Ograniczanie palenia będzie postępować. Niedługo czeka nas dyskusja nad zakazem palenia w zakładach pracy, a w przyszłości - być może w całym kraju - uważają uczestnicy konferencji "Tytoń albo zdrowie", która podsumowuje 20 lat akcji "Rzuć palenie razem z nami".
Dwudniowe spotkanie rozpoczęło się w czwartek (8 grudnia) w Warszawie. Jego organizatorem jest Wszechnica Polska.
- Chcielibyśmy, aby Polacy byli coraz zdrowsi. Niestety, odstajemy od zdrowotnych standardów europejskich - mówił prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii w Warszawie.
Zdaniem Bolesława Piechy (PiS) przewodniczącego sejmowej komisji zdrowia, obowiązujący od roku zakaz palenia w miejscach publicznych, "nie jest ostatnim słowem, w zakresie nowelizacji ustawy antytytoniowej".
- W dalszym ciągu w cywilizowanym świecie silny będzie trend do ograniczania palenia tytoniu - ocenił były wiceminister zdrowia.
W podobnym tonie wypowiadał się zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Olgerbrand. Jego zdaniem należy rozpocząć dyskusję, czy wprowadzić zakaz palenia w zakładach pracy.
- Następuje pewna niesprawiedliwość społeczna: palący pracuje krócej o tych pięć-sześć papierosów dziennie. Z punktu widzenia pracodawcy to czysta strata, a niepalący pracownik czuje się poszkodowany - powiedział wiceszef GIS.
- Zgadzam się, że trzeba tę ustawę zaostrzać, tylko sukcesywnie, nie za mocno, nie od razu, ale na pewno kierunkiem będzie zmniejszanie obszarów zgody na palenie, zwłaszcza w przestrzeni publicznej - mówił Olgerbrand. Zastrzegł jednak, że od kar i zakazów ważniejsza jest edukacja.
Według badań z 2009 r., w Polsce codziennie pali tytoń około 9 mln osób - 34 proc. mężczyzn (5,2 mln) i 21 proc. kobiet (3,5 mln).
- Wśród niepełnoletnich codziennie 500 osób sięga po pierwszego papierosa - szacuje pediatra prof. Janusz Szymborski, organizator konferencji "Tytoń albo zdrowie".
Czytaj więcej: Witold Zatoński | uzależnienie od nikotyny | ustawa antynikotynowa | zakazy palenia tytoniu
Zielona Góra: ćwiczenia ratowników medycznych