Bronisław Komorowski
Jak poinformowała w poniedziałek (5 lipca) Państwowa Komisja Wyborcza na podstawie danych ze wszystkich obwodów, Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie. Uzyskał 53,01% głosów, a Jarosław Kaczyński - 46,99%.
Walka o prezydencki fotel była bardzo wyrównana. O godz. 23.00 w niedzielę PKW informowała, że według wyników z 21% obwodów wyborczych, Bronisław Komorowski uzyskał 50,61% głosów, a Jarosław Kaczyński 49,39. Ponad godzinę później okazało się, że na prowadzenie wychodzi Jarosław Kaczyński (50,4% głosów, a Bronisław Komorowski 49,6%).
Przypomnijmy, że według wstępnych, sondażowych wyników opublikowanych w niedzielę tuż po godz. 20.00, wybory prezydenckie wygrał Komorowski. Według TNS OBOP kandydat PO otrzymał 53,1% głosów, a prezes PiS 46,9%. Natomiast w sondażu Instytutu Millward Brown SMG/KRC, na Komorowskiego głosowało 51,09 wyborców, natomiast na Kaczyńskiego 48,91%.
Strategiczne ogólniki
Podczas kampanii wyborczej jednym z najbardziej gorących tematów była przyszłość polskiego systemu ochrony zdrowia. Niestety, podczas wyścigu do Pałacu Prezydenckiego obaj kandydaci ograniczyli się w tej materii do wygłaszania dość mglistych i niewiele mówiących ogólników.
Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze – ze względu na strategię wyborczą – obaj kandydaci robili wszystko, by mówiąc o opiece zdrowotnej nie powiedzieć zbyt wiele i przypadkiem nie zrazić do siebie elektoratu. Po drugie zarówno Bronisław Komorowski jak i Jarosław Kaczyński doskonale zdają sobie sprawę, że to nie prezydent, a rząd kreuje politykę zdrowotną państwa.
Jak ognia unikali więc konkretów dotyczących: obecnych i przyszłych zasad finansowania świadczeń, reformy ubezpieczeń zdrowotnych, współpłacenia pacjentów, czy metod powstrzymania ponownie narastającego zadłużenie publicznych placówek.
Padło kilka deklaracji
W ostatniej przed dniem wyborów debacie telewizyjnej Bronisław Komorowski przywołał zapis konstytucyjny, który mówi, że obywatelom należy się leczenie za pieniądze publiczne: – Ja tego na pewno nie chcę zmienić. To jest istota reformy służby zdrowia, oparta o zasadę, że Polak z własnej kieszeni ani złotówki nie będzie do tego dopłacał. Jeżeli na to się pan zgodzi, to ja zapraszam do współpracy – zadeklarował Komorowski.
W odpowiedzi Jarosław Kaczyński przypomniał, że jego konkurent opowiada się za komercjalizacją ochrony zdrowia (przekształcenie publicznych ZOZ-ów w spółki): – Jestem za tym, aby ochrona zdrowia była służbą publiczną – mówił Jarosław Kaczyński.
Czytaj więcej: reforma systemu ochrony zdrowia | Jarosław Kaczyński | Bronisław Komorowski | wybory prezydenckie | system ochrony zdrowia | wybory na prezydenta | debata prezydencka
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Mam prawo przedstawiać takie przypuszczenia, ponieważ siedzę "w środku" tego systemu. Widzę co się dzieje wokoło: w moim SPZOZie, w sąsiednich SPZOZach i okolicznych NZOZach.
WIDZĘ KOGO, SKĄD i w jakim STANIE mi przywożą.
Tam, gdzie musi decydować rachunek ekonomiczny (NZOZy i spółki) tnie się wszystko co można - musi wyjść na +. Przy takim finansowaniu NFZ odbywa się do kosztem:
- społeczności lokalnej (ograniczenie dostępności poprzez rezygnację ze świadczeń nierentownych);
- pacjenta (przerzucanie części kosztów na osoby leczone lub ich rodziny - "zgłaszając się do szpitala prosimy przynieść ze sobą:" i tu następuje długa lista łącznie z kompresami, wyżywieniem etc. )
- personelu (Osoby posiadające odpowiednie wykształcenie, wysokie kwalifikacje zawodowe, nie mając innego wyjścia, zgadzają się pracować za minimalne stawki. Skutek: pracownicy wyjeżdżają albo kredytują ten chory system i "właściciela" ZOZu, a pacjencji za małą składkę dostaje "gównianą" opiekę).
W Polsce podstawowe zabezpieczenie zdrowotne musi stanowić sieć publicznych szpitali. Wokół mogą powstawać spółki i NZOZy dla uzupełnienia oferty, o profilu jakim tylko sobie właściciele zamarzą.