Wybory w samorządzie lekarskim - czy związkowiec może zostać prezesem?

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przekonał się, jakie szanse mogą mieć jego kandydaci w wyborach do samorządu lekarskiego. Rozpoznanie nie wypadło pomyślnie. Związkowcy nie będą ubiegać się o najwyższe funkcje w Naczelnej Radzie Lekarskiej.

- W najbliższych wyborach prawdopodobnie nie wystawimy swojego kandydata - zapowiada Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Nie oznacza to, że w Naczelnej Rady Lekarskiej nie pojawią się jacyś samotni jeźdźcy z OZZL. Jak mówi Bukiel, nie będzie to jednak miało wielkiego znaczenia, bo w NRL jest trochę tak jak rządzie - faktyczną władzę sprawuje kilka osób.

XII Krajowy Zjazd Lekarzy, na którym wszystko się rozstrzygnie, odbędzie się w dniach 20-22 marca 2014 r. Będzie to zjazd sprawozdawczo-wyborczy, zostaną wybrane władze samorządu lekarskiego na kolejną kadencję.

Zgodnie z kalendarzem wyborczym, pierwszy etap wyborów w samorządzie lekarskim polegał na zgłaszaniu do końca marca 2013 r. kandydatów na delegatów na okręgowy zjazd lekarski, przy czym zgodnie z nową ordynacją każdy z lekarzy mógł zgłosić również samego siebie.

Kampania wyborcza rozpoczęła się 16 kwietnia. Do 30 czerwca trwały głosowania w rejonach, a do 15 lipca okręgowe komisje wyborcze miały obowiązek poinformować uchwałą o wynikach wyborów i o ewentualnym ogłoszeniu kolejnej tury wyborów.

Okręgowe zjazdy lekarzy, na których wybiera się władze okręgowych rad lekarskich i delegatów na krajowy zjazd lekarzy, rozpoczęły się 19 października. Zakończyły się w niedzielę, 15 grudnia.

Korespondencyjne porażki i sukcesy

Krzysztof Bukiel, delegat na Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Szczecinie, nie będzie delegatem na zjazd krajowy. Przepadł w wyborach. Komentując na stronie internetowej OZZL obrady w Szczecinie napisał, że ”twórcy zwycięskiego ”układu” nie złamali oczywiście zasad demokracji - przynajmniej jeśli chodzi o ich literalne brzmienie - a jedynie wykorzystali je do maksimum".

"W skompletowaniu odpowiedniego składu zjazdu pomógł im szczególnie nowy, korespondencyjny sposób wybierania delegatów. Premiował on osoby mocno zabiegające o swój wybór. Praktycznie każdy, kto chciał być wybrany na zjazd i poświęcił się temu - został wybrany. Uratowano w ten sposób wybory, ale jeszcze bardziej oddalono ”działaczy” izbowych od zwykłych lekarzy”.

Odmienną opinię na temat korespondencyjnego głosowania ma prezes NRL, Maciej Hamankiewicz. Mówi nam, że dzięki temu zaktywizowali się szczególnie lekarze dentyści. Dla wielu z nich była to szansa zagłosowania we własnych gabinetach i zdecydowania się na działalność społeczną.

- Wybory korespondencyjne znacznie poprawiły frekwencję. Można powiedzieć, że lekarze identyfikują się z samorządem - ocenia Hamankiewicz i przytacza statystyki: średnia frekwencja w rejonie wyborczym (średnia krajowa) to teraz 39,1 proc., podczas cztery lata temu oscylowała w granicach 20 proc. Procent głosów oddanych korespondencyjnie w stosunku do wszystkich oddanych głosów (średnia krajowa) wyniósł 79,6 proc.

Niezrażeni związkowcy oczekują zmian

Ale wróćmy wątku o udziale związkowców w wyborach. Na niewiele zdało się też oficjalne poparcie udzielone przez ZK OZZL (na stronie internetowej Związku) Maciejowi Dendurze w wyborach na prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie. Przegrał z dotychczasowym prezesem.

- Zależy nam na tym, żeby wchodzić w struktury samorządu, bo chcemy zmieniać izby lekarskie. Chcielibyśmy, żeby to, co robią było bliższe zwykłemu lekarzowi i jego problemom - mówi niezrażony porażkami Krzysztof Bukiel.

Przyznaje, że owszem, samorząd podejmuje ważne dla lekarzy tematy, ale nie robi tego dostatecznie dobrze.

- W izbach są obszary, w których należy wiele zmienić. Podnoszony jest na przykład problem wydatkowania zbyt dużych pieniędzy na cele promocyjne i reprezentacyjne. Jeśli dowiadujemy się, że na wyjazdy jednego z działaczy NRL izba potrafi wydać parę milionów złotych, to ewidentnie jest coś nie tak - twierdzi przewodniczący OZZL.

Mówi też, że czasem samorząd lekarski nie wywiązuje się z podstawowego zadania, jakim jest nadzór nad wykonywaniem zawodu.

- Prosty przykład. Jeśli ja jako lekarz pytam NRL, czy zabieg zapłodnienia in vitro jest zgodny z Kodeksem Etyki Lekarskiej, a nie uzyskuję odpowiedzi, to znaczy, że zadania nie są wykonywane. Samorząd ucieka od odpowiedzi - ocenia szef OZZL.

Autonomicznie, czyli jak?

- Okazuje się, że największe szanse w wyborach mają ci, którzy od lat są związani z samorządem i wykazali się doświadczeniem. Świadczy to o tym, że samorząd lekarski okrzepł - tak Maciej Hamankiewicz, prezes NRL, komentuje wyborcze niepowodzenia lekarzy związkowców. - Samorząd nie chce być narzędziem w rękach innej organizacji - podkreśla.

- Chcemy mieć jak najlepsze kontakty z OZZL, chcemy wspólnie i po partnersku pracować ze związkowcami, ale autonomia organizacji musi być zachowana - dodaje Hamankiewicz i zapowiada w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że będzie się ubiegał o ponowny wybór na stanowisko prezesa NRL. Programu wyborczego nie chce teraz zdradzać.

Podobnego zdania na temat relacji samorząd - związek zawodowy jest ustępujący prezes OIL w Warszawie, Mieczysław Szatanek. Uważa, że związkowiec w samorządzie nie może działać jak typowy związkowiec. Musi kierować się tym, że samorząd lekarski ma przede wszystkim sprawować nadzór nad wykonywaniem zawodu lekarza.

- Związki zawodowe są po to, żeby walczyć o interesy materialne swoich członków. Można w ramach samorządu realizować jedno i drugie, ale trzeba zachować właściwe proporcje. Oczywiście, jeśli do samorządu wejdą prężni, młodzi ludzie, to dobrze. Niech powalczą też o sprawy materialne… Jednak trzeba zachować proporcje i zdrowy rozsądek. Trzeba rozumieć, że związek ma swoje zadania, samorząd swoje, a na tych polach, które się pokrywają, można prowadzić ożywioną działalność - podsumowuje Mieczysław Szatanek.

Wybrano prezesów

Do piątku (13 grudnia) sprawozdawczo-wyborcze okręgowe zjazdy lekarzy odbyły się w 19 izbach okręgowych i izbie wojskowej. W pozostałych izbach - w Białymstoku, Bielsku-Białej, Warszawie, Zielonej Górze - zjazdy lekarzy odbywały się 13 i 14 grudnia.

Nowi prezesi okręgowych rad lekarskich VII kadencji to: Andrzej Sawoni w OIL w Warszawie, Jan Sapieżko w Wojskowej Izbie Lekarskiej, Paweł Barucha w Świętokrzyskiej Izbie Lekarskiej, Marek Janus w OIL w Koszalinie, Magda Wiśniewska w OIL w Szczecinie, Tomasz Kozioł w OIL w Tarnowie, Jacek Chodorski w Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej we Wrocławiu, Wojciech Domka w OIL w Rzeszowie, Zbigniew Brzezin z OIL w Częstochowie (prezes IV i V kadencji), Klaudiusz Komor w OIL w Bielsku-Białej.

Po raz kolejny na funkcje prezesów (prezesem można być przez dwie kolejne kadencje) wybrani zostali: Marek Zabłocki w Warmińsko-Mazurskiej Izbie Lekarskiej w Olsztynie, Andrzej Matyja w OIL w Krakowie, Stanisław Prywiński w OIL w Bydgoszczy, Roman Budziński w OIL w Gdańsku, Jacek Zajączek w OIL w Gorzowie Wielkopolskim, Janusz Spustek w OIL w Lublinie, Grzegorz Mazur w OIL w Łodzi, Łukasz Wojnowski w Kujawsko-Pomorskiej Izbie Lekarskiej w Toruniu, Jacek Kozakiewicz w Śląskiej Izbie Lekarskiej w Katowicach, Jerzy Jakubiszyn w OIL w Opolu, Jarosław Wanecki w OIL w Płocku, Krzysztof Kordel w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej w Poznaniu, Janusz Kłoczko w OIL w Białymstoku, Mariusz Witczak w OIL w Zielonej Górze (pełniący funkcję prezesa po śmierci Anny Mackiewicz wybranej na prezesa VI kadencji).

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH