W Poznaniu istniał dom dla "pozornie umarłych". To było 200 lat temu Fot. archiwum RZ

W latach 20. XIX w. na jednym z poznańskich cmentarzy odkryto w trumnach zwłoki spoczywające w nienaturalnych pozach. Strach przed pogrzebaniem żywcem był wśród mieszkańców Poznania tak silny, że hr. Raczyński postanowił stworzyć dom dla "pozornie umarłych".

W 1828 roku w Poznaniu, w związku z budową fortu Cytadela, decyzją władz miejskich zlikwidowany został cmentarz na stokach wzgórza winiarskiego. Podczas ekshumacji znajdujących się tam grobów odkryto, że szczątki zmarłych spoczywały w trumnach w nienaturalnych pozach.

- Szkielety z podkurczonymi nogami, nienaturalnie powyginane lub z twarzą do dołu, sugerowały, że ludzie ci pochowani zostali za życia. Ta traumatyczna plotka ogarnęła umysły poznaniaków i wywołała psychozę wśród mieszkańców miasta - mówił PAP Michał Hirsch z Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT w Poznaniu.

Psychoza, nazywana przez specjalistów tafefobią, czyli lękiem przed pogrzebaniem żywcem, ogarnęła wówczas także wielkopolskiego arystokratę - hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Zaczął on poszukiwać sposobu, by przed pozorną śmiercią i pochówkiem za życia zabezpieczyć zarówno siebie, jak i mieszkańców Poznania.

Według źródeł historycznych, hrabia dowiedział się, że w mieście Eisenach w Turyngii istniał na cmentarzu budynek zwany przysionkiem śmierci. W marcu 1843 r. Raczyński napisał do miejscowego radnego Cala Maya z prośbą o przesłanie dokumentacji budynku. Ten, w przeciągu dwóch tygodni wysłał mu wszystkie materiały dotyczące zarówno samego przysionka, jak i sposobu jego funkcjonowania.

- Raczyński zaangażował wtedy poznańską inteligencję; Karola Libelta oraz dra Ludwika Gąsiorowskiego przy tłumaczeniu i modyfikowaniu instrukcji dla pracowników tej instytucji. Całą dokumentacje hrabia jeszcze w 1843 r. przesłał władzom miejskim, przy jednoczesnej deklaracji, że pokryje on koszty budowy przysionka śmierci oraz będzie go utrzymywał przez sześć lat funkcjonowania. Po tym okresie instytucja stać się miała własnością miasta - tłumaczył Hirsch.

Hrabiemu nie dane było jednak doczekać ukończenia budowy swego dzieła. Według historyków, zwiększające się rozczarowania i depresja arystokraty związane z budową Złotej Kaplicy oraz fundacją pomników Mieszka i Bolesława pchnęły go do samobójczej śmierci w styczniu 1845 r. Hrabia nie zapomniał jednak o projekcie przysionka śmierci i w testamencie powierzył jego realizację swojemu synowi Rogerowi.

Dom dla "pozornie umarłych", zwany także przysionkiem śmierci został ostatecznie otwarty 1 stycznia 1848 roku. - Do dziś badacze spierają się na którym z cmentarzy miało to miejsce, czy na cmentarzu parafii Marii Magdaleny, jak twierdzi prof. Witold Molik, czy na nekropolii parafii św. Marcina, jak chce prof. Janusz Karwat - zaznaczył Hirsch.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH