Sztuka komunikacji z pacjentem - zaniedbana i niedoceniana przez lekarzy

Część lekarzy nie ma przekonania co do tego, że warto poznawać reguły właściwej komunikacji z pacjentem. Uważają, że lepiej poświęcić czas na zdobycie informacji, jak go skutecznie wyleczyć, niż jak go pocieszyć. - O ile w ogóle można nauczyć się czegoś tak niewymiernego, jak relacje interpersonalne - dodają sceptycy.

O efektach niedoceniania wiedzy z zakresu komunikacji z pacjentem mówił wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł w czasie V Sympozjum etycznego, które zorganizowano w ramach niedawnego XXXVII Zjazdu Towarzystwa Internistów Polskich.

Dr Radziwiłł poinformował, że z badań prowadzonych przez NRL wynika, iż sami lekarze oceniają, że nie są dobrze przygotowani do współpracy z pacjentem.

Bardziej urzędnik niż doradca
Przyczyny niskiej samooceny lekarzy są wielorakie. Na jedną z nich zwrócił uwagę tygodnik Polityka, który zauważył, że odkąd lekarze rzadziej bywają doradcami pacjentów w sprawach dotyczących ich zdrowia, a częściej są urzędnikami mającymi do wykonania określoną liczbę procedur, czasu na rozmowy z chorymi brakuje.

Ponadto podstawową normą jest dzisiaj mówienie do pacjentów otwartym tekstem, a to - dodajmy - nie wymaga wysublimowanego podejścia do chorego, raczej rzeczowego komunikatu. Według Polityki, jest to droga, którą zaczęła podążać współczesna medycyna za namową prawników.

Innym powodem słabego przygotowania lekarza do współpracy z pacjentem jest to, że w programach uczelni medycznych wiedza z tego zakresu jest marginalizowana. Jeśli już mówi się o właściwej komunikacji z chorym, to podczas zajęć fakultatywnych. Zbyt pobieżnie i za krótko, żeby wykształcić wśród studentów świadomość, że będzie im potrzebna w życiu zawodowym.

Przykład: Polska Unia Onkologii organizuje dla studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wykłady z zakresu psychoonkologii, podczas których uczy sztuki rozmowy w sytuacjach beznadziejnych. Na zajęcia przychodzi zaledwie 10 - 40 osób, a cały rocznik liczy kilkuset studentów. Być może większość nie wierzy, że w ogóle można się nauczyć właściwej komunikacji.

Podczas zdobywania specjalizacji też niewiele można się dowiedzieć. Dariusz Godlewski, onkolog z Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu, powiedział nam, że na studiach tę tematykę omawia się szczątkowo, a powinna być włączona zarówno do programu studiów, jak i do programu specjalizacji.

- Ja miałem szczęście, że mój kierownik specjalizacji robił to doskonale i mogłem nauczyć się tej sztuki jak czeladnik od mistrza. Niestety teraz kierownik specjalizacji jest bardziej administratorem niż mistrzem, więc nie można podpatrzyć, jak powinno rozmawiać się z chorym i jego rodziną - zauważa onkolog.

Onkolodzy są wyjątkowi
Onkolodzy są wyjątkiem jeśli chodzi o relacje z pacjentami. Choroba nowotworowa jest w pewnym sensie modelowa dla wielu innych chorób zagrażających życiu i stawia przed nimi wyjątkowe wyzwania. Z doświadczeń onkologów mogliby skorzystać inni lekarze.

W ramach Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego działa krajowa szkoła psychoonkologii. Prowadzone są kursy dla chorych onkologicznie, ich bliskich i dla personelu medycznego na temat pomocy psychologicznej i komunikacji.

Poza tym na uczelniach, które nauczają takiego przedmiotu jak medycyna paliatywna, na szóstym roku uczy się studentów przekazywania informacji i komunikacji z pacjentem.

- Trzeba poznać zasady komunikacji dotyczącej trudnych tematów i trzeba mieć minimum dojrzałości psychicznej. Człowiek, który sam histerycznie boi się śmierci nie będzie umiał przeprowadzić takiej rozmowy. Będzie zarażał swoim lękiem chorego - wyjaśniła prof. Krystyna de Walden-Gałuszko, psychiatra, prezes Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego, którą zapytaliśmy, jak rozmawiać z ciężko chorym, o którym wiadomo, że niebawem umrze?

Przyznała, że to arcytrudne zadanie. - Ale nie ma rady: to należy do obowiązków lekarza i pielęgniarki - niezależnie od ich konstrukcji psychicznej. Szczególnie od psychoonkologów wymaga się pewnych predyspozycji psychicznych niespotykanych w innych zawodach - podkreśliła.

12 minut na zdobycie zaufania
Powstaje jednak pytanie, czy lekarze innych specjalizacji - a pamiętajmy, że np. lekarze POZ mogą poświęcić statystycznemu pacjentowi raptem kilkanaście minut (w tym czasie muszą też zajmować się dokumentacją) - powinni uczyć się sztuki właściwych relacji z chorym, z której w codziennej praktyce rzadko będą mieli sposobność skorzystać? Tym bardziej, że poznawanie zagadnień z zakresu komunikacji interpersonalnej musi odbywać kosztem czegoś np. samokształcenia, czasu dla rodziny, snu itp.

Co do tego, że onkolodzy - czy szerzej: lekarze opiekujący się pacjentami onkologicznymi - powinni mieć praktyczne umiejętności prowadzenia trudnych rozmów, nie ma wątpliwości.

- Nawet jeśli statystyczny lekarz ma dwanaście minut dla pacjenta, to musi w tym czasie zdobyć jego zaufanie. Jeśli efektywnie gospodaruje się czasem, to może zbudować relacje z pacjentem - uważa Godlewski.

Zwraca też uwagę na jeszcze jeden aspekt tego zagadnienia. Zauważa mianowicie, że skoro lecznictwo uważane jest za branżę usługową, to stawianie na jakość obsługi pacjenta (nie tylko na samo leczenie) powinno być czymś oczywistym.

SOR uczy się komunikacji
Z tego założenia wyszła dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu i w maju zorganizowała cykl szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej dla 80 osób mających kontakt z chorymi trafiającymi na SOR.

Bożena Ropelewska, dyrektor ds. pielęgniarstwa, nie kryła w rozmowie z nami, że chodziło o wizerunek szpitala, który łatwo narazić na szwank w sytuacjach, jakie mają miejsce w SOR.

- Przeszkolona została grupa, która przyjmuje osoby znajdujące się w stanie emocjonalnego wzburzenia, cierpiące, oczekujące natychmiastowej pomocy. W kursie uczestniczyli lekarze, pielęgniarki, recepcjoniści, magazynierzy, sanitariusze - wszyscy, którzy mają jakikolwiek kontakt z pacjentem.

Dodała, że zajęcia (trwały 5 dni po 8 godzin w grupach maksimum dwudziestoosobowych) miały charakter warsztatów.

- Odgrywano scenki, jakie zdarzają się w codziennej praktyce i komentowano je, wspólnie poszukując optymalnych rozwiązań dla zainscenizowanych konfliktowych sytuacji. Dyskusje prowadził psycholog - wyjaśniła Ropelewska i zaznaczyła, że uczestnicy zajęć bardzo wysoko ocenili formę warsztatów.

SOR jest specyficznym środowiskiem, jego personel wymusza na innych jednostkach organizacyjnych (zakładach, pracowniach, oddziałach) jak najszybsze wykonanie zleconej usługi.

 - W szkoleniu chodziło też o to, żeby relacje między personelem szpitala, który współpracuje z SOR były prawidłowe - powiedziała dyrektor Ropelewska, która oczekuje, że szkolenie przyczyni się m.in. do ograniczenia skarg pacjentów na szpital.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH