Szkot leczony w Krakowie dziękuje lekarzom Zdaniem specjalistów uratowanie mężczyzny było możliwe dzięki nowoczesnemu zapleczu szpitala m.in. hybrydowej sali operacyjnej Fot. Archiwum RZ

62-letni Garry Walling ze Szkocji, leczony w Krakowskim Szpital Specjalistycznym im. Jana Pawła II, dziękował w czwartek (10 września) lekarzom za uratowanie życia i pielęgniarkom za opiekę. Gdybym był gdziekolwiek indziej w Europie, nie miałbym szans - mówił.

Garry Walling wraz z żoną Lesley po raz pierwszy przylecieli do Polski turystycznie w kwietniu ub.r. Mężczyzna nie wiedział, że cierpi na nadciśnienie tętnicze. Podczas zwiedzania Krakowa poczuł się źle, wrócił do hotelu, skąd karetką został przewieziony do szpitala. Okazało się, że nagły skok ciśnienia spowodował pęknięcie aorty piersiowej, a w konsekwencji rozwarstwienie aorty brzusznej i tętnic biodrowych - krew nie docierała do dolnej połowy ciała mężczyzny.

- Lekarze mówili, że szanse Garrego na przeżycie wynoszą 5 proc. - wspominała w czwartek jego żona Lesley Walling.

Mężczyzna przyleciał do Krakowa ponownie, razem z żoną i dwiema córkami Stacey i Gemmą, specjalnie by podziękować lekarzom za uratowanie życia. - Nie miałem okazji zrobić tego wcześniej, bo przez 46 dni byłem w śpiączce farmakologicznej. Moje szanse na przeżycie były niewielkie, ale dzięki umiejętnościom specjalistów i zastosowanym procedurom jestem tu dzisiaj. Gdybym był gdziekolwiek indziej w Europie nie miałbym szans, byłbym martwy - mówił Garry Walling.

Szkot przeszedł w Krakowie trzy operacje. Lekarze z Oddziału Chirurgii Naczyń z Pododdziałem Zabiegów Endowaskularnych oraz z Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Medycznej podjęli się jego leczenia z wykorzystaniem specjalistycznej i drogiej procedury wszczepienia do rozwarstwionej aorty - dwóch stentgraftów (rodzaj protezy naczyniowej).

Podczas kolejnej operacji założyli mu stenty, by poprawić ukrwienie nóg. Trzecia operacja była konieczna, bo mężczyzna miał krwotok z naczyniaka w jamie nosowo-gardłowej, którego nie można było zatamować konwencjonalnymi metodami.

W sumie Garry Walling przebywał w szpitalu 52 dni, z czego 46 w śpiączce farmakologicznej. Był m.in. żywiony pozajelitowo i dializowany.

- Była to ciężka praca całego zespołu. 52 dni walczyliśmy o życie Garrego i jesteśmy szczęśliwi widząc go w zupełnie dobrej kondycji - mówił dr Robert Musiał z Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Medycznej. Dodał, że uratowanie mężczyzny było możliwe dzięki nowoczesnemu zapleczu szpitala m.in. hybrydowej sali operacyjnej. - Do tego mamy zespół ludzi, którzy całe swoje serce wkładają w pomoc chorym. Takie chwile podziękowania są dla nas cenne - podkreślił.

CZYTAJ TAKŻE

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH