierają. Nie do końca też wiadomo, co zawierają płyny używane w e-papierosach.

- Płyn ten można zaliczyć do substancji niebezpiecznych i one powinny być odpowiednio oznaczone - ocenia Krystyna Piosik z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Poznaniu.

Inspekcja Handlowa nie kontrolowała jeszcze elektronicznego substytutu papierosów.

Takie badania przeprowadzono w Zakładzie Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Przebadane zostały płyny dwóch znanych marek, a w zasadzie para jaka jest z nich tworzona w e-papierosie i wdychana przez e-palaczy. Nie znaleziono w nich tak silnie szkodliwych i rakotwórczych substancji jak benzen, toluen czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne.

W zwykłych papierosach jest ponad 5600 różnych związków (badania z 2012 r.). Natomiast w płynie (liquid) odparowywanym w e-papierosach dodatki można policzyć na palcach jednej ręki. Oprócz nikotyny są to: woda, glikol propylenowy lub gliceryna albo mieszanina tych związków, a także od kilku do kilkunastu substancji zapachowo-smakowych z atestami dopuszczalności do stosowania w kosmetykach i artykułach spożywczych.

- Problem w tym, że wspomniane składniki podgrzewane są w elektronicznym papierosie do temperatury 200 stopni - mówi prof. Andrzej Sobczak z Zakładu w Sosnowcu.

- Choć jestem zwolennikiem e-papierosów, to nie ukrywam, że mamy dowody wskazujące, iż w przypadku podgrzania gliceryny pojawiają się ślady formaldehydu i akroleiny acetaldehydu, a zatem związków kancerogennych, toksycznych. Jednakże ich stężenia - przynajmniej w niektórych z badanych przez nas liquidach - są minimalne, dziesięciokrotnie mniejsze niż progowe stężenie formaldehydu w powietrzu, przy którym ponad 50 proc. osób odczuwa podrażnienie błon śluzowych - wyjaśnia naukowiec.

Szczegółowe wyniki prowadzonych badań zostaną niebawem opublikowane w amerykańskim czasopiśmie Tobacco Control.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH