Odnaleziony noworodek - dwudniowy chłopiec - został już zbadany przez lekarza neonatologa. - Dziecko jest w stanie dobrym. Nie miało żadnych oznak wyziębienia, czy odwodnienia. Jest karmione przez mamę - powiedział PAP rzecznik szpitala im. S. Żeromskiego, Leszek Góra.
Kobieta z poszukiwanym noworodkiem została zatrzymana w jednym z nowohuckich mieszkań. Zostanie przesłuchana. Według policji przyznała, że to ona wyniosła dziecko ze szpitala.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 21-latka z noworodkiem pojechała do swojej przyszłej teściowej; ta zdziwiona nie była, ponieważ wcześniej dziewczyna była w ciąży.
W sobotę między godziną 3 a 4 nad ranem do szpitala im. S. Żeromskiego na salę, na której leżały matki z dziećmi, weszła młoda kobieta i oświadczyła, że zabiera dwudniowego chłopca na badania. Była ubrana w dżinsy i niebieski golf. Miała przy sobie turystyczną torbę. Dopiero po chwili okazało się, że nie jest to nikt z personelu medycznego, a dziecko zniknęło.
W szpitalu zostanie wszczęte bardzo szczegółowe postępowanie wyjaśniające, w jaki sposób kobieta zdołała wejść na oddział położniczy, a później opuścić budynek.
W poszukiwaniach porwanego noworodka uczestniczyło ok. 100 policjantów. Użyto też psów tropiących.
Dziennikarka RMF FM rozmawiała z ojcem porwanego malucha. - Nikomu nie życzę tego, co przeżyliśmy dzisiaj rano. Chciałbym zaapelować do dyrektorów szpitali, żeby baczniejszą uwagę zwracali na oddziały noworodkowe - mówi mężczyzna. Jednocześnie podziękował policji i tym wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwania jego syna.
Jak poinformował TVN24 rzecznik krakowskiej policji Dariusz Nowak, porywaczka była w szoku po stracie dziecka i nie mogła się z tym pogodzić.
Według TVN24, 21-letnia porywaczka poroniła w sierpniu. Nie mogła się jednak pogodzić z tą tragedią i udawała, że nadal jest w ciąży - chodziła nawet w ciążowych ubraniach. Kiedy nadchodził termin, w którym miało się narodzić jej dziecko, postanowiła porwać noworodka.
- Kobieta jest w szoku po stracie dziecka. To jest delikatna sprawa – powiedział rzecznik policji.
MZ przypomina o konsekwencjach ustawy o działalności leczniczej