Weteran spotkał się z lekarzem, który ratował mu życie w Afganistanie Kapral Jakub Tynka (z lewej) co jakiś czas dzwoni do doktora Roberta Brzozowskiego, ale dopiero teraz się spotkali. Fot. WIM

Żołnierz ciężko ranny w Afganistanie po czterech latach spotkał się w piątek z lekarzem, który ratował mu życie w wojskowej bazie w Ghazni. Kpr. Jakub Tynka nadal służy w wojsku i, jak powiedział, byłby gotów znów wyjechać na misję.

- Co jakiś czas dzwonię do doktora Roberta Brzozowskiego z życzeniami, ale nigdy nie było okazji, żeby się spotkać. Kiedy dostałem informację, że jest taka możliwość, nie wahałem się ani chwili - stwierdził kapral Tynka, który w piątek spotkał lekarza  w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

- Na ten sukces składają się nie pojedyncze osoby, ale praca całego zespołu - mówił doktor Brzozowski. Podkreślał szybkie i sprawne działania wojskowego ratownika, który tamował krwotok rannego kaprala, śmigłowców ewakuacji medycznej i personelu szpitala polowego w Ghazni.

- O 9.55 zostałeś postrzelony, o 10.15 byłeś w szpitalu, gdzie założyłem ci pierwszy dren do klatki piersiowej, o 10.20 trafiłeś na stół operacyjny - mówił.

Żołnierz został postrzelony. Pocisk trafił go w szyję, uszkodził klatkę piersiową i spowodował rozległe obrażenia i masywny krwotok. Mimo to wystarczyła jedna operacja.

Żołnierza zaopatrywał polski zespół wspierany przez amerykańskiego torakochirurga. Po ustabilizowaniu stanu rannego, trafił do szpitala w bazie Bagram, następnie do amerykańskiego szpitala wojskowego w Landstuhl w Niemczech. 11 lipca 2012 r. znalazł się w WIM.

W wojskowym szpitalu przy Szaserów przeszedł szereg konsultacji, m.in. w klinikach: neurochirurgii, neurologii, ortopedii, okulistyki, otolaryngologii, rehabilitacji i stresu bojowego.

- Na początku psycha mi klękła. Ale jak się okazało, że nie mam uszkodzonego kręgosłupa, będę mógł chodzić, od razu nastrój mi się polepszył i nie miałem problemów ze stresem postraumatycznym. W sumie rehabilitacja trwała dwa lata. Teraz mam nie w pełni sprawną lewą część ciała, ale nadal noszę mundur - relacjonuje żołnierz. Ma status weterana poszkodowanego, służy obecnie w jednej z jednostek specjalnych WP.

Przy okazji spotkania weterana z jednym z lekarzy, którzy uratowali mu życie, dyrektor WIM gen. bryg. prof. Grzegorz Gielerak przypomniał zmiany, jakie wprowadzono w systemie opieki nad rannymi weteranami. Inspiracją był system amerykański, z którym polscy pacjenci i lekarze stykali się w amerykańskim szpitalu wojskowym w niemieckim Landstuhl.

Gielerak, który angażował się w pomoc weteranom, jeszcze zanim została ona ujęta ustawowo, podkreślił, że personel zaczęto szkolić i uwrażliwiać na problemy psychologiczne weteranów. Powstał też Program osłony psychologicznej uczestników misji i ich rodzin.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH