November Project - zespół, w którym grają niepełnosprawni muzycy Fot. archiwum

Jeśli komuś niepełnosprawność kojarzy się z czymś smutnym, trudnym albo przynajmniej poważnym, to na naszym koncercie jest miło zaskoczony - mówi Włodek "Paprodziad" Dembowski, wokalista zespołu November Project. Gra w nim sześciu muzyków z niepełnosprawnością.

Mówią o sobie, że są "kolorową gromadą wesołych nieboraków, dla których nie ma granic"; dla których przeszkodą nie jest ani wiek, ani niepełnosprawność. Grają reggae, muzykę energetyczną z pozytywnym przesłaniem; w tekstach ich piosenek nie ma banalnych słów, jest przesłanie, np. "zawsze patrzeć tylko tam, gdzie nadziei kryje się choćby gram" ("Optymista"), "niezdarą, niedołęgą, niezdarzeńcem, leszczem, limbą, safandułą - nie będę" ("Safanduła").

Spotkali się 11 lat temu, teraz grają w klubach i na festiwalach muzycznych. Nie chcą widzieć barier, także tych w sobie. "Gdybym patrzył na nasz zespół przez pryzmat problemów, to bym się w ogóle w to nie bawił. Dla mnie nie ma znaczenia, jakie kto ma predyspozycje. Jeśli chce być w tym projekcie, to musi dawać z siebie 100 proc." - mówi lider zespołu Piotr "Wiernik" Wiernikowski.

Wspomina, że członkowie zespołu spotkali się na zajęciach muzykoterapeutycznych. "Tak świetnie się nam razem muzykowało i grało, że stwierdziliśmy, że możemy poważnie pomyśleć o graniu i założyliśmy zespół. Nazwaliśmy go November Project" - mówi.

W skład bandu wchodzi on jako gitarzysta, Włodek "Paprodziad" Dembowski - wokalista i tekściarz, Cezary "Sura" Gałązka - klawiszowiec, Michał "Eddy" Romanowski - gra na perkusji, Daniel "Dany" Grzeszykowski - na saksofonie, na djembe Robert "Papa" Jegliński i Marcin "Starshak" Troszak, Paweł "Karol" Karolak - electronic pads i wokal oraz na tzw. przeszkadzajkach - Marcin "Dzierżoń" Dzierżyc, Mustafa "Muti" Husaini i Mariusz "Mario" Kraska.

Pytany, czy to granie jest rodzajem terapii, tak dla członków zespołu, jak i fanów ich muzyki, "Wiernik" mówi, że nie stara się na siłę wpychać tego w ramki muzykoterapii czy jakiejkolwiek terapii. - Po prostu chcemy tworzyć muzykę. Wchodząc do studia płacimy polskimi złotymi, czyli normalną stawkę. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Potem ludzie kupują naszą płytę w sklepie i oceniają nas pod kątem jakości tego produktu, a nie tego, kto za tym stoi - wyjaśnia.

Przyznaje jednak, że November Project bywa dla wielu osób zaskoczeniem, co obserwuje na koncertach. - Niektórzy nie wnikają w szczegóły i od razu nas akceptują i się bawią. A niektórzy lubią sobie popatrzeć i dopiero po jakimś czasie przychodzą - mówi.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH