PAP/Rynek Zdrowia | 08-04-2017 11:37

Pamiątki obozowej lekarki Stefanii Perzanowskiej trafiły do Muzeum na Majdanku

Kiedy będziesz do mnie wysyłać paczkę, bardzo Cię proszę, abyś po wewnętrznej stronie chleba wycięła kwadracik, będzie to znaczyło, że u was wszystko dobrze - pisała do córki Stefania Perzanowska podczas pobytu w niemieckim obozie koncentracyjnym w Lublinie. Ten i ponad 500 innych dokumentów rodzina lekarki przekazała do Muzeum na Majdanku.

W przekazanej muzeum kolekcji jest ponad 500 oryginalnych dokumentów. Fot. Archiwum

Perzanowska z zawodu była internistką. Została aresztowana w Radomiu w listopadzie 1942 r. za działalność w ruchu oporu; po brutalnym śledztwie przewieziono ją w styczniu 1943 r. na Majdanek. Dzięki jej inicjatywie powstał w obozie rewir kobiecy - obejmujący najpierw jeden, a potem kilka baraków obozowych, w których był szpital obozowy - gdzie nie tylko starała się pomagać chorym, ale też ukrywała skrajnie wyczerpane lub skazane na śmierć kobiety, fałszując w tym celu dokumentację medyczną.

W obozie Perzanowską darzono szacunkiem. Z Majdanka w kwietniu 1944 r. razem z personelem szpitala obozowego została wywieziona do obozu Auschwitz-Birkenau. Potem była też więźniarką obozów w Ravensbrueck i Neustadt-Glewe. Wszędzie tam jako lekarz niosła pomoc chorym.

W przekazanej muzeum kolekcji jest ponad 500 oryginalnych dokumentów z lat 1911-1974, dotyczących Perzanowskiej. - Najcenniejsze dla nas to prawie 200 dokumentów, które pochodzą z czasów wojny. Są to m.in. przepiękne, czułe grypsy, czyli nielegalna korespondencja, którą Stefania Perzanowska wysyłała do swojej córki Zofii, do Warszawy, a także maskotki potajemnie przemycane z Majdanka - podkreśla Marta Grudzińska z działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku.

Informacje o obozie przekazywane przez lekarkę są krótkie i zwięzłe: "Mam się dobrze, jestem zdrowa, dużo pracuję, ale nie martw się Zosiu, ja zawsze dużo pracowałam. Mam tu pacjentki, które są mi bardzo wdzięczne. Zobacz, dostałam od nich osiołka, załączam Ci go. Dbaj o niego, proszę Cię. Przybył na Majdanek transport Greczynek chorych na malarię z Oświęcimia, teraz się nimi opiekuję".

"Nie pisz do mnie ponieważ teraz ludzie, którzy piszą grypsy, są szczególnie narażeni. Grypsy są przechwytywane, jest niebezpiecznie. Zosiu, kiedy będziesz do mnie wysyłać paczkę, bardzo Cię proszę, abyś po wewnętrznej stronie chleba wycięła kwadracik, będzie to znaczyło, że u was wszystko dobrze" - pisała matka do córki.

W kolekcji znajdują się 32 oryginalne grypsy z Majdanka i blisko sto listów Zofii do rodziny. Jak podkreśla Grudzińska, w listach tych opisane są m.in. starania o uwolnienie matki z obozu, poszukiwania sposobów przemycania na Majdanek np. leków czy książek, o które matka prosiła w grypsach. Na podstawie listów Zofii można odtworzyć realia życia codziennego w okupowanej Warszawie. Widać też jak z czasem zmienia się język korespondencji na bardziej konspiracyjny, a informacje w kolejnych listach są szyfrowane.

Wśród dokumentów przekazanych Muzeum znajdują się również te dotyczące powojennej działalności Perzanowskiej, m.in. rękopisy artykułów naukowych, notatki, liczne legitymacje, dyplomy i odznaczenia za działalność społeczną i udział w ruchu oporu, wycinki artykułów z ówczesnej prasy.

W kolekcji jest też ponad 80 osobistych pamiątek, w tym m.in. recepty i wizytówki dr Perzanowskiej, przyrządy medyczne, którymi się posługiwała: stetoskopy, igły, strzykawki, buteleczki po medykamentach, ampułki z lekami, a także puderniczka, spinki do włosów.

Są także przedmioty z obozów: opaska z napisem "Revier", numer więźniarski z Ravensbrueck, trójkąt z oznaczeniem więźnia politycznego, oraz maskotki - filcowy osiołek, szmaciany króliczek - które Perzanowska otrzymała od współwięźniarek z Majdanka i potajemnie wysłała córce.

Dokumenty i przedmioty należące do Stefanii Perzanowskiej - jednej z najbardziej zasłużonych byłych więźniarek Majdanka - przekazali muzeum jej wnukowie Krzysztof i Andrzej Korczakowie. - To dla nas bezcenny dar - podkreśla Grudzińska.

Po wojnie Stefania Perzanowska wróciła do Radomia, gdzie pracowała w szpitalu. - We własnym mieszkaniu założyła pierwszą tego typu przychodnię, w której przyjmowała byłych więźniów obozów koncentracyjnych - zaznacza Grudzińska.

Dr Perzanowska była inicjatorką utworzenia szkoły pielęgniarskiej w tym mieście, jej honorowym kierownikiem i wieloletnim wykładowcą. Utrzymywała kontakt z byłymi więźniami obozów koncentracyjnych, dla nich i ich rodzin utworzyła we własnym mieszkaniu bezpłatną poradnię. Wygłaszała referaty i publikowała artykuły związane z tematyką obozową. W 1970 r. wydała wspomnienia pt. "Gdy myśli do Majdanka wracają".

Zmarła w 1974 r. w Warszawie, w wieku 78 lat. W Radomiu jedną z ulic nazwano jej imieniem.

Niemiecki obóz koncentracyjny na Majdanku istniał od października 1941 r. do lipca 1944 r. Spośród prawdopodobnie 150 tys. osób, które przeszły przez Majdanek, na skutek głodu, chorób, pracy ponad siły, a także w egzekucjach i komorach gazowych życie straciło tu około 80 tys. osób, a 60 tys. z nich to byli Żydzi przywożeni do obozu z całej Europy.

Muzeum na Majadanku stara się pozyskiwać pamiątki po byłych więźniach obozu. Gdy pod koniec ubiegłego roku do muzeum trafił rysunek, na którym widoczna jest postać więźniarki Majdanka, Polska Agnecja Prasowa nagłośniła temat. Wkrótce potem do muzeum trafiły cenne archiwalia.

- To, że PAP ten temat podchwyciła i on zaistaniał w mediach, ma przełożenie na to, że później kolejne osoby decydują się na to, aby przekazać muzeum rodzinne archiwa dotyczące więźniów, czy osób związanych z Majdankiem - mówi rzecznik Muzeum na Majdanku Agnieszka Kowalczyk-Nowak.