Dr Mariusz Malicki:
Z doktorem Mariuszem Malickim, prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Częstochowie rozmawiamy między innymi o tym, dlaczego lekarze gotowi są narażać swoje życie dla ryzykownego hobby.
Przyjechał ryczącym harleyem. Zdjął kask i wyciągnął rękę na powitanie:
– Jestem dr Mariusz Malicki, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Częstochowie.
RZ: – Do pracy też Pan jeździ w czarnym kombinezonie i z pomarańczową apaszką pod szyją?
Dr Mariusz Malicki: – Jak ładna pogoda, to wsiadam na motor.
– Co na to pacjenci?
– Patrzą zaciekawieni, że doktor przyjechał na motorze. Z sympatią wypytują, a ja odpowiadam, że to moje hobby. Pewnie są i tacy, którzy przypną mi jakąś łatkę, ale generalnie ludzie pozytywnie odbierają moje zamiłowanie do motorów.
– Nie przyklejają łatki „dawca narządów”?
– Znam ten stereotyp. Utrwalony został nawet w policyjnej reklamie. Cóż, poniekąd to prawda. Ale łatka dotyczy tych ze ścigaczy. To młodzi ludzie, którzy giną szybką śmiercią i mają zdrowe narządy. Na ciężkich maszynach jeżdżą stateczni panowie, którzy nie do końca są zdrowi i nie szarżują...
– Mam uwierzyć, że lekarze-motocykliści „prują” 50 km na godzinę?
– Z taką prędkością też. I szybciej też, ale tylko wtedy, kiedy wiedzą, że mogą jechać bezpiecznie.
– Nie czarujmy się. Znam statystyki dotyczące wypadków…
– Jak Pan zna, to niech Pan powie, co jest najczęstszą przyczyna wypadków?
– Nadmierna prędkość.
– Najczęstszą przyczyną wypadków motocyklowych jest stan dróg: rozsypany piasek, żwir, koleiny. Pewnie, że prędkość też w jakimś stopniu. Ale proszę zauważyć, że lekarze to ludzie z bagażem doświadczeń i w określonym wieku, którzy naoglądali się wypadków.
– Ratował Pan kiedyś ofiarę wypadku motocyklowego?
– To jest przykry widok, z którym obcują koledzy z oddziałów wypadkowych.
– I nie odradzają innym wsiadania na motor?
– Mam kolegów, którym motocykle bardzo się podobają i chętnie by jeździli, ale czują respekt. Naoglądali się ludzkich tragedii, więc nie podejmują tematu. Jest też druga grupa w naszym środowisku. To członkowie ogólnopolskiego Klubu Motocyklowego DoctoRRiders FG Łódź, jednego z największych w Polsce. Zrzesza ok. 270 członków i sympatyków... Członkiem klubu ma prawo zostać wyłącznie lekarz, który może wprowadzić do klubu jednego sympatyka. Ja jestem członkiem klubu, a sympatykiem jest moja małżonka, z zawodu nauczycielka, która też ma swój motocykl. Razem jeździmy.
Czytaj więcej: zlot lekarzy motocyklistów | wypadki drogowe | hobby | Mariusz Malicki
Katowice: kto ma kreować i planować politykę zdrowotną?