Polskie ratowniczki ponownie wyruszają do Ghany

Jak wyjaśnia nam Katarzyna Sas, ratownik medyczny, słowem "Obruni" określa się w Ghanie białego człowieka. Taki przydomek przylgnął także do niej, kiedy trafiła do Afryki po raz pierwszy. Razem z Natalią Morawską, ratownikiem medycznym, technikiem farmaceutą i studentką pielęgniarstwa, zamierza tam wrócić po raz kolejny.

Katarzyna wyjechała do Ghany w ramach programu EVS (European Voluntary Service). Do projektu zatrudniono cztery osoby: z Włoch, Portugalii, Słowacji i Polski. Jej powierzono stanowisko koordynatora projektów medycznych podczas epidemii cholery. Pełniła je przez rok.

- To była bardzo frustrująca praca, bo wszystkie dotychczasowe doświadczenia trzeba było dostosować do zupełnie innych warunków kulturowych. Zaraziłam się tam wówczas malarią i… Afryką. Mój wyjazd planowany w lutym 2017 r. będzie już trzecią podrożą na ten kontynent i jestem przekonana, że na tym nie poprzestanę. Ludzie czekają tam na pomoc, a jej niesienie stało się jednym z moich życiowych celów - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Sas.

Gdy brakuje wszystkiego
Katarzyna zaraziła swoją fascynacją Afryką koleżankę ze studiów, Natalię.

- Bez względu na warunki pacjent jest pacjentem, krew każdego z nas jest czerwona, a zasady opatrywania ran są takie same. To, co najbardziej mi przeszkadzało, to brak dostępności do profesjonalnych środków dezynfekcyjnych. Trzeba było sobie radzić za pomocą prymitywnych metod - mówi Natalia.

Dodaje, że lizol czy amoniak do dezynfekcji sprzętu, karetek czy podłóg w ambulatorium jest tam czymś powszechnym i jedynym, a do braku podstawowych narzędzi pracy dochodzą też inne problemy.

- Ratownicy w Ghanie często nie mają podstawowej wiedzy z zakresu anatomii i  fizjologii. Bywa, że są rekrutowani prosto z ulicy. W karetce, w które pracowałam,  za wyposażenie służyły dwie deski, kilka bandaży, wata, woda utleniona i rękawiczki. Frustrująca była świadomość jak wiele mogłabym zrobić mając do dyspozycji to, co w Polsce jest standardem - zauważa Katarzyna Sas.

Jak podkreślają ratowniczki, trudno się w tych warunkach dziwić, że coraz większy udział w ogólnej śmiertelności mieszkańców Ghany zaczynają mieć ofiary wypadków, które nie otrzymując właściwej pomocy umierają na skutek urazów powypadkowych.

Specjalny podręcznik
Katarzyna i Natalia założyły, że celem najbliższego 5-6- tygodniowego wyjazdu do Ghany będzie przeszkolenie około 50 pracowników ochotniczego pogotowia ratunkowego, którzy później przeszkolą następnych. Tym razem Polki zrealizują specjalny program szkolenia, inny niż te, które znamy w Europie.

- Nie ma sensu uczyć tamtejszych ratowników jak wykorzystać zaawansowane techniki udrażniania dróg oddechowych, analizować EKG, uczyć obsługi USG, bo nie ma tam dostępu do takiego sprzętu. Będziemy zatem uczyć m.in. zasad bezpiecznego transportu poszkodowanych - mówi Sas.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH