W polskiej medycynie nie ma żadnych standardów odnoszących się do poszczególnych procedur. Takie standardy powinno ustalać Ministerstwo Zdrowia. Problem wydaje się jednak trudny do rozwiązania, bo też trudna jest u nas współpraca ze środowiskami medycznymi i ustalanie m.in., co jest standardem, za który płaci NFZ, a co nim nie jest - podkreśla Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, w rozmowie z miesięcznikiem Rynek Zdrowia.
Rynek Zdrowia: – Opóźnienie w wydaniu przez resort zdrowia nowych rozporządzeń koszykowych, łagodzących wymagania dotyczące warunków udzielania świadczeń, może mieć wpływ na proces zawierania kontraktów na przyszły rok? Rozmawiamy 24 września 2010 r., kiedy oddziały wojewódzkie NFZ prowadzą ok. 11 tysięcy konkursów ofert. Być może trzeba je będzie przygotować na nowo.
Jacek Paszkiewicz: – Z punktu widzenia płatnika kwestia terminu wydania rozporządzeń ma oczywiście bardzo duże znaczenie. Aby uniknąć opóźnień w kontraktowaniu na 2011 rok, już w kwietniu br. wysłałem do Ministerstwa Zdrowia odpowiednie pismo wraz z harmonogramem postępowań konkursowych. Sygnalizowaliśmy wówczas resortowi, że krytycznym terminem dotyczącym wdrożenia zmian w rozporządzeniach koszykowych jest dla nas koniec czerwca 2010 r.
Dlaczego jest konieczne takie wyprzedzenie? Otóż po wprowadzeniu zmian w ministerialnych rozporządzeniach Funduszowi potrzebny jest czas na wydanie stosownych zarządzeń przez Prezesa NFZ, dotyczących już samego sposobu finansowania, wyceny świadczeń. To wymaga m.in. 3-tygodniowych konsultacji.
Następnie trzeba zlecić odpowiednie zmiany w systemach informatycznych, ankietach, szablonach. To musi trwać kolejne 3-4 tygodnie. Dopiero po tych wszystkich merytorycznych i technicznych przygotowaniach można rozpoczynać konkursy ofert – czyli de facto po około dwóch miesiącach od momentu wydania nowych rozporządzeń przez Ministra Zdrowia.
– Nie czekając na te rozporządzenia, zwrócił się Pan do dyrektorów oddziałów NFZ o podjęcie działań umożliwiających ogłaszanie konkursów od 15 września. Tak też się stało, machina konkursowa ruszyła.
– Naszym podstawowym zadaniem jest zapewnienie pacjentom świadczeń opieki zdrowotnej. Przypomnę, że nie mamy już możliwości aneksowania umów, które wygasają w 2010 r., gdyż większość z nich została już aneksowania w zeszłym roku. Nie zostało nam już więc żadne pole manewru, musimy przeprowadzić postępowania konkursowe, aby zakończyć je do 31 grudnia tego roku.
Pojawia się w tym kontekście szersza refleksja dotycząca koszyka świadczeń gwarantowanych. Mianowicie obserwuję tendencję do obniżania wymagań w rozporządzeniach resortu, czy w nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, która weszła w życie 23 września br.
Łagodzenie wymogów być może dla świadczeniodawców jest korzystne, ale dla naszych ubezpieczonych już niekoniecznie. Np. dotychczas w poradni alergologicznej musiał pracować alergolog, a teraz – w myśl znanego mi projektu rozporządzenia – będzie mógł tam być zatrudniony lekarz bez specjalizacji. Z kolei w poradni ortopedycznej musiała być gipsowania, rentgen i odpowiedni specjalista, a niebawem już takich wymogów nie będzie.
Obniżanie standardów prowadzi do tworzenia dużej gamy niejednorodnych, bardzo zróżnicowanych świadczeń.
– W sierpniu br. okazało się, że wskutek zmiany algorytmu podziału pieniędzy, kilka województw łącznie dostałoby w 2011 r. o ponad 800 mln zł mniej niż w tym roku. Była medialna burza i wyrównywanie tych dysproporcji z funduszu zapasowego. To chyba nie jest optymalna metoda?
– Swoją opinię w tej materii przedstawiłem zarówno pani minister Ewie Kopacz, jak i panu premierowi. Otóż autorami nowego algorytmu są w resorcie zdrowia te same osoby, które tworzyły go poprzednim rządom. Wydaje się, że nie są w stanie przełamać pewnego schematu myślenia. To jest ciągle swoiste kręcenie korbką – trochę w prawo, trochę w lewo – najpierw dorzucamy pieniędzy jednym regionom, później innym. Np. w okresie, kiedy ministrem zdrowia był Marek Balicki, pokrzywdzone było Mazowsze.
Czytaj więcej: Jacek Paszkiewicz | kontrakty z NFZ | algorytm | finansowanie świadczeń
Prof. Siemionow o technologiach, które rewolucjonizują transplantologię