Być może pielęgniarki utworzą partię, aby skuteczniej walczyć o swoje Warszawa, 4 sierpnia br. - przed mikrofonami Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca OZZPiP; FOT. PTWP

Nasz system opieki zdrowotnej może się zawalić nie z powodu zadłużonych szpitali, ale wskutek braku pielęgniarek - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Rynek Zdrowia: - Czy wierzy pani jeszcze w postulowaną przez OZZPiP podwyżkę pielęgniarskich płac o 1500 zł, w trzech miesięcznych transzach po 500 zł?
Lucyna Dargiewicz:- Przede wszystkim taki wariant podniesienia wynagrodzeń jest konieczny, jeśli rząd poważnie myśli o rozwiązaniu problemu braku pielęgniarek i położnych w polskim systemie ochrony zdrowia. Nasza grupa zawodowa jest już tak zdeterminowana, a obecne zarobki są na tak niskim poziomie, że musimy wreszcie wprowadzić niezbędne i radykalne zmiany uposażeń.

W Polsce przeciętnie pielęgniarka zarabia 2 tys. zł, podczas gdy np. w Niemczech średnia pielęgniarska płaca to równowartość 9 tys. zł, w Skandynawii 14-16 tys. zł. Europa jest obecnie otwarta, można swobodnie wybierać miejsce zatrudnienia. Trudno się więc dziwić, że nasze młode pielęgniarki po studiach wyjeżdżają do innych krajów, gdzie zarabiają znacznie lepiej przy mniejszych obciążeniach.

Przypomnę też, że w Polsce na 1000 mieszkańców przypada statystycznie 5,2 pielęgniarek. Ale są regiony w kraju, gdzie ten wskaźnik wynosi tylko 3,6, podczas gdy np. we wspomnianej Skandynawii przypada średnio 16 pielęgniarek na 1000 mieszkańców.

- Jednak w kolejnych turach negocjacji Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie proponuje znacznie niższą kwotę podwyżek. W tej materii porozumienie wydaje więc na razie niemożliwe.
- Propozycja ministerstwa nie stanowi żadnego rozwiązania problemu drastycznie już zmniejszającej się liczby pielęgniarek w systemie. Poza tym resort mówi o kwocie, która nie byłaby włączana do podstawy wynagrodzenia. Proponowane przez stronę rządową 174 zł netto w 2016 r. plus 174 zł w roku 2017 to podwyżka uwłaczająca naszej godności, bo rzędu 1 zł na godzinę i nie ma żadnego przełożenia na nasze płace w latach następnych. Jest to typowy przedwyborczy ruch ministerstwa.

Zdajemy sobie sprawę, że nie żyjemy w Niemczech czy Norwegii, nie oczekujemy więc wynagrodzeń na poziomie tych krajów. Jednak podniesienie zarobków o 1500 zł jest niezbędne, bo nasz system opieki zdrowotnej może się zawalić nie z powodu zadłużonych szpitali, ale wskutek braku pielęgniarek.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH