Brak cytostatyków wciąż odczuwalny - Ewa Kopacz obwinia... wszystkich

Do Polski dotarły w ubiegłym tygodniu pierwsze partie brakujących leków stosowanych w chemioterapii. Resort zdrowia zapowiadał wówczas, że żaden pacjent onkologiczny nie powinien mieć problemów z dostępnością leczenia. Okazuje się jednak, że brak cytostatyków jest nadal odczuwalny.

Szpital w Ostrołęce wciąż ma problem z dostępnością niektórych cytostatyków. Na razie żaden pacjent nie zostany odesłany bez  leczenia, jednak dr Katarzyna Dziak z tutejszej poradni onkologicznej zaznacza, że w kilku przypadkach konieczna była zamiana leków. Do placówki w Ostrołęce trafił także chory odesłany z Łomży, gdzie zabrakło cisplatyny. Otrzymał jej mniej skuteczny odpowiednik.

Przypomnijmy: Biuro Rzecznika Praw Pacjenta pierwsze skargi pacjentów związane z brakiem leków do chemioterapii odnotowało na początku kwietnia. Od tego czasu media codziennie informowały o kolejnych przypadkach.

Po blisko tygodniu od pierwszych sygnałów o problemach z chemioterapią resort zdrowia zdecydował, że deficyt zapasów cytostatyków zostanie uzupełniony przez import docelowy, a NFZ będzie finansował kupowane w ten sposób specyfiki po cenach, w których są nabywane za granicą.

W piątek (20 kwietnia) do szpitali zaczęły docierać pierwsze partie sprowadzonych leków. Dzięki procedurom importu docelowego udało się m. in. uniknąć wstrzymania chemioterapii w Wojskowym Instytucie Medycznym CSK MON w Warszawie.

- Ostatecznie żaden z chorych nie został pozbawiony leczenia i można powiedzieć, że takiego zagrożenia obecnie nie ma - mówił wówczas portalowi rynekzdrowia.pl płk Piotr Dąbrowiecki, rzecznik prasowy WIM.

Dr Emilia Filipczyk-Cisarż, dolnośląski konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej zwracała natomiast uwagę, że procedura importu docelowego jest poważnym utrudnieniem dla placówek ochrony zdrowia.

- Import docelowy jest realizowany na podstawie szczegółowych i zweryfikowanych zaleceń lekarza. Konieczność sprowadzania leków w jego ramach obciążyła nas kolejną biurokratyczną procedurą. Płynność można zapewnić jedynie poprzez interwencję z pewnym wyprzedzeniem. Trudno zatem mówić, że mamy normalną sytuację - zaznaczyła.

Była minister zdrowia, marszałek Sejmu Ewa Kopacz oceniła z kolei na antenie TVN, że odpowiedzialność za brak leków onkologicznych ponoszą wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób sprawują opiekę nad polskim pacjentami, zaczynając od lekarza, poprzez dyrektora szpitala, skończywszy na konsultancie wojewódzkim i krajowym. Kopacz podkreśliła, że mają oni obowiązek monitorowania sytuacji w celu zachowania ciągłości świadczeń medycznych i informowania ministerstwa, aby mogło wcześniej dokonać zakupów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH