Trudna sztuka komunikacji między lekarzem a pacjentem Dla lekarza bardzo ważne są kompetencje komunikacyjne Fot. Fotolia

Ile razy student medycyny w czasie nauki miał możliwość zetknięcia się z pacjentem cierpiącym? Ile razy z roszczeniowym lub agresywnym? Najczęściej przyszły lekarz nie ma możliwości sprawdzenia swoich umiejętności komunikacji. Ale to zaczyna się zmieniać.

Zajęcia, podczas których student może doświadczyć takich emocji, prowadzi już kilka polskich uczelni medycznych: w Krakowie, Poznaniu, Toruniu, planuje je także Uczelnia Łazarskiego w Warszawie na nowo otwartym kierunku lekarskim. Dominującą metodą dydaktyczną jest dyskusja, studium przypadków, ogrywanie ról, wywiad z prezentacją. Ale z doświadczeń ośrodków wynika, że najlepsze efekty w nauczaniu kompetencji komunikacyjnych osiąga się dzięki współpracy z pacjentami symulowanymi.

To osoby, które odgrywają rolę pacjenta w zakresie określonej dolegliwości klinicznej. Poza tym pozostają „sobą” - ze swoją pracą, historią życia, wykształceniem, doświadczeniem, pasjami i wszystkim tym, co wnoszą do danej scenki.

Nieco inne wymagania są kierowane pod adresem pacjentów standaryzowanych - taka osoba powinna odgrywać rolę w sposób identyczny za każdym razem. W obu przypadkach kluczowa jest informacja zwrotna - z jednej strony pacjenta - jak się czuje, z drugiej studenta, pod względem swojej relacji z chorym.

- Nikt tak jak pacjent symulowany nie czuje, jaką interakcję nawiązał z nim konkretny student czy lekarz. Zdarzały nam się takie sytuacje, gdy pacjent, wciskając się w fotel stomatologiczny, nie mając już możliwości oddalenia się, powiedział do studenta: „stoi pan za blisko, a jak się pan nade mną nachylał, to nie tylko brakowało mi powietrza, ale miałem uczucie, że mnie pan dominuje w każdym możliwym obszarze” - mówi Magdalena Witt z Zakładu Ratownictwa i Medycyny Katastrof UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

- Pacjent miał prawo to powiedzieć, a student podczas takich zajęć ma jedną okazję usłyszeć tego typu prawdziwe teksty, które są świadectwem drugiej osoby - przekonuje.

Pozostaje kwestia, ilu prawdziwych pacjentów ma odwagę zwrócić się do swojego lekarza w ten sposób. Trudno jest wyobrazić sobie taki dialog w gabinecie „deficytowych” specjalistów, np. onkologa. - Tymczasem taka właściwa komunikacja przywraca godność zarówno lekarzowi, jak i pacjentowi – ocenia Katarzyna Jankowska z Katedry i Kliniki Pediatrii CMU Mikołaja Kopernika w Toruniu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH