Przebiegł Irlandię dla podopiecznych Fundacji "Mimo Wszystko"

Tomasz Manikowski przebiegł po drogach Irlandii przez 21 dni ponad 1028 km. Dzień po dniu przemierzył łącznie ponad 23 dystanse maratonów. Technik ogrodnik spod Gorzowa Wielkopolskiego, pracujący obecnie w irlandzkiej piekarni, postawił sobie za cel wsparcie Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko". Przy okazji zrobił ważny krok w kierunku integracji Polaków mieszkających na Zielonej Wyspie.

– Cieszę się, że udowodniłem sobie i tym, którzy twierdzili, że pokonanie tej trasy jest niewykonalne, że chęć i motywacja mogą wiele: to, co wydaje się niemożliwe, staje się możliwe – mówił na mecie zmęczony, ale szczęśliwy Tomasz Manikowski.

Dlaczego bieganie?

Ponieważ to właśnie ono stało się pasją, która pozwoliła Tomaszowi wyzwolić się z nałogu. Przez osiem lat walczył z alkoholizmem. Pomogli terapeuci i długie dystanse pokonane na własnych nogach.

– Bieg pozwala mi utrzymać formę fizyczną i psychiczną. W ruchu mam czas na przemyślenia, modlitwę, na wyciszenie się. Bieganie pomaga mi pokonać słabości, to mój sposób na nowe, lepsze życie. To także kwestia motywacji. Mam dla kogo biec i dam z siebie wszystko, żeby dotrzeć do mety – wyjaśniał biegacz przed startem.

Po osiągnięciu celu nie ukrywał jednak, że było ciężko. Ciężej, niż przypuszczał. W czasie biegu na odcinku trasy do Midleton dostał udaru słonecznego. Kolejne dwa dni były bardzo trudne.

– To nie było jednak najgorsze: na trasie jednego z górskich odcinków, kiedy musiałem podbiec siedem kilometrów pod górę, doszło do zapalenia ścięgna, z którym biegłem już do końca – wspomina w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Tomasz Manikowski.

Po drodze był Smoleńsk
Manikowski rozpoczął swój bieg w sobotę 10 kwietnia spod Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Dublinie. Choć założenia sportowe były bardzo ambitne, to jednak nie one były najważniejsze. Najistotniejszy w całym przedsięwzięciu był fakt, że Manikowski podjął taki wielki wysiłek na rzecz podopiecznych Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko”.

Zebrane w ten sposób środki miały zostać przeznaczone na zakup wyposażenia „Doliny Słońca” – Ośrodka Rehabilitacyjno-Terapeutycznego w Radwanowicach pod Krakowem.

Tymczasem pół godziny po rozpoczęciu biegu do Tomasza dotarła wiadomość o katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Pojawiło się pytanie, czy kontynuować bieg w obliczu takiej tragedii? To pytanie stawiano sobie także w Fundacji Anny Dymnej. Ostatecznie Tomasz biegł dalej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH