PAP/Rynek Zdrowia | 15-02-2017 17:27

Arłukowicz o sieci szpitali: oceniamy, że zamkniętych zostanie 200-300 placówek

Skutkiem projektu ustawy o sieci szpitali będzie zamykanie lecznic - ocenił w środę w Katowicach Bartosz Arłukowicz (PO). Jego zdaniem finansowanie straci lub będzie zagrożonych jego utratą 200-300 placówek. Jak ocenił, na Śląsku grozi to m.in. 10 szpitalom marszałkowskim.

Arłukowicz wskazuje, że województwo śląskie to region "najbardziej zagrożony likwidacją szpitali" Fot. PTWP

Rząd miał się zająć projektem ustawy o sieci szpitali we wtorek, jednak ze względu na hospitalizację premier Beaty Szydło propozycja ma zostać rozpatrzona za tydzień. Plany przygotowane przez resort zdrowia omawiał natomiast tego dnia gabinet cieni PO. Podczas środowego briefingu parlamentarzystów Platformy w Katowicach Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia w rządzie PO i rzecznik jej gabinetu cieni, wskazywał, że województwo śląskie to region "najbardziej zagrożony likwidacją szpitali".

- Minister (zdrowia Konstanty - PAP) Radziwiłł postanowił zmienić całkowicie system funkcjonowania szpitali w Polsce i właściwie chyba tylko on jedyny w Polsce wie, które szpitale w sieci będą, a których w sieci nie będzie - przekonywał Arłukowicz. Jak mówił, w Śląskiem działa ok. 30 szpitali marszałkowskich i "blisko 10 jest realnie zagrożonych kłopotami z siecią szpitali - z finansowaniem publicznym i z funkcjonowaniem dla pacjentów".

Mówiąc o następstwach ewentualnego wejścia w życie ustawy o sieci szpitali Arłukowicz zaznaczył, że "po pierwsze szpitale będą zamykane". "Mówił o tym już minister (zdrowia w poprzednim rządzie PiS Zbigniew - PAP) Religa. Tylko Religa tym różnił się od Radziwiłła, że był odważny i kiedy robił sieć szpitali powiedział, że ok. 200 z nich będzie zamkniętych" - wskazał poseł.

- Z naszych analiz wynika, że w Polsce straci finansowanie, bądź będzie zagrożonych utratą finansowania, ok. 200-300 szpitali - zaznaczył polityk PO.

W tym kontekście gratulował posłowi PiS, byłemu prezesowi NFZ Andrzejowi Sośnierzowi "merytorycznej odwagi w dyskusji z błędnymi decyzjami ich ministra". Jak relacjonował Arłukowicz, Sośnierz "powiedział wprost, że ustawa o sieci szpitali nadaje się do śmieci; tę ustawę trzeba po prostu wyrzucić, bo ona jest szkodliwa i wraca nas do systemu PRL-owskiego".

W środę szefowa gabinetu premier Szydło, Elżbieta Witek, mówiła w TVP Info, że dzień wcześniej rząd nie zajął się projektem uchwały ze względu na nieobecność przebywającej w szpitali szefowej rządu. - Pani premier chciała być przy tym obecna, ponieważ to bardzo ważna ustawa i bardzo oczekiwana - wyjaśniła Witek.

Zaznaczyła m.in., że projekt był szeroko konsultowany i uspokajała, że w jego efekcie "żaden szpital, który funkcjonuje w powiecie", szczególnie tam, gdzie jest to szpital jedyny, "nie zostanie zlikwidowany". Odnosząc się do wcześniejszej wypowiedzi Arłukowicza, zgodnie z którą ustawa miałaby zlikwidować 200-300 szpitali zaznaczyła, że jest to "nieprawda".

Zgodnie z projektem, sieć szpitali ma oferować świadczenia opieki zdrowotnej wysokospecjalistyczne oraz z zakresu: leczenia szpitalnego, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, programów lekowych i rehabilitacji leczniczej, a także ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) realizowane w przychodniach przyszpitalnych.

Finansowanie szpitali będzie oparte w znacznej mierze na ryczałcie obejmującym łącznie wszystkie profile ujęte w tzw. systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia (PSZ) świadczeń opieki zdrowotnej. Szpital zakwalifikowany do danego poziomu będzie miał zagwarantowaną umowę z NFZ. Kontrakty na świadczenia nie objęte PSZ nadal będą zawierane w drodze postępowania konkursowego, a świadczeniodawcy, którzy nie zostaną zakwalifikowani do PSZ, będą mogli brać w nich udział.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że dzięki projektowanym zmianom opieka nad pacjentami będzie lepsza i bardziej całościowa. Ustawa ma ułatwić zarządzanie szpitalami; jej celem jest także m.in. zagwarantowanie ciągłości i stabilności finansowania placówek.

W środę były minister zdrowia w rządzie Platformy ocenił ponadto, że przyjęty dzień wcześniej przez rząd projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, zakładający objęcie obowiązkiem sprzedaży na receptę m.in. tzw. tabletek "dzień po" pod nazwą ellaOne, był procedowany poza porządkiem obrad "pewnie ze wstydu przed społeczeństwem".

- Tabletka ellaOne drogą europejską zyskała status tabletki bez recepty i tak funkcjonowała w Polsce. Rząd polski to zmienił. To pokazuje, jak bardzo rząd polski nie lubi kobiet. Zaczęli od in vitro, poprzez kolejne restrykcje w aborcji, potem zniesienie standardów okołoporodowych, a teraz rząd PiS-u postanowił zajrzeć Polakom do sypialni - mówił Arłukowicz.

Rządowy projekt przewiduje, że hormonalne środki antykoncepcyjne do stosowania wewnętrznego będą wydawane wyłącznie na podstawie recepty wystawionej przez lekarza. Oznacza to, że na receptę będą także pigułki ellaOne, które osoby powyżej 15. roku życia od 2015 r. mogły kupić bez konieczności wizyty u lekarza.