Rządowe bilety na Euro 2012 z internetowej aukcji. Były wiceminister zdrowia: zrobiono mi świństwo

Bilety oznaczone adnotacją "Government of Poland" znaleźliśmy na aukcji internetowej. Ustaliliśmy, że były przeznaczone dla resortu zdrowia oraz uzyskaliśmy informację, która osoba je zamawiała - poinformowała Katarzyna Kochaniak, rzeczniczka Ministerstwa Sportu i Turystyki. - Dobry znajomy zrobił mi świństwo - tłumaczy w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Andrzej Włodarczyk, były wiceminister zdrowia, który przyznaje, że to zamawiane przez niego bilety znalazły się na internetowej aukcji.

Jak tłumaczy nam Andrzej Włodarczyk w zeszłym roku, jego długoletni znajomy jeszcze z dzieciństwa, Bogdan Jabłoński, mieszkający na stałe w USA, zagorzały fan piłki nożnej, zwrócił się do niego z prośbą o bilety na Euro 2012. Ponieważ w tym czasie w Ministerstwie Zdrowia były zapisy na zakup ówczesny wiceminister zgłosił swoje zainteresowanie.

- Od razu poinformowałem, że są to bilety dla mojego przyjaciela ze Stanów. Wylosowano dla mnie 8 biletów na kwotę w sumie około 5 tys. zł, którą mój znajomy zwrócił mi po tym, jak otrzymał bilety - wyjaśnia Andrzej Włodarczyk. Dodaje, że na biletach od początku były dane Bogdana Jabłońskiego.

- Poinformowałem go wyraźnie w rozmowie telefonicznej, że są to bilety z puli rządowej i że są niezbywalne, nie można ich odsprzedawać - mówi nam Andrzej Włodarczyk.

MZ zapewnia: bilety rozdysponowane prawidłowo
Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia poinformowała w komunikacie, że pula biletów przekazanych do resortu w grudniu 2011 r. została rozdysponowana zgodnie z obowiązującą w tym zakresie procedurą. Resort zdrowia otrzymał 52 bilety, z czego 37 zostało rozdystrybuowanych i zakupionych przez pracowników. Pozostałe bilety zostały zwrócone do Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Jak informuje Gołąbek każdy z pracowników resortu, który zdecydował się na zakup biletów, był zobowiązany do podpisania oświadczenia o zapoznaniu się z „Regulaminem dystrybucji biletów na mecze Finałowego Turnieju UEFA EURO 2012 wśród pracowników administracji publicznej”.

Według zapisów regulaminu osoba, będąca pracownikiem administracji publicznej może zdecydować się na nabycie biletu na rzecz osoby trzeciej, w tym również nie będącej pracownikiem administracji publicznej. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku wiceministra Andrzeja Włodarczyka. Jednak regulamin wskazuje też, że osoba nabywająca bilet na rzecz osoby trzeciej, bierze pełną odpowiedzialność za osobę, na rzecz której nabyła bilet.

Jak informuje Gołąbek biletu pochodzącego z puli przeznaczonej dla pracowników administracji publicznej, nie może zbyć ani osoba nabywająca go na własny użytek, ani osoba, na rzecz której nabyto bilet. Dodaje, że Ministerstwo Zdrowia nie ponosi odpowiedzialności za ewentualną dalszą, niezgodną z regulaminem dystrybucję biletów.

Będzie zgłoszenie do prokuratury?
Bilety z puli rządowej, które Ministerstwo Sportu i Turystyki odnalazło na aukcji internetowej uprawniały m. in. do wstępu na mecz półfinałowy 28 czerwca w Warszawie, na mecz ćwierćfinałowy i na jeden w fazie grupowej.

- O zaistniałej sytuacji poinformowaliśmy władze UEFA. Nasz departament prawny sprawdza teraz, czy są podstawy do zgłoszenia tej sprawy do prokuratury - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Katarzyna Kochaniak.

Dodaje, że bilety były wystawiane na aukcjach zdecydowanie powyżej ceny zakupu. Przykładowo jeden bilet na mecz półfinałowy 28 czerwca w Warszawie kosztował 1080 zł. Na aukcji były wystawione dwa bilety za 2,2 tys. dolarów.

- Mówiłem znajomemu, że to draństwo, że wiedział o braku możliwości odsprzedawania tych biletów, jednak nie dość, że je sprzedawał, to jeszcze próbował na tym zarobić - wyjaśnia nam zdenerwowany Andrzej Włodarczyk.

Resort zapytał
Jak opowiada nam były wiceminister, od początku Mistrzostw Europy miał przekonanie, że jego znajomy chodzi na mecze, ponieważ przyjechał do Warszawy w czasie Euro.

Dopiero we wtorek (26 czerwca) wieczorem z Andrzejem Włodarczykiem skontaktował się resort zdrowia z informacją, że Ministerstwo Sportu i Turystyki ma wiedzę, z której wynika, że bilety kupione za jego pośrednictwem, zostały wystawione do sprzedaży na amerykańskiej platformie aukcyjnej eBay. Włodarczyk skontaktował się natychmiast z Bogdanem Jabłońskim.

- On jednak zaprzeczył, jakoby odsprzedawał uzyskane ode mnie bilety, twierdził że nadal je ma i chodzi na mecze - mówi nam były wiceminister. Po zweryfikowaniu przekazanych mu przez znajomego informacji w środę (27 czerwca) zadzwonił do niego po raz kolejny.

- W rozmowie przyznał się do odsprzedaży biletów, podkreślając, że nie widzi problemu. Przekonywałem go, że zrobił mi świństwo, że wiedział o braku możliwości odsprzedaży - opowiada Andrzej Włodarczyk.

Jak informuje były wiceminister, znajomy obiecał, że podpisze oświadczenie o treści: "Zobowiązałem się wobec Pana Andrzeja Włodarczyka przeznaczyć bilety (8 sztuk) na cztery mecze Euro 2012, które kupiłem dzięki Panu Andrzejowi Włodarczykowi, ówczesnemu wiceministrowi zdrowia, na własne osobiste potrzeby, bez zamiaru ich odsprzedaży. Jednocześnie oświadczam, że Pan Andrzej Włodarczyk nie miał wiedzy, że wyżej wymienione bilety wystawiłem do sprzedaży na aukcji w internecie".

"Kolega rujnuje mi reputację"
Jednak Bogdan Jabłoński nie stawił się w czwartek (28 czerwca) na umówione z Andrzejem Włodarczykiem spotkanie, na którym miał podpisać oświadczenie. Były wiceminister zdrowia przypuszcza, że opuścił on granice Polski i wrócił do USA. Bogdan Jabłoński ma podwójne obywatelstwo polskie i amerykańskie.

- Zadzwoniłem do pana ministra Bartosza Arłukowicza i przeprosiłem go, że resort jest razem ze mną wmieszany w tą całą sytuację, że padły podejrzenia na wiele osób. Osobiście wytłumaczyłem ministrowi sytuację. Jest mi wstyd wobec premiera, wobec moich szefów, wobec ludzi, którzy mnie znają - mówi nam Andrzej Włodarczyk i zapewnia jednocześnie, że nie miał zielonego pojęcia o działaniach swojego znajomego.

- Rujnuje moją reputację, nazwisko moje i moich bliskich. Wychodzę na krętacza, który usiłował parę groszy zarobić na biletach uzyskanych drogą rządową - denerwuje się Andrzej Włodarczyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH