Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 17-10-2019 07:00

STOP NOP: "na OIT lekarze prawdopodobnie doprowadzają do śmierci pacjentów"

W środę wieczorem (16 października) na facebookowej stronie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach "STOP NOP" został opublikowany apel, w którym organizacja prosi rodziny pacjentów, którzy zmarli na oddziałach intensywnej terapii, o sprawdzenie w dokumentacji medycznej, jakie leki zostały im podane. "Jeśli masz wiedzę lub podejrzenie, że mogło dojść do eutanazji w szpitalu prosimy o kontakt!!!" - czytamy.

Fot. PTWP

"Mamy podejrzenia, że w polskich szpitalach dochodzi do eutanazji pacjentów" - informuje STOP NOP i opisuje mechanizm rzekomego procederu. O sprawie portal rynekzdrowia.pl pisze jako pierwszy.

W czwartek wieczorem (17 października) na wpis zdecydowanie zareagowało Ministerstwo Zdrowia, które na podstawie art. 304 & 1 Kodeksu postępowania karnego złożyło do Prokuratury Rejonowej Poznań Stare Miasto zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby obsługujące facebookowy profil STOP NOP.

Także w związku z wpisem dzień później (18 października) Naczelna Izba Lekarska w imieniu swoim i wszystkich  Okręgowych Rad Lekarskich zapowiedziała złożenie zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa do Prokuratora Generalnego i Prokuratory Rejonowej Warszawa-Mokotów.

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej Artur de Rosier zadecydował o złożeniu odrębnego wniosku przez Wielkopolską Izbę Lekarską do Prokuratury Rejonowej Poznań Stare Miasto.

Sprawą ma zająć się także Zarząd Krajowy OZZL.

W internecie zarówno pod samym wpisem, jak i na grupach/forach środowisk lekarskich, pojawiło się tysiące komentarzy wyrażających oburzenie i sugerujących ukaranie STOP NOP.

STOP NOP opisuje proceder
Stowarzyszenie twierdzi, że na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii chory często wymaga długotrwałej opieki, a szpital nie ma interesu w tym, żeby długo „trzymać” pacjenta na jednym łóżku, bo oddział musi zarabiać. "Lekarze podają leki po to, żeby zwolnić miejsce dla następnego przypadku medycznego" - czytamy.

Według STOP NOP lekarze wprowadzają pacjenta w stan sedacji za pomocą leków - propofol, fentanyl, kwetapina, morfina, oxynorm. "W historii choroby takiego pacjenta widnieje zapis lekarza: pacjent bez świadomości, nieprzytomny, głęboko nieprzytomny. Kolejnym krokiem jest wykonywanie procedur: tracheostomii i PEG, które według lekarzy są konieczne dla dobra pacjenta (procedury medyczne dobrze opłacane przez NFZ)" - pisze stowarzyszenie.

Dalej czytamy, że "ostatnim krokiem jest podanie śmiertelnej dawki środka przeciwbólowego z grupy silnych opiatów tj. morfina, oksykodon, żeby „ulżyć” choremu w cierpieniu". Według STOP NOP za pomocą tych leków wprowadza się pacjenta w stan głębokiej sedacji (głębokiej nieprzytomności), doprowadza do depresji układu oddechowego, zatrzymania krążenia i w konsekwencji śmierci z udziałem lekarza.

Stowarzyszenie zaznacza, że apel do rodzin umieszcza grzecznościowo. Apeluje też o "ostudzenie emocji", ponieważ "sprawa jest w prokuraturze i dotyczy prawdziwej historii".

Reagują lekarze, izby okręgowe, RPP
Do wpisu stowarzyszenia odniósł się lekarz Dawid Ciemięga, znany z walki z tzw. pseudomedycyną i hejtem w internecie.

"Bardzo się cieszę, że daliście mi 100 tysięcy na zrobienie filmu o tej organizacji, czuję się zobowiązany i zdeterminowany, aby zrobić absolutnie wszystko, aby cała Polska zrozumiała co to za nienormalni ludzie" - pisze na swoim profilu Ciemięga.

Czytaj też: Ciemięga: ujawnianie oszustów od biorezonansu i żywej kropli krwi idzie świetnie

Lekarz zaznacza, że to m.in. dzięki jego działaniom STOP NOP nie jest już autorytetem dla ludzi szukających informacji nt. szczepień w internecie, a "ich wiarygodność leci na łeb". Przypomina, że jego projekt jest w trakcie realizacji i wyraża nadzieję, że "STOP NOP upadnie całkowicie".

Na oskarżenia stowarzyszenia zareagował też bydgoski lekarz i związkowiec Bartosz Fiałek, przewodniczący OZZL w regionie kujawsko-pomorskim.  W mediach społecznościowych napisał, że w jego ocenie to sprawa dla samorządu lekarskiego ze zgłoszeniem do prokuratury włącznie. 

Zaznaczył, że wskazywanie, iż lekarze w OIT dopuszczają się "cichej eutanazji", ponieważ liczy się dla nich zysk (nie dla pracodawców) jest kompletną bzdurą. 

"Brak reakcji doprowadza do rozlewu tej quasiwiedzy w internecie i naraża Polki i Polaków, ich dzieci, na utratę zdrowia i życia. Takie zachowania powinny być piętnowane i zakazane" - podsumował.

"Właśnie się dowiedziałam, że stosując opioidy u pacjenta na Oddziale Intensywnej Terapii mogę być oskarżona o celowe działanie na jego niekorzyść włącznie z intencją uśmiercenia go celem zwolnienia miejsca dla następnego chorego gdy poprzedni przestanie być już opłacalny... Ja... Nawet nie wiem jak to skomentować!" - napisała z kolei Michalina Olejniczak, lekarka z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.

Wielkopolska Izba Lekarska poinformowała, że wraz z innymi OIL i ich biurami prawnymi pracuje nad podjęciem odpowiednich kroków prawnych w tej sprawie.

"Jest to niedopuszczalne pomówienie, które wzbudziło słuszny protest z Państwa strony. Dziękuję za wszystkie przesłane informacje i komentarze w tej sprawie. Zwróciłem się do Prezesa PTAiIT jako stowarzyszenia posiadającego osobowość prawną o podjęcie działań mających na celu zablokowanie posta i zgłoszenie sprawy do prokuratury" - napisał na Facebooku prof. Radosław Owczuk, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

W sprawę włączył się również Rzecznik Praw Pacjenta, podkreślając, że sugerowanie, iż za podawaniem na OIT opioidów stoi za tym rzekoma chęć „eutanazji” pacjentów, jest głęboko niegodziwe i budzi jego stanowczy sprzeciw.

Są przeprosiny, ale...
Cały apel stowarzyszenia można było przeczytać TUTAJ. W czwartek (17 października) w godzinach przedpołudniowych stowarzyszenie zdecydowało się usunąć kontrowersyjną treść (można ją jednak zobaczyć klikając na opcję "wyświetl historię edycji"). Najpierw informowano, że w tym miejscu pojawi się komunikat od autora apelu, ponieważ "dotychczasowa treść posta budzi zbyt wiele negatywnych emocji", mimo iż "historia jest prawdziwa, konsultowana z lekarzami i sprawą zajmuje się prokuratura". O godz. 15. STOP NOP opublikowało przeprosiny "autorów teksu zawartego w apelu".

Ci "przepraszają osoby, które sumiennie wykonują swój zawód medyczny i które poczuły się lub mogły poczuć się pomówione, urażone, poniżone w opinii publicznej lub poczuły się narażone na utratę zaufania potrzebnego do dalszego sumiennego wykonywania zawodu medycznego zgodnie z najlepszą wiedzą i sztuką medyczną z powodu opublikowanych treści zawartych w apelu".  

Autorzy wyjaśniają, że zamieszczony apel służył wyłącznie obronie społecznie uzasadnionego interesu i miał zapobiec ewentualnemu niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka.

W przeprosinach powołują się na sprawę, którą rzekomo bada prokuratura i która ma dotyczyć pacjenta nieleczonego onkologicznie i z powodu bólu (waga ok. 70 kg). Przypadek ten  - zdaniem autorów przeprosin - "może prawdopodobnie wyglądać na przeprowadzenie eutanazji w szpitalu bez zgody chorego i rodziny".

"Dawki leku: morfina 145 mg na dobę; insulina przy bardzo niskim poziomie glikemii w bardzo dużych dawkach (glikemia 54-77ng/dl, podana dawka insuliny - 56j). Zgon nastąpił w szpitalu w wyniku zatrzymania krążenia. Dysponujemy dokumentacją medyczną opisanego przypadku" - czytamy.

Jednocześnie w sprostowaniu ponowiony jest apel, by rodziny zmarłych na OIT sprawdziły w dokumentacji medycznej, jakie leki zostały podane choremu i jeśli mają wiedzę lub podejrzenie, że mogło dojść do eutanazji w szpitalu, proszone są o kontakt.