Resuscytacja przywraca życie raz na 10 prób. Seriale kreują inny obraz Resuscytacja przywraca życie raz na 10 prób. Seriale kreują inny obraz. Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

Mamy nierealistyczne wyobrażenia o resuscytacji - wykazały badania w USA. Aż 75 proc. badanych sądzi, że po nagłym zatrzymaniu krążenia może ona uratować człowieka. Tymczasem zwykle krążenie udaje się przywrócić jedynie 10 proc. ludzi.

Przekonują o tym specjaliści na łamach "American Journal of Emergency Medicine".

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa stosowana jest, kiedy dojdzie do nagłego zatrzymania krążenia krwi na skutek zatrzymania akcji serca. Może do tego doprowadzić zawał serca, ale częściej wywołuje je groźna arytmia serca, np. migotanie komór. Dla przywrócenia krążenia konieczna jest wtedy przede wszystkim defibrylacja, czyli zastosowanie impulsu elektrycznego zdolnego przywrócić normalną pracę mięśnia sercowego.

W filmach i serialach telewizyjnych często pokazywana jest akcja reanimacyjna z użyciem defibrylatora, pod wpływem której zwykle udaje się uratować chorego. Niestety, w praktyce medycznej tak nie jest. Główna autorka badania Lindsey Ouellette z Michigan State University twierdzi, że w razie nagłego zatrzymania krążenia udaje się uratować zaledwie 10,6 proc. pacjentów (uwzględniając jedynie tych, których potem wypisano ze szpitala).

Potoczne wyobrażenia o resuscytacji krążeniowo-oddechowej są jednak zupełnie inne: wydaje się nam, że wystarczy ją zastosować, żeby uratować komuś życie. Skutki tego są takie, że kiedy nie udaje się uratować chorego, wielu osobom wydaje się, że lekarze lub ratownicy starali się niedostatecznie lub coś zaniedbali.

Lindsey Ouellette wraz ze swym zespołem pokazywała ochotnikom różne akcje reanimacyjne. Podczas jednej z nich ratowano 54-letniego mężczyznę z zawałem serca, do którego doszło w jego domu. Aż 72 proc. badanych uznało, że ta akcja zakończy się powodzeniem, a 65 proc. twierdziło, że pacjent nie będzie nawet odczuwał żadnych uszkodzeń neurologicznych (do jakich może dojść na skutek niedotlenienia mózgu w trakcie zatrzymania krążenia).

Podczas kolejnej pokazywanej resuscytacji ratowano ośmioletnie dziecko po zatrzymaniu krążenia spowodowanego arytmią serca. W tym przypadku 71 proc. badanych uznało, że będzie można je uratować, a 64 proc. twierdziło, że dziecko nie będzie odczuwało żadnych skutków neurologicznych.

- Wiele osób uważa, że jak uda się kogoś reanimować, to później będzie mógł normalnie funkcjonować nie wymagając żadnej opieki - podkreśliła Ouellette w wypowiedzi dla Reutersa.

Specjalistka dodała, że w jej badaniach uczestniczyły osoby, spośród których 70 proc. przyznało, że oglądało seriale telewizyjne o tematyce medycznej, takich jak "Ostry dyżur".

Dr Juan Ruiz-Garcia z Universitario de Torrejon podkreślił, że resuscytacja krążeniowo-oddechowa jest jedną z wielu terapii medycznych i nie należy jej traktować jak cudownej metody uzdrawiania.

Carolyn Bradley z Yale-New Haven Hospital w Connecticut podkreśliła, że w szpitalu podczas resuscytacji chory zostaje na ogół odseparowany od swych bliskich, jeśli znajdują się oni w pobliżu i nie uczestniczą w ostatnich chwilach jego życia (kiedy nie uda się go uratować). Jej zdaniem, powinno się rozmawiać o tym, czym jest reanimacja i jakie są jej możliwości oraz skutki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH