Palestyński lekarz, który w izraelskim ostrzale Strefy Gazy stracił trzy córki, nadal leczy Izraelczyków i wierzy w pokój między obydwoma narodami.

Jego koledzy wierzą, że zasługuje na pokojowego Nobla.

Zdarzenie i pomoc w ewakuowaniu rannych z Gazy do szpitala w Izraelu przypadkowo transmitowała izraelska telewizja, by pokazać Żydom, jak wysoką cenę płacą za ten konflikt zwykli Palestyńczycy - donosi Gazeta Wyborcza.

Koledzy doktora z Gazy i z Izraela zgodnie twierdzą, że Palestyńczyk jest żywym pomostem między dwoma światami. Jednak 54-letni, mówiący płynnie po hebrajsku i angielsku, wykształcony na Harvardzie lekarz przyznaje, że ciężko jest pracować po dwóch stronach konfliktu. - Izraelscy koledzy w szpitalach na początku byli bardzo nieufni - tłumaczy. - Z kolei moi studenci w Gazie potrafią pytać, dlaczego pomagam izraelskim kobietom rodzić, skoro ich dzieci mogą kiedyś zabijać Palestyńczyków.

Doktor chce stworzyć centrum konferencyjne przy jednym z izraelskich szpitali. Nie chce zemsty, bo uważa, że takie działania prowadzą donikąd. - Straciłem trzy córki, ale mam jeszcze pięcioro dzieci. Wierzę, że nienawiść i chęć odwetu można przezwyciężyć miłością i mądrością - mówi Abu Al-Aisz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH