Co dyrektywa transgraniczna przyniesie polskim szpitalom: zyskają, a może - stracą?

Implementacja dyrektywy unijnej ws. stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej wzbudza wiele emocji. Wszystko wskazuje na to, że polscy pacjenci skorzystają z "medycznej strefy Schengen" w mocno ograniczonym zakresie. Pojawia się jednak pytanie o potencjalne korzyści, jakie mogą odnieść z tytułu dyrektywy nasze szpitale. Czy po 25 października będą świadczyły więcej usług dla pacjentów zza granicy?

Resort zdrowia nie ukrywa, że im więcej pieniędzy zostanie wydanych na sfinansowanie  terapii poza granicami Polski, tym mniej zostanie ich na leczenie w kraju.

Stąd proponowane ograniczenia: konieczność posiadania skierowania na leczenie oraz uzyskania zgody NFZ. Niezależnie od tych barier, pacjent musi posiadać własne środki finansowe na zrealizowanie takiego przedsięwzięcia, zwrot pieniędzy otrzyma bowiem, podobnie jak pacjenci z pozostałych krajów, dopiero po przedstawieniu rachunku swojemu płatnikowi.  Portfel chorego powinien być również na tyle zasobny, aby pokryć różnicę w cenie świadczenia za granicą i kwoty, jaką zapłaci za nią Fundusz w kraju. Do tego dochodzą wcale niemałe koszty związane z podróżą i pobytem w wybranym miejscu.

Tyle o sytuacji pacjenta. Co jednak ze szpitalami?

Wielkiego boomu nie będzie?
- Nie sposób na razie ocenić, czy w związku z wejściem w życie dyrektywy transgranicznej będziemy leczyć większą liczbę zagranicznych pacjentów. Obecnie nie mamy szczególnie bogatych doświadczeń w tym zakresie: w ciągu ostatniego roku przyjęliśmy w ramach EKUZ około 100 takich chorych, co przy blisko 46 tys. przyjętych ogółem nie jest imponującą liczbą - mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Joanna Woźnicka, rzecznik SPSK nr 1 im. prof. T. Sokołowskiego w Szczecinie.

- Trudno też przewidzieć, czy potencjalni pacjenci z UE w istotny sposób zasilą budżet szpitala: koszty ich leczenia zwróci płatnik, a my dostaniemy jedynie tyle, ile Fundusz płaci za określoną usługę - dodaje dr Woźnicka.

Zygmunt Baś, prezes zarządu NZOZ "Szpital Powiatowy" w Słubicach Sp. z o.o. nie ukrywa, że choć kwoty w cenniku usług lecznicy są dużo niższe niż u niemieckiego sąsiada (np. ten sam zabieg w szpitalu w Eisenhuttenstadt jest o 30 proc droższy) to przychody uzyskane dzięki pacjentom zza Odry, korzystającym tu z rehabilitacji lub świadczeń na internie, nie stanowią znaczącej pozycji. Być może zmieni się to jednak po wejściu w życie dyrektywy transgranicznej.

Wielkiego boomu po wdrożeniu dyrektywy nie przewiduje natomiast dr Romuald Cichoń, dyrektor naczelny Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca Medinet, chociaż  różnice w polskich i niemieckich cenach zabiegów pozostają w stosunku 1 do 3.

- Naszymi pacjentami są z reguły seniorzy, którzy chcą poddać się operacji w miejscu, gdzie bez problemu porozumieją się w ojczystym języku, a ponadto będą blisko swoich rodzin i przyjaciół. Owszem, liczymy na pacjentów zza granicy,  ale w przyszłości. Dotyczy to głównie Polonii na Wyspach lub w Niemczech - dodaje dr Cichoń.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH