Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie zorganizowała coaching dla lekarzy Lekarze potrzebują wsparcia psychologicznego i pomocy w budowaniu relacji z pacjentem Fot. Archiwum RZ

Lekarze są jak saperzy na wojnie. Codziennie wracają na pole minowe. Wykonują swoje misje, nie zawsze z sukcesem. Potem wracają do domu i często trudno im się odnaleźć. Gdy jednak przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie miała powstać grupa wsparcia - nazwa nie wzbudziła zachwytu. Bardziej akceptowalny okazał się ''coaching''.

Julian Wróbel, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie wskazuje, że codzienność wielu lekarzy to kilkudziesięciu pacjentów do przyjęcia, dyżur za dyżurem, obcowanie z ludźmi cierpiącymi, niepowodzenia w leczeniu, ogromne zmęczenie, silny stres.

- Człowiek chciałby od tego uciec, a oni wracają do tej pracy. To przypomina życie saperów świetnie pokazane w amerykańskim filmie ''Hurt Locker''. Mimo nieustannego zagrożenia śmiercią chcą wracać do Iraku, a gdy są w domu, przerastają ich zakupy w supermarkecie. Tak dzieje się również z wieloma lekarzami - mówi Rynkowi Zdrowia wiceprezes warszawskiej OIL.

Najpierw ma się dość, potem brakuje adrenaliny

Według niego problem kondycji psychicznej lekarzy jest bardziej złożony niż tylko ''stres i zmęczenie''.

- Owszem, lekarz doświadcza ich w swojej pracy, ale jest też niesamowita adrenalina. Część lekarzy, którzy nie radzą sobie ze stresem i specyfiką pracy w szpitalu, przenosi się do przychodni. Nie przestają mieć jednak do czynienia z cierpieniem, krzywdą, frustracją i bezradnością. Wielu lekarzom trudno sobie z tym poradzić - wyjaśnia Julian Wróbel.

Podaje, że lekarze przodują wśród innych grup zawodowych pod względem liczby rozwodów i rozpadów życia rodzinnego. Do tego dochodzi kwestia uzależnień.

- Nie ma badań na temat kosztów emocjonalnych i socjologicznych pracy w tym zawodzie. Mówi się za to o spadku zaufania do lekarzy, co też nas boli, bo jest to głównie efekt pracy poprzednich ekip rządzących, które wskazywały, że wszystko co złe w systemie ochrony zdrowia to wina lekarzy. Z drugiej strony, jeśli pyta się rodziców o najbardziej pożądany zawód dla dziecka, to lekarz będzie w czołówce - podkreśla Julian Wróbel.

Zaznacza też, że lekarze muszą sobie poradzić nie tylko z wyzwaniami związanymi z opieką nad chorującymi, umierającymi ludźmi, ale i ze stresem związany z organizacją systemu ochrony zdrowia.

- W całym kraju rozsypują się oddziały internistyczne - bardzo ważne, bo tak naprawdę zastępujące geriatrię i wykonujące szybką diagnostyką na potrzeby innych oddziałów, np. chirurgii czy neurologii. Głównym powodem jest nie specyfika pracy na tych oddziałach, a to, że interniści nie wytrzymują warunków pracy: biurokracji, przeciążenia jednostek i ich niedofinansowania - podsumowuje wiceprezes OIL w Warszawie.

Zatem pomóżmy lekarzom

Gdy w listopadzie 2015 r. OIL w Warszawie ogłosiła, że chce zorganizować Otwartą Grupę Wsparcia dla lekarzy, nazwa przedsięwzięcia niezbyt się spodobała. Po pierwsze kojarzyła się z mityngami grup typu AA, po drugie lekarzom zainteresowanym tematem chodziło raczej o dostęp do wiedzy i umiejętności, które pomogą im lepiej radzić sobie w życiu zawodowym i prywatnym.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH